REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia, Samorząd

Pupilowi nie potrąca

Opublikowano 08 lipca 2011, autor: Piotr Piotrowski

Marchewkę rozliczał, Lichańskiemu odpuszcza. Sławomir Kowal, burmistrz Żagania, nie wobec wszystkich urzędników jest surowy i wymagający.

Gdy miejski urzędnik Daniel Marchewka był radnym powiatowym, burmistrz nakazał mu zwrócić blisko 4 tys. zł (w 2009 roku) z wypłaconych mu wcześniej wynagrodzeń. Było to potrącenie za nieobecności w pracy wynikające z pełnienia funkcji radnego. Mimo że urzędnik był radnym od listopada 2006 roku, burmistrz upomniał się o zwrot pieniędzy dopiero w lutym 2009 roku.

D. Marchewka zgodził się na potrącenie, ale bieżące, a nie wstecz. Po czym złożył wypowiedzenie z pracy. Burmistrz ostatecznie cofnął swoje żądanie dotyczące już wypłaconych pensji, ale do odejścia Marchewki z pracy na bieżąco potrącał mu pieniądze z bieżących wynagrodzeń.

 

Specjalne względy

W obecnej Radzie Powiatu również zasiada urzędnik Kowla. To Paweł Lichtański, rzecznik Urzędu Miasta, który dwa lata temu wypowiadał się w sprawie potrąceń z pensji D. Marchewki. Lichtański tłumaczył wówczas, cytując paragrafy, że „w świetle przepisów radny nie zachowuje prawa do wynagrodzenia od macierzystego zakładu pracy za czas nieobecności w pracy z powodu udziału w posiedzeniach rady. Kwota wynika z iloczynu godzinowych nieobecności i stawki wynagrodzenia za daną godzinę”.

Czy coś się zmieniło od tej pory? Sprawdziliśmy – obecnie burmistrz nie potrąca P. Lichtańskiemu z wynagrodzenia, gdy ten jest nieobecny w ratuszu, bo jest na przykład na sesjach Rady Powiatu.

Jeden z miejskich urzędników przekonuje, że rzecznik jest „pupilem Kowala”, dlatego może liczyć na specjalne względy. – Biega za nim z aparatem fotograficznym, nawet ubiera się tak samo jak burmistrz. Czarny, cienki krawat, biała koszula i dobrze skrojony garnitur – wylicza.- Kowal wiele mu zawdzięcza, więc trudno wymagać, aby teraz mu potrącał z pensji. Ba, nawet cieszy się, że ma swojego człowieka w powiecie. Poza tym Paweł jest w proburmistrzowskim stowarzyszeniu Nasze Miasto, a ludzie z tego „towarzystwa” są pod specjalną ochroną – przekonuje.

 

Komentarz zbędny

Magdalena Wiadomska-Łażewska, sekretarz miasta, potwierdza, że burmistrz nie zamierza finansowo rozliczać Lichtańskiego z nieobecności. Na pytanie, czy w takim razie S. Kowal nie łamie przepisów, na które wcześniej powoływał się sam rzecznik, uzasadniając pomniejszanie pensji Marchewki, odpowiedziała, że inne zakłady pracy, np. szkoły, też nie egzekwują tego od  radnych-nauczycieli.

D. Marchewka, który jest dziś przewodniczącym Rady Miasta, uważa, że komentarz do tej sprawy jest zbędny.

Napisz komentarz »