REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Odszedł wspaniały człowiek

Opublikowano 16 października 2020, autor: norbert.krolik

Zmarł Adam Kowalski, dziennikarz, wieloletni redaktor naczelny Słowa Żarskiego.
– Jest pustka, nie tylko w domu, głównie w sercu – mówi Elżbieta Kowalska, żona zmarłego.

Adam Kowalski niebawem skończyłby 91 lat. Urodził się w Przemyślu w listopadzie 1929 roku. Do Żar trafił w latach 50. ubiegłego wieku. W 1958 roku rozpoczął pracę w Słowie Żarskim, a od 1959 roku był redaktorem naczelnym gazety.

– Przyjazd Taty do Żar był zbiegiem bardzo wielu okoliczności. Z tego, co opowiadał, w pierwszej chwili nie był zadowolony z zamieszkania w tym mieście, jednakże odnalazł się tutaj i odnalazł swoje miejsce – spełnienie i szczęście – mówi Edyta Kowalska Mądrygał, córka pana Adama.

Adam Kowalski był dwukrotnie żonaty. Z pierwszą żoną Heleną Głębicką-Kowalską posiada jedną córkę Ewę Piwarską, która jest psychologiem. Z małżonką Elżbietą Kowalską ma troje dzieci: Arletę Drozd, pracownika naukowego na Pomorskiej Akademii Medycznej w katedrze Żywienia Człowieka, Edytę Kowalską-Mądrygał, prawnika oraz Karola Kowalskiego, zajmującego się transportem w Katowicach. Doczekał się pięciorga wnuków – dwóch wnuczek i trzech wnuków. Żadne z dzieci nie zostało dziennikarzem, ale każde było motywowane przez ojca do tego żeby zdobywać wiedzę.

Zachęcał, ale nie zmuszał

– Tato zawsze powtarzał, że warto pogłębiać wiedzę. Zachęcał nas w dzieciństwie do uczenia się utworów na pamięć, wskazując, że nie ma lepszego treningu mózgu. Znał na pamięć wiele wierszy i ballad. Jego ulubioną była „Pani Twardowska” A. Mickiewicza. Lubił grać w szachy. Mówił, że ta gra uczy przewidywać ruchy przeciwnika i przekonywał, że jest to niezmiernie cenna umiejętność. Zachęcał do dyskusji, obrony swojego zdania, z którym mógł się nie zgadzać, ale które szanował. Lubił prowadzić ciekawe rozmowy. Ty masz swoją rację, ja mam swoją i one gdzieś się spotykają – mawiał. Miał w sobie spokój, którym zarażał i który można było wyczuć – wspomina E. Kowalska Mądrygał.

– Jako dzieci bywaliśmy w redakcji. Uczył nas wywoływać zdjęcia w ciemni. Czasem zdarzało się, że popsuliśmy mu pracę naświetlając kliszę, ale nigdy nie reagował nerwowo. Był życzliwym, wyrozumiałym i dobrym człowiekiem – wspomina Arleta Drozd.

Pan z aparatem

– Na pierwszy rzut oka Adam Kowalski robił wrażenie służbisty. W gronie przyjaciół był jednak zabawny, robił kawały, opowiadał dowcipy. Był średniego wzrostu, raczej szczupły i z rzadkimi ciemnoblond włosami, zaczesanymi na bok. Kiedy pojawiał się gdziekolwiek, to robił to bardzo dyskretnie i bez zbędnej demonstracji. W mojej pamięci pozostanie jako „Pan z aparatem fotograficznym” na piersi. Ciekawe, że zawsze trzymał go w ręce, jakby ciągle w pogotowiu. Pamiętam Go głównie jako rzetelnego dziennikarza  – wspomina prof.dr hab. Tomasz Jaworski historyk i współpracownik Adama Kowalskiego.

– Robił zdjęcia ludziom, nie tylko do Gazety, ale również gdy go poproszono o to, choćby na ulicy. Wywoływał je i wręczał w prezencie. Były to czasy gdy aparat fotograficzny był rzadkością – opowiadają córki zmarłego.

 Był tradycjonalistą. Bardzo lubił otrzymywać kartki pocztowe, które czytał kilka razy. Tak samo po kilka razy czytał interesujące go artykuły w gazetach.

– Miał wielki szacunek dla pracy innych. – opowiada córka Edyta.

Interesował się

Najbliżsi wspominają, że pan Adam do ostatnich lat życia był świetnie zorientowany w sytuacji społeczno-politycznej tak Polski jak i świata. Oglądał wiadomości na wszystkich kanałach TV, o każdej porze, a następnie porównywał te treści i wyciągał wnioski. Czytał gazety, a gdy nie mógł już sam ich czytać – prosił o odczytywanie mu na głos. 

Będąc już na emeryturze interesował się i był zachwycony postępem technicznym, jaki zaszedł w sposobie tworzenia gazety.

 – Kilka lat temu odwiedził redakcję Regionalnej. Długo potem wspominał tę wizytę. Był pod wielkim wrażeniem postępu technologii. Za jego pracy skład wykonywało się ręcznie, od linijki, na makietach. Był dumny, że przekazano mu wiele słów uznania dla jego wkładu w rozwój lokalnego dziennikarstwa – wspomina rodzina zmarłego.

Ważne źródło

 – Mimo że „Słowo Żarskie” było gazetą partyjną, to Adamowi Kowalskiemu udało się utorować w Żarach drogę do rzetelnego dziennikarstwa. W Żarach w tamtym okresie  wychodziło czasopismo, „Głos Powiatu Żarskiego”, jednak miało ono głównie charakter propagandowy i nie starało się integrować nowego społeczeństwa, a raczej przekonywać do nowej rzeczywistości. Redagowane przez Adama Kowalskiego „Słowo Żarskie” stawiało sobie inne zdania, stąd do dzisiaj stanowi ważne źródło do dziejów żarskiego społeczeństwa po II wojnie światowej. Zamieszczał wywiady, reportaże, a także relacjonował wydarzenia obyczajowe. Nie pomijał sportu, muzyki, kultury i szachów, filatelistyki czy wędkarstwa itp.

Za czasów A. Kowalskiego bardzo rozbudowana została część historyczna. Dla mnie ważne miejsce na łamach gazety zajmowały felietony Witolda Piwońskiego. Adam Kowalski zamieścił cały cykl artykułów W. Piwońskiego poświęconych dziejom ludności serbołużyckiej na ziemi żarskiej, które miał ogromne znaczenie w popularyzacji słowiańskich tradycji tych obszarów – mówi prof.dr hab. Tomasz Jaworski.

 Wielka miłość

Adam Kowalski żonę Elżbietę poznał podczas jednego z jubileuszów w ówczesnej Szkole Podstawowej w Grotowie.

– Dyrektor szkoły zaprosiła redaktora do szkoły, a ja zostałam wyznaczona do pomocy w organizacji tej imprezy. Pierwszy raz zobaczyliśmy się na schodach. Spojrzeliśmy na siebie, ale nie było okazji, żeby ze sobą porozmawiać. Okazja pojawiła się, gdy pani dyrektor poprosiła mnie, żebym zaniosła odjeżdżającemu redaktorowi ciasto. Złapał mnie za rękę i zapytał czy jestem nauczycielem w szkole. Odpowiedziałam, że nie, że jeszcze się uczę. Zapytał się, czy przyjadę do niego do Żar. Nic nie odpowiedziałam. Po pół roku odważyłam się pojechać do redakcji. Gdy weszłam trwało kolegium redakcyjne. Gdy Adam mnie zobaczył natychmiast przerwał spotkanie i podszedł do mnie porozmawiać. Tak się zaczęła nasza przyjaźń i miłość na całe życie. Spędziliśmy razem blisko 50 lat – opowiada Elżbieta Kowalska, żona zmarłego.

Kochał wodę

 Adam Kowalski uwielbiał spędzać czas nad wodą.

– Co roku całą rodziną jeździliśmy pod namiot nad jezioro. Tato uwielbiał tak spędzać wakacje – wspomina córka Edyta.

Gdy dzieci dorosły, z żoną Elżbietą co roku jeździł nad morze.

– Mieliśmy swoje ulubione miejsce w Niechorzu. Podczas ostatnich wakacji, gdy był już po kilku operacjach, szykowałam nas do kolejnego wyjazdu. Adam ciągle mówił, że tak bardzo chce jeszcze zobaczyć morze. Mówiłam mu że zobaczy, ale on nie chciał uwierzyć. Sprawdzał nawet walizki, czy spakowałam jego rzeczy. Gdy dojechaliśmy na miejsce Adam usiadł na wózku, bo nie mógł już samodzielnie chodzić i pojechaliśmy w stronę mola. Gdy dojechaliśmy do plaży zapytałam go, czy chce na chwilę zejść z wózka i stanąć na plaży. Powiedział, że tak. Gdy stanął na piasku i zrobił kilka kroków nie bacząc na ludzi, którzy byli wokoło krzyknął kilka razy z całych sił ” Jak bardzo się cieszę, że tu jestem” –  opowiada żona Elżbieta.

Adam Kowalski zmarł we wtorek 6.10.2020 roku. Pochowany został na cmentarzu w Żarach.

 

Napisz komentarz »