REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Pomóżmy Julce

Opublikowano 05 kwietnia 2013, autor: Bogusława Janicka-Klisz

Potrzebuje windy, by uczyć się w normalnej szkole. Ale brakuje im pieniędzy.

Julia Patyk z Łazu urodziła się 1 stycznia 2000 roku. Dziś jej mama, Edyta Myślińska, nie ma pewności, czy decyzja lekarzy o cesarskim cięciu nie była spóźniona. Niedotlenienie spowodowało u jej córeczki czterokończynowe porażenie mózgowe. Teraz pani Edyta i jej mąż walczą, by Julka nie była zamknięta w czterech ścianach. Rodzina mieszka na piętrze niewielkiego domu, bez możliwości zrobienia podjazdu. Pan Janusz codziennie rano wyjeżdża do pracy. Pracuje tylko on, bo w domu jest jeszcze 2-letni Konrad. Julię, która jest uczennicą Zespołu Szkół Specjalnych w Żarach i dojeżdża do Żar autobusem, pani Edyta codziennie znosi z piętra, a potem po powrocie ze szkoły wnosi.

– Mam problemy z kręgosłupem i zaleconą rehabilitację. Lekarz pozwolił mi dźwigać maksymalnie 5 kg, ale która matka nie pomoże swojemu dziecku? – pyta łamiącym się głosem E. Myślińska. Bo Julka waży 35 kg i jej mama wnosi ją na piętro ze łzami w oczach. Robi to codziennie, choć jak sama cicho przyznaje, czasem nie daje już rady.

 

W czterech ścianach

Najgorsza jest jednak myśl, że wkrótce całym światem Julki staną się cztery ściany domu.

– Będę chyba musiała zrezygnować z jej szkoły, choć i tak wiele rzeczy ją w życiu omija – załamuje ręce pani Edyta.

Kilka dni temu pojawił się cień nadziei. Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie przyznało (27.03.) dofinansowanie do budowy windy zewnętrznej i chodnika dojazdowego. Całość kosztuje prawie 53 tys. zł. PCPR przyznało 60-procentową dotację. Myślińscy muszą więc za wszelką cenę zdobyć 21 tys. zł. Dla nich to kwota nieosiągalna.

– Zasiłek pielęgnacyjny i rodzinne właściwie w całości idą na leki dla Julki, bo półtoramiesięczna kuracja kosztuje 750 zł. Moja pensja wystarcza na życie i opłaty – przyznaje pan Janusz. Gdy niedawno trzeba było zmienić Julce wózek, do jego zakupu, w części dofinansowanego, dołożyli 2 tys. 900 zł. Kosztował 7 tys. 300 zł. Dwa tysiące udało się uzbierać dzięki ludziom dobrej woli, którzy zebrali 2 tony nakrętek. Zawieźli je aż pod Poznań, bo tam znalazł się ktoś, kto za nie zapłacił 1 zł za kilogram.

– Kolega załatwił busa, żeby to zawieźć. A na 900 zł po prostu się zapożyczyliśmy, żeby go kupić – mówi pan Janusz. Nie skarżą się, choć nie jest łatwo. Julka z powodu braku pieniędzy od 3 lat nie korzysta z turnusów rehabilitacyjnych. Wcześniej jeździła z mamą do Borów Tucholskich, ale 2-tygodniowy pobyt w ośrodku kosztował 2 tys. 200 zł. Teraz to już wydatek rzędu 5 tys. zł, a to przekracza możliwości rodziny. – Wiemy, że tracimy to, co udało się już osiągnąć dzięki rehabilitacji – martwi się pan Janusz. – Bo tam Julka nauczyła się siedzieć, udało się też rozluźnić nadgarstki tak, by nie wbijała mimowolnie paznokci w dłonie. – Dzięki temu zaczęła nawet rysować lewą dłonią, potrafi też korzystać z komputera – zachwala pani Edyta.

 

Brakuje na wiele, ale winda najważniejsza

Dziewczynka nie umie jednak podnieść się na wyprostowanych rękach, gdy jest na czworakach, choć wcześniej już to potrafiła, a jej rodzice bardzo się tym martwią. Julka jeździła też na specjalnym rowerze. – Była bardzo szczęśliwa, bo nie była uzależniona od pomocy mamy – wspomina E. Myślińska. I choć rower jest już dla niej zbyt mały i Julka nie może z niego korzystać, a na nowy ich nie stać, to teraz i tak winda jest najważniejsza. Bo Julka ciągnie do ludzi. Rodzice dwoją się i troją, by ich córka miała możliwie normalne życie. Organizują przy domu ogniska, np. z okazji Halloween. Ale i tak zdarza się, że gdy przyjdą koledzy i koleżanki Julki, ona może tylko popatrzeć na nich przez okno. Na lato kupili okazyjnie tanią przyczepę kempingową. Pani Edyta się cieszy, bo to znaczy, że będzie mogła z dziećmi spędzać czas na zewnątrz. Tymczasem Julia najczęściej siedzi w domu. Czyta książki, uwielbia muzykę i taniec. Przede wszystkim chciałby jednak żyć tak, jak każda dziewczynka w jej wieku. A dla swoich rodziców jest szczęściem i sensem życia. – To nasza iskiereczka. Jej uśmiech daje nam siłę. Dlatego nie przestaniemy o nią walczyć – mówią zgodnie.

Wszyscy, którzy zechcą pomóc Julce, mogą przekazać swój 1 proc. podatku:
Fundacja „Zdążyć z pomocą”, nr KRS 0000037904, w informacjach uzupełniających należy wpisać „1 % na rzecz Julii Patyk – 1101”.Można tez wpłacać pieniadze na subkonto Julii w Fundacji „Zdążyć z pomocą” PKO S.A. o/ Warszawa, nr konta 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362

 

Napisz komentarz »