REKLAMA
baner-jas

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Tragedia na torach

Opublikowano 08 czerwca 2018, autor: Norbert Królik

25-letni Tomasz Choraczy z Grabika zginął pod kołami szynobusu jadącego w kierunku Żar, na wysokości przejazdu kolejowego przy ul. Czerwonego Krzyża.

Wokół śmierci Tomka pojawiło się wiele wersji zdarzeń. Najbardziej prawdopodobna to ta, że Tomasz wtargnął na tory pod nadjeżdżający pociąg. W czasie wypadku Tomasz nie był sam.
– Nie potwierdza się informacja, żeby ktoś go wepchnął. Analizujemy czy to było samobójstwo czy nieszczęśliwy wypadek, nie wykluczamy również zabójstwa – mówi Robert Brzeziński, prokurator rejonowy w Żarach.
Do tragedii doszło w sobotę (2.06) po godz. 16. Szynobus jadący z Zielonej Góry w kierunku Żar zbliżał się do przejazdu kolejowego przy ul. Czerwonego Krzyża w Żarach. W pewnym momencie na torach pojawił się Tomek. Szynobus nie miał szans się zatrzymać. Według relacji dobrze poinformowanych osób chłopakowi odcięło stopy i wykrwawił się na śmierć.
– Wtargnął na tory spod wiaduktu, wprost pod szynobus. Jak dojechała policja to jeszcze charczał, ale wykrwawił się na śmierć – relacjonuje świadek.
Sekcja zwłok wyjaśni przyczynę śmierci.

Rodzina nie ukrywa, że Tomek miał problemy. Mieszkał w Grabiku z mamą Jolantą.

– Zaczęło się, gdy dopalacze były ogólnodostępne. Zaczął je kupować z kolegami. Próbowałam mu pomóc. Jeździł na leczenie, ale wracał po kilku dniach i wszystko zaczynało się od nowa. Próbowaliśmy go wyrwać z tego środowiska. Wyjeżdżał do siostry do Holandii i do brata do Niemiec, ale jak wracał to zaraz znajdowali się koledzy – opowiada Jolanta, matka zmarłego.

Tomek miał 5 rodzeństwa.

– Miałam szóstkę dzieci. Trójka skończyła studia, czwarte jeszcze studiuje. Mieszkałam tylko z nim. Teraz zostałam sama. – mówi pani Jolanta.

– Uczynny, jak ktoś go poprosił to pomagał – dodaje siostra Katarzyna.

– Zawsze był zadbany, grzeczny, powiedział dzień dobry – mówi Grażyna Kasińska, prowadząca sklep w pobliżu domu, w którym mieszkał 25-latek.

– Czasem tak jest, że ktoś w bagno wdepnie i nie umie się z niego wydostać. Mogę tylko współczuć matce i rodzeństwu. Szkoda chłopaka – dodaje G. Kasińska.

 

,
Napisz komentarz »