REKLAMA

Sport

Piast wraca do gry

Opublikowano 08 czerwca 2018, autor: Małgorzata Fudali Hakman

Niespodziankę sprawił wszystkim Piast Iłowa, wygrywając w czwartek (31 maja) z Cariną Gubin.

Stadion Cariny Gubin dawno już nie widział takiego oblężenia. Mimo upalnej pogody na trybunach zasiadł komplet widzów. Dlaczego? Do Gubina zawitał Piast Iłowa, a mecz oprócz oczywiście kolejki ligowej miał strategiczne znaczenie dla jeszcze jednego klubu walczącego o awans do 4. Ligi. Dlatego w Gubinie pojawili się kibice, zawodnicy i trenerzy z Żar.

Czyja lepsza taktyka?

Od samego początku podopieczni Sylwestra Buczyńskiego realizowali taktykę, którą demonstrują od początku sezonu. Solidna obrona i szybkie kontry. Haraszkiewicz nie przypadkiem króluje na liście strzelców. Wydawało się, że Carina spokojnie i bez problemów wygra mecz, czym przypieczętuje swój awans do 4. ligi. Nic bardziej mylnego. Po 15 minutach przewagi gospodarzy do głosu w końcu zaczęli dochodzić iłowianie. Ich taktyka była przejrzysta i prosta. Laga od bramki na „Łoja”, a on miał wygrywać główki ze stoperami Cariny. Marcin Łojko stoczył kilkadziesiąt pojedynków w powietrzu, z których wygrał co najmniej połowę. Mimo naporu Cariny pierwsza bramka padła w 27 minucie dla Piasta. Maciej Koseła dośrodkował z prawej strony piłkę prosto na głowę Brazylijczyka Breno, który wpakował ją do siatki. Kiedy wszyscy na trybunach sądzili, że miejscowi rzucą się przeciwnikowi do gardła, okazało się, że musieli te życzenia odłożyć na później, bo już 5 minut później goście rozegrali akcję bliźniaczo podobna, tyle tylko, że dośrodkowanie było z prawej strony i ponownie Breno głową skierował piłkę do bramki obok bezradnego Kaczmarka. Tego chyba nikt się nie spodziewał. Główny kandydat do awansu przegrywał do przerwy z bardzo dobrze grającym Piastem, 2:0.

Piast w dziesięciu

Na drugą połowę gospodarze wyszli zdeterminowani. Rzucili się dosłownie na przeciwnika, chcąc za wszelką cenę złapać kontakt. I udało im się to w 60 minucie. Bramkę po błędzie Mateusza Górala zdobył Haraszkiewicz. Od tego momentu gra się wyraźnie zaostrzyła. Nikt nie zamierzał odpuszczać. Piast wygraną otwierał sobie drogę do awansu, a Carinie z każdą upływającą sekundą awans zaczynał się wymykać. Zawodnicy byli wyraźnie spięci, zaczęli więc dyskutować z sędzią, a ten nie zamierzał odpuszczać. Już w 62 minucie pokazał Mateuszowi Góralowi drugi żółty kartonik za dyskusję i w efekcie kapitan Piasta zobaczył czerwoną kartkę. Od 62 minuty przyjezdni grali w 10. Cofnięci czekali na okazję do kontry. Carina atakowała, ale jakoś tak bez przekonania, a skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. Sędziowie, mimo systemu audio i mikrofoników przyczepionych do policzków, przestali panować nad tym, co działo się na boisku. Zawodnicy i trenerzy też jakby chcieli rozegrać spotkanie bez udziału arbitrów, którzy przeszkadzali, a nie pomagali. Piast mimo doliczenia 4 minut przez sędziego dowiózł wynik do końca.

?To był bardzo trudny mecz. Taktyka, którą obraliśmy na to spotkanie dała efekt. W pierwszej połowie byliśmy drużyną lepszą, niestety w drugiej musieliśmy się bronić po czerwonej kartce Górala. Przed sezonem nikt w Iłowej nie mówił głośno o awansie, ale teraz otworzyła nam się droga do wygrania ligi – powiedział po meczu Grzegorz Borkowski, trener Piasta.

Wygrana Piasta otworzyła także drogę do awansu Promieniowi Żary. Teraz do ostatniej kolejki będą się ważyły losy awansu. Może wszak okazać się tak jak w przysłowiu. Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta.

Napisz komentarz »