REKLAMA
joanna_szafy_baner_1000x200_2017

Kronika policyjna, Ludzie, wydarzenia

Seksboss posiedzi dłużej

Opublikowano 13 kwietnia 2018, autor: bj

O przedłużeniu aresztu dla Marcina M. (42 l.) z Żar sąd zdecydował w piątek, 6.04. Mężczyzna, który z ohydnego sposobu wykorzystywania seksualnego młodych dziewczyn zrobił świetnie prosperujący biznes, pozostanie za kratami co najmniej do 7 lipca.

O kolejne trzy miesiące Sąd Rejonowy w Żarach przedłużył (6.04.) tymczasowy areszt Marcina M., który jest podejrzany o ułatwianie prostytucji i czerpania z niej korzyści oraz o nagrywanie filmów o pornograficznej treści. Mężczyzna za kratami przebywa od 11.01.

Przypomnijmy. Sprawę seksualnego wykorzystywania dziewcząt i kobiet przez 42-letniego żaranina ujawniliśmy jako pierwsi. Niemal w centrum Żar, przy ul. Górnośląskiej, mieszkał mężczyzna, który miał uprawiać seks z bardzo młodymi dziewczynami. Wiele na to wskazuje, że część z nich mogła nie mieć nawet 15 lat. Nie wykorzystywał ich sam, bo sprzedawał je klientom z bliższych i dalszych okolic Żar, Zielonej Góry i z Niemiec. Wszystko nagrywał. W wynajmowanym przez niego zaledwie od kilku tygodni mieszkaniu przy ul. Górnośląskiej policjanci znaleźli tysiące płyt z filmikami. Do tego całą gamę erotycznych i sadomasochistycznych gadżetów. Wcześniej policjanci odwiedzili kilka innych adresów, pod którymi 42-latek mieszkał i prawdopodobnie również prowadził swój seksbiznes.

 

Czynności trwają

Sprawa wyszła na jaw po tym, jak w prokuraturze pojawiła się 17-letnia dziewczyna ze swoją matką. Opowiedziały o tym, jak przed kilkoma laty, 14-letnia wówczas dziewczyna została wywieziona do lasu, a potem w ohydny i brutalny sposób wykorzystana przez kobietę i 42-letniego dziś mężczyznę.

To nie były jedyne wyczyny Marcina M., bo wcześniej śledztwo w podobnej sprawie prowadziła prokuratura z okolic Wrocławia. To w tym właśnie mieście Marcin M. mieszkał przez 7 lat. Tam się miał imać różnych zajęć. Pracował w salonie samochodowym, sprzedawał telefony, w branży elektronicznej, bo dobrze zna się na komputerach. Nigdzie nie zagrzewał miejsca na dłużej.

Teraz oba te postępowania zostały połączone w jedno i prowadzą je żarscy śledczy.

– Czynności cały czas trwają. Badamy zgromadzony materiał dowodowy, przesłuchujemy świadków. O szczegółach z uwagi na dobro postępowania nie będziemy obecnie informować – mówi Robert Brzeziński, szef żarskich prokuratorów. Ci potrzebują najwyraźniej czasu, by zebrać całość dokumentacji, dlatego też podejrzany mężczyzna za kratkami na pewno spędzi kolejne 3 miesiące.

Napisz komentarz »