REKLAMA

Sport

Szybkie wymiany ciosów

Opublikowano 06 kwietnia 2018, autor: MałgorzataFudali Hakman

Dwóch zawodników Żarskiego Klubu Sportów Walki – debiutujący na zawodowym ringu Przemysław Dobielski oraz czołowy zawodnik polskiego muaythai i K-1 Maciej Zembik – wystartowało w gali Ironsports Fightnight 2018 w przygranicznej miejscowości Niesky w Niemczech (1.04.). Przemek wygrał, Zembol przegrał.

W pojedynku nr 1 gali zadebiutował na zasadach zawodowych muaythai Przemysław Dobielski. Jego przeciwnikiem był zawodnik gospodarzy Kai Schurig. Walka odbyła się na pełnym dystansie 3 rundy x 2min. Przemek od początku do końca był o krok przed przeciwnikiem, częściej bijąc i kopiąc i zabrakło tylko chyba doświadczenia, aby walkę zakończyć przed czasem.

– Przemek bardzo mądrze kontrolował tempo starcia. To bardzo dobry pojedynek, zakończony jednomyślną decyzją sędziów na korzyść zawodnika ŻKSW – pochwalił zawodnika Dawid Polok, prezes ŻKSW.

 

Żyję, mam się dobrze i lecę dalej

W walce wieczoru wystąpił czołowy zawodnik Maciej „Zembol” Zembik. Zmierzył się z ukraińskim mistrza świata – Igorem Liubchenko.

– Igor od pięciu lat regularnie wygrywa Mistrzostwa Świata najmocniejszej federacji IFMA – International Federation of Muaythai Amateur. Do tego Puchary Świata i Puchary Króla. A w 2017 zdobył złoto The World Games. Zawodowo również ma od wielu lat imponujące walki przede wszystkim w Tajlandii. To najwyższa półka – informuje trener Zembika

Sama walka rozpoczęła się tak jak lubi Zembol – szybką wymianą ciosów. Dopiero pod koniec pierwszej rundy inicjatywę zaczął przejmować przeciwnik żaranina. Jego imponujące 188 cm wzrostu powodowały, że Maciek nie mógł najzwyczajniej dosięgnąć jego głowy swoją rękawicą. Igor wręcz po profesorsku próbował ustawiać sobie Maćka pod linami i tam co rusz szukał czystej pozycji do uderzenia na korpus. Udało mu się to pod koniec trzeciej rundy, kiedy wszedł idealnie prawym kolanem na korpus, doprowadzając do liczenia. Zembol się pozbierał i walka trwała do gongu kończącego drugą rundę. Trzecia, ostatnia runda to walka Maćka bardziej ze sobą. Porozbijany i obolały zawodnik do końca szukał swojej szansy.

– Przegrałem na punkty z najbardziej utytułowanym zawodnikiem, z jakim walczyłem. Mimo że Igor nie był jakimś mega mocnym fizycznym fighterem, to jego doświadczenie zdecydowało o werdykcie. Szybko zaczął wykorzystywać swoje atrybuty i w drugiej rundzie posłał mnie na deski mocnym kolanem. I od tego momentu… powinni go zamknąć za pastwienie się nade mną do końca walki. To dla mnie zaszczyt zawalczyć z takim zawodnikiem. Żyję, mam się dobrze i lecę dalej – ocenił swój występ Zembol.

Napisz komentarz »