REKLAMA

Sport

Maraton piłkarski

Opublikowano 06 kwietnia 2018, autor: Małgorzata Fudali Hakman

Prawdziwy maraton piłkarski zafundował kibicom związek, który tak ułożył kalendarz rozgrywek, że albo nasze wszystkie drużyny grają mecze u siebie, albo na wyjeździe. Do tego w sobotę, 31 marca, wszystkie spotkania obligatoryjnie musiały odbyć się o godzinie 14.

Mecz Unii Kunice z beniaminkiem z Chociul był okazją dla kuniczan do podreperowania swojego konta. Unia musi walczyć o każdy punkcik, żeby uciec ze strefy spadkowej. Niestety los także nie jest zbyt łaskawy dla podopiecznych i samego marka Sitarka, który w poprzednim spotkaniu uległ kontuzji i nie zagrał w meczu. Na boisku nie zobaczyliśmy również Adriana Jurczaka i Tomasza Mencela, którzy także leczą urazy. Do tego absencja Piotra Karbowskiego i zrobiło się nieciekawie dla miejscowych. Mecz był bardzo wyrównany. Niestety, mimo kilku sytuacji gospodarze nie potrafili strzelić ani jednej bramki przyjezdnym. Na szczęście słabą skutecznością popisali się także goście i mecz zakończył się wynikiem 0:0.

– Typowy mecz walki. Lekko pod dyktando przeciwnika, ale my mieliśmy bardziej klarowne sytuacje. Zabrakło odrobiny szczęścia. Mamy dużo kontuzji w zespole kluczowych graczy i co mecz gramy inna jedenastka i innym ustawieniem co ma znaczący wpływ na naszą grę-stwierdził Rafał Ciesielski, bramkarz Unii.

 

Musieli się namęczyć

Delta Sieniawa Żarska to czarny koń okręgówki, zwłaszcza u siebie jest bardzo groźnym przeciwnikiem. Przekonała się o tym niejedna, teoretycznie silniejsza drużyna. Spotkanie z Zorzą Ochla było bardzo zacięte. Goście to bardzo trudny rywal i gospodarze musieli się namęczyć, żeby wygrać to spotkanie, ale jak wiadomo Delta to mistrz walki do końca. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:1 dla Sieniawy, a strzelcami bramek byli: Szymon Patyna i Artur Michalski.

 

Promień górą

Najgorętszy mecz odbył się na stadionie przy Zwycięzców, gdzie Promień Żary podejmował Piasta Iłowa. Przyjezdni w tabeli zajmują 3 miejsce, a więc bezpośrednio za Promieniem. Każdy, kto przyszedł na mecz, na pewno był usatysfakcjonowany tym, co działo się na boisku. Niestety najsłabszymi aktorami tego widowiska byli sędziowie, ale o tym później. Promień spotkanie rozpoczął bardzo ofensywnie. Przez pierwsze 15 minut była to gra do jednej bramki. Ataki skrzydłami i bardzo groźne sytuacje podbramkowe nastroiły miejscowych kibiców bardzo optymistycznie. Już w 9 minucie na polu karnym do główki skakał Winston . Niestety sędzia odgwizdał faul na obrońcy, który był przynajmniej o głowę wyższy i 20 kg cięższy od Brazylijczyka. Obaj upadli na polu karnym, bo nieszczęśliwie zderzyli się głowami. Faulu tam nie było żadnego. Ale to tylko jedna z bardzo licznych pomyłek arbitra. Już dwie minuty późnij bliźniacza akcja do poprzedniej. Rajd Nowaka prawą stroną boiska i precyzyjne dośrodkowanie i tym razem Winston doszedł do piłki i głową skierował ją do siatki. Było 1:0 dla gospodarzy. Wtedy roboty wzięli się przyjezdni. Przycisnęli podopiecznych Grzegorza Tychowskiego i w 22 minucie po dośrodkowaniu z wolnego, w zamieszaniu pod bramką Kowala, Michał Fernezy z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. W 35 minucie boisko opuścił i zostało odwieziony do szpitala Brazylijczyk Winston, który ucierpiał w starciu z obrońcą 20 minut wcześniej. Na szczęście po badaniach okazało się, że nic się nie stało. Wtedy na boisku pojawił się Dariusz Piechowiak. Wynik remisowy utrzymał sie do końca pierwszej połowy. I trudno było wskazać, który z zespołów osiągnął przewagę. Mecz był bowiem bardzo wyrównany i na szczęście sędzia nie zepsuł wyniku swoimi decyzjami. Druga odsłona to zupełnie inna drużyna Promienia Żary. Wreszcie brak asekuranctwa i lider na boisku. Piechu był tym czego brakowało temu zespołowi wcześniej. Znowu rządził i dzielił. Był tam gdzie trzeba i robił to co należało robić. Piast chyba nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Gospodarze przycisnęli gości i przyparli do muru. Dosłownie. Niesamowity Oleg Frankovych wygarniał wszystkie piłki jeszcze przed stoperami. Biegał jak natchniony od pola karnego Promienia po pole karne przyjezdnych. Właśnie po takiej akcji, którą zaczął od pięknego prostopadłego podania Mateheus, Franovych dośrodkował do Piechowiaka, który oczywiście był tam, gdzie być powinien i strzelił gola na 2:1 dla Promienia. I wtedy miejscowi pokazali siłę. Mimo naporu podopiecznych Grzegorza Borkowskiego, Piast nie był w stanie wyrównać. Spokojna gra w środku pola i inteligentne rozgrywanie piłki spowodowały nerwowość w szeregach Piasta. Sędzia przestał już panować nad tym co działo się na boisku. Nie widział ewidentnych fauli, nawet wtedy, gdy Piechowiaka złapał wpół obrońca Piasta, powalając go na ziemię. Działo się to 2 metry obok bocznego sędziego, który popatrzył tylko na całą akcję, nie podnosząc chorągiewki, choć faul był ewidentny. Gra się wyraźnie zaostrzyła. Zawodnikom zaczęło już brakować sił i czasu, a i nerwy brały górę nad rozsądkiem. Piast chciał wyrównać za wszelka cenę, niestety nie był w stanie. Marcin Łojko tylko raz doszedł do klarownej sytuacji pod bramką Kowalczyka, której niestety dla Piasta nie wykorzystał . To ryzyko i pójście do przodu gości, wykorzystali skrzętnie zawodnicy z Żar. Pod dwóch kontrach w końcówce spotkania, najpierw na 3:1 wynik podwyższył ponownie „Piechu”, a potem rezultat na 4:1 ustalił Olek Jelski. Piast niestety musiał uznać wyższość przeciwnika i zejść z boiska pokonany, a Promień znów był tą drużyną z końca poprzedniej rundy i pokazał, że grać do końca potrafi.

– Gratulacje dla zespołu za zwycięstwo. Zawodnicy dobrze zareagowali po porażce w Nietkowie. Byliśmy dzisiaj zespołem lepszym, stworzyliśmy sporo sytuacji podbramkowych. Zapominamy o tym meczu i myślimy już o Sieniawie – powiedział po meczu Grzegorz Tychowski.

– Chcieliśmy pokazać się jak z najlepszej strony. Kilku zawodników brakowało za kartki i kontuzje. Mogłoby się wydawać, że nie ma to żadnego wpływu, ale ewidentnie widać, że zabrakło kluczowych zawodników. Popełniliśmy za dużo błędów indywidualnych, przeciwnik bardzo dobrze to wykorzystał i stąd nasza porażka. Wiedzieliśmy, jak zagra Promień, przeciwnik jest dobrze przygotowany do rundy – podsumował występ swoich podopiecznych Grzegorz Borkowski, trener Piasta.

Napisz komentarz »