REKLAMA

Kultura, Oświata, Samorząd

Najważniejsze to być z rodziną

Opublikowano 30 marca 2018, autor: Michalina Kozarowicz

Małgorzata Issel, wicestarosta powiatu żarskiego, opowiada gazecie „Regionalnej” o tradycjach wielkanocnych w swojej rodzinie.

Jak Wielkanoc wygląda u pani w domu?

Małgorzata Issel: Bardzo tradycyjnie. Po śmierci mojej mamy, wszystkie święta odbywają się u mnie i mojego męża Bogdana. Kiedy mama organizowała święta, nikt nie mógł nic zjeść, dopóki nie przyjechała cała rodzina. Ja też tego przestrzegam. Na Wielkanoc przyjadą moje dzieci z Gdyni i Wrocławia. Wszyscy czujemy potrzebę bycia razem. Moja mama w Wielką Sobotę zawsze zabierała mnie na cmentarz. Jak byłam młodsza, nie rozumiałam tego. Z wiekiem wiem, jak ważna jest pamięć o tych, którzy już odeszli. I często myślę o nich przy świątecznym stole.

Co znajdzie się w pani domu na wielkanocnym stole?

Dbam o to, żeby wszystkie potrawy były tradycyjnie przygotowane. Po mamie odziedziczyłam kamionkową formę na babkę, która jest jeszcze przedwojenna i ledwo mieści się w piekarniku. Przygotowuję mazurka, który w smaku przypomina ten robiony przez ciocię. Żur robię taki, jaki robiła moja mama. Podaję go w chlebie. Razem z mężem działamy w kuchni na cztery ręce. Jemu dużo lepiej wychodzi ciasto drożdżowe. Mój syn Antoni też nie boi się takich prac. Moja mama pochodziła z Kujaw, więc znam typowo polskie dania i to one goszczą głownie na naszym stole. A nasz stół przyjechał do Żar z Lwowa i jest pamiątką po babci mojego męża.

A czy na waszym stole pojawia się coś, co trudno znaleźć u innych?

Kilka lat temu natrafiłam na przepis na paschę. Jest to specjalnie odsączany biały ser, zmieszany z bakaliami. Do tego przyprawy typu wanilia czy czekolada. Jak odwiedzają nas krewni w drugi dzień świąt, to wszyscy proszą właśnie o tę paschę. Sekretem jej smaku jest też to, że podawana jest z własnoręcznie robionym domowym ajerkoniakiem.

A czy macie jeszcze jakieś świąteczne tradycje?

W naszym domu obchodzimy zajączka, czyli chowamy prezenty w zieleni. Kiedy byłam dzieckiem, szukałam słodyczy i prezentów na balkonie. Zawsze dostawałam książkę. Od kiedy mam swój dom, chowam prezenty w ogrodzie. Mój wnuczek uwielbia te poszukiwania.

Napisz komentarz »