REKLAMA

Sport

To jeszcze nie koniec…

Opublikowano 30 marca 2018, autor: Jakub Kłyszejko

Zdecydowanym faworytem pierwszego meczu w fazie play-off był Sobieski, który w rundzie zasadniczej dwukrotnie ograł Astrę. Gospodarze pokazali jednak charakter i ogromne serce do walki. Utarli naszym nosa. Po świętach rywalizacja przeniesie się do żagańskiej Areny.

Astra Nowa Sól – Sobieski-Arena Żagań 3:1 (25:22, 26:28, 26:24, 26:24).

Astra: Kleinschmidt, Witkiewicz, Jeton, Janusz, Kołodziejczyk, Zakrzewski, Odwarzny (libero) oraz Małecki, Szymański, Ratajczak.

Sobieski: Ruciński, Goltz, Skibicki, Bocianowski, Bogdanowicz, Kępski, Kulczycki (libero) oraz Majewski, Sajdak, Kubera, Milczarek.

 

 Sobieski przywiózł do Nowej Soli wszystkie armaty, ale Astra skupiła się przede wszystkim na zatrzymaniu atakującego Adriana Bocianowskiego. Trener Artur Chaberski szybko stracił do niego cierpliwość i posłał do boju doświadczonego Adrian Milczarka. W końcówce Astra wyszła na prowadzenie 22:19. Sobieski zdobył jednak dwa punkty i trener miejscowych musiał prosić o przerwę. Po niej dobrymi atakami popisał się Maciej Kleinschmidt i nowosolanie zasłużenie wygrali premierową partię.

Wyszarpali w końcówce

Sobieski był mocno zaskoczony takim obrotem spraw. Trener Chaberski próbował kolejnych roszad. Na ławce rezerwowych usiedli Przemysław Kępski (przyjmujący) i Mateusz Ruciński (rozgrywający). W ich miejsce na parkiecie zameldowali się Piotr Sajdak i Michał Majewski. Astra mocno serwowała i wyprowadzała wiele kontrataków. Gdy gospodarze prowadzili 19:15, wydawało się, że dowiozą ten wynik do końca. Nic z tych rzeczy. Po serwisie rezerwowego Majewskiego żaganianie wrócili do gry. Przewaga miejscowych stopniała. Na chwilę skuteczność stracił Kleinschmidt. Sobieski skorzystał z okazji i wygrał na przewagi. Piłkę setową skończył Sajdak.

Przebił cudem

Trzeci set to ostra walka punkt za punkt. Nasi prowadzili najpierw 9:6, później 17:14. Wydawało się, że kontrolują wydarzenia na parkiecie. Wtedy Astra po raz kolejny pokazała charakter i po udanych zagraniach Kleinschmidta i Adriana Zakrzewskiego zdołała przełamać rywala. Tym razem końcówka padła ich łupem i nowosolanie wyszli na prowadzenie 2:1.

Sobieski w czwartym secie nie miał już nic do stracenia. Ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Milczarek. Przy wyniku 8:14 kibice zastanawiali się już nad scenariuszem tie-breaka. Chwilę później w polu serwisowym stanął jednak Zakrzewski. Jego zagrywki mocno utrudniły życie przeciwnikowi. Astra odrobiła straty i doprowadziła do remisu 17:17. W końcówce trener Chaberski wpuścił na boisko młodego środkowego Tomasza Kuberę, a ten przy wyniku 23:23 popełnił błąd. Prostą piłkę posłał w siatkę i dał Astrze meczbola. Nowosolanie postawili kropkę nad „i” za drugim razem. Ambitnie powalczyli w obronie, a Maciej Kleinschmidt cudem przebił piłkę na drugą stronę. Trafił w linię i Astra wpadła w szał radości. Sobieski nie wierzył, że to koniec. Przecież miało być szybko, łatwo i przyjemnie…

Rewanż w „Arenie”

– To była wspaniała promocja siatkówki. Dawno nie widziałem, żeby dwa zespoły grały na takim poziomie w drugiej lidze. Widzieliśmy duży ładunek pozytywnej energii. Wygrał zespół zdecydowanie lepszy. Astra chyba bardziej chciała. Mentalnie byli krok z przodu ? skomentował Tomasz Paluch, prezes LZPS.

W rywalizacji do dwóch zwycięstw Astra prowadzi 1:0. Kolejny mecz odbędzie się 7 kwietnia (sobota) w Żaganiu. Ewentualne trzecie spotkanie rozegrane zostanie dzień później. Też w „Arenie”.

Okiem trenerów

Artur Chaberski (Sobieski):

– Astra mocno się zmobilizowała i zagrała fajny mecz. My prezentowaliśmy się poniżej naszego poziomu. Moi podstawowi zawodnicy siedzieli na ławce. Dokładnie przeanalizuję to spotkanie i na pewno wyciągnę z niego wnioski. Rywalizacja nie jest jeszcze skończona. Za nami dopiero malutka wojenka. Zabrakło nam woli walki i Przemka Kępskiego, który zmaga się z kontuzją. Wolałem go oszczędzać i chciałem, aby się wyleczył. Przyjęcie mocno nam dziś szwankowało. Walczymy dalej i zobaczymy, co wydarzy się na naszej hali.

Przemysław Jeton (Astra):

– W naszych poczynaniach widać było ogromną mobilizację. Zagraliśmy jak prawdziwa drużyna. Od pierwszej do ostatniej piłki. Nie ustrzegliśmy się kilku błędów, ale Sobieski też podawał nam rękę. Dobrze, że potrafiliśmy to wykorzystać. Jak zwykle poniosła nas publiczność. Bez kibiców byłoby nam ciężko. Dziękujemy trenerowi Chaberskiemu za motywację. Zalecił nam więcej treningów. Te słowa mocno do nas trafiły. Mam nadzieję, że w Żaganiu zagramy na podobnym poziomie. Zrobimy wszystko, aby rywalizacja zakończyła się w sobotę.

Pozostałe wyniki: BTS Bolesławiec – GBS Bank Orzeł Międzyrzecz 3:1 (25:22, 25:16, 20:25, 25:21), Olavia Oława – Gwardia Wrocław 2:3 (21:25, 25:18, 21:25, 25:18, 14:16), Chrobry Głogów – Bester Bielawianka Bielawa 3:2 (25:22, 25:23, 20:25, 13:25, 15:12).

Napisz komentarz »