REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Gdzie jest Kasia?

Opublikowano 23 marca 2018, autor: Justyna Bareła

Pyta rodzina Katarzyny Biedryckiej (20 l.) z Żagania

Dziewczyna w domu rodziców przy ul. Nocznickiego w Żaganiu ostatni raz była w piątek, 16.03. Od tego dnia nie ma z nią żadnego kontaktu.

Kasia od rodziców wyszła po godz. 16:00.

– Mówiła, że wyjeżdża z chłopakiem na weekend w Niemczech. Zostawiła nam swojego psa Frania pod opiekę – mówi jej mama, Małgorzata Augustyniak.

Kasia ze swoim chłopakiem mieszka w bloku przy ul. Asnyka niespełna miesiąc.

– Spotykali się z Pawłem niedługo, jakieś półtora miesiąca. Poznaliśmy go, wydawało się, że wszystko jest w porządku, choć był starszy od Kasi około 10 lat. Wcześniej wyjeżdżali w góry, też nie mówiła dokładnie, gdzie jedzie, ale zawsze dzwoniła chociażby po to, żeby dopytać, co u Frania. Ten pies to jej oczko w głowie – dodaje pani Małgorzata.

 

Telefon milczy

– Rozmawiałem z nią przez telefon po godzinie 18:00. Nic nie wskazywało na to, że cokolwiek jest nie tak. Mówiła, że musi się spakować i planują wyjazd o 19:00. Opowiadała, że jadą na półtora dnia, może wrócą w nocy w sobotę, a psa zabierze od nas najpóźniej w niedzielę rano. I że się odezwie, jak dojadą – dodaje pan Rafał, partner mamy Kasi.

Kasia nie zadzwoniła.

– Niepokoić zaczęliśmy się w niedzielę. Chodziłem z psem na spacer, ciągle wydzwaniałem, nagrywałem się na pocztę na oba jej numery, ale oba były już głuche. Jeden telefon może się rozładować, ale na pewno nie dwa – mówi pan Rafał. I dodaje: – W poniedziałek byliśmy źli, we wtorek poszliśmy na policję. Sprawdzono nam, że oboje nie zostali nigdzie zatrzymani ani nie są w szpitalu w Polsce. Oficjalnie, zgłoszenie o jej zaginięciu przyjęto w czwartek, 22.03.

– Nie wiemy, w który rejon Niemiec pojechali. Wiemy, że oba samochody chłopaka Kasi stoją przed ich blokiem, a oni odjechali prawdopodobnie z jeszcze jednym mężczyzną. Przyjechał po nich czarnym audi.

 

Nie miała bagażu

Sąsiedzi przyznają, że widzieli mężczyznę, który po nich przyjechał.

– Nie wiemy, kto to. Za nim wyszedł Paweł z jedną walizką podróżną, na końcu Kasia. Ona nie miała bagażu. Do tej pory w mieszkaniu się nie pojawili – mówi pani Wiesława. – Od ich wyjazdu próbowała się z nimi skontaktować też właścicielka mieszkania, które wynajmują, bo zalał je sąsiad z góry. Nie udało jej się dodzwonić. Był problem, żeby to mieszkanie otworzyć i ocenić straty – dodaje kobieta.

Są tacy, którzy widzieli Kasię w piątek przy ul. Żaganny, jak stała tam na chodniku około 19:00.

– Paweł w pobliżu prowadzi tam biznes. Może weszli na chwilę? – zgaduje pan Rafał.

– Poruszyliśmy niebo i ziemię. Wszystkich znajomych. Nikt nie wie nic poza tym, że pojechali do Niemiec. Nie wiadomo dokąd. Trochę nas zaniepokoiło, że chłopak swoim znajomym mówił, że jedzie sam. Jego telefon był czynny jeszcze w sobotę i rano w niedzielę, ale go nie odbierał. Teraz wszystkie są wyłączone – dodaje mama dziewczyny.

 

Widziałeś? Zadzwoń!

– Nie mogę spać po nocach, wszyscy się martwimy. Do głowy przychodzą najgorsze myśli. Pies Franio wyje, ciągle za Kasią tęskni. Ktokolwiek ma jakieś informacje, prosimy o kontakt – mówi M. Augustyniak.

– Muszę ładować telefon nawet więcej niż dwa razy dziennie. Cały czas dostaję telefony, powiadomienia przez internet, że kolejne osoby udostępniają nasz apel. Ktoś przetłumaczył nam go na niemiecki. Zrobimy wszystko, żeby Kasię odnaleźć – dodaje pan Rafał.

– Kasiu, cokolwiek by się nie działo, wróć do nas, odezwij się. We wszystkim pomożemy – prosi pani Małgorzata.

W piątek u rodziców Kasia była ubrana w czarne przetarte z przodu jeansy, białe buty adidasy i zieloną bluzę.

– Córka lubi się często przebierać, więc nie ma pewności, czy potem w takim stroju wyszła ze swojego mieszkania – przyznaje M. Augustyniak.

Ktokolwiek wie, gdzie Kasia może przebywać, niech kontaktuje się z jej rodziną pod numerami tel. 579 108 895 lub 579 109 279.

Napisz komentarz »