REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Walczyła do końca

Opublikowano 16 marca 2018, autor: Piotr Piotrowski

27-latka z Żagania przegrała z rakiem, chociaż dzielnie walczyła do końca. W czwartek, 15 marca, żegnały ją tłumy.

Jeszcze podczas styczniowej rozmowy z dziennikarzem „Regionalnej”, Alicja Wolanin podkreślała, że się nie poddaje, że będzie walczyć z okropną chorobą do końca.

Zaczęło się pięć lat temu, od bólu przedramienia. Lekarze szukali przyczyny w zapaleniu mięśni, przepisywali antybiotyki. Bóle wróciły na początku ubiegłego roku. Dopiero w maju wykryto guzy. W żarskim szpitalu. Biopsja wykazała, że Alicja ma mięsaka złośliwego ramienia i przedramienia prawego. Amputowano rękę, ale choroba nie odpuściła. Pod koniec roku rak zaatakował płuca. Polscy lekarze zaczęli bezradnie rozkładać ręce, Alicja ratunku szukała w niemieckich klinikach. Ratunkiem miała być nowoczesna terapia immunologiczna. Problem w tym, że bardzo kosztowna. Jeden cykl leczenia to 100 tys. zł.

 

Jeździła po szpitalach

 Z pomocą 27-latce przyszli mieszkańcy Żagania i okolic. Zorganizowali szereg imprez,  zbierali pieniądze na jej leczenie. Alicja trafiła do niemieckiej klinice, ale w ciężkim stanie. Musiała walczyć nie tylko z chorobą, ale i stresem, jaki przysporzyła jej niemiecka służba zdrowia. Okazało się, że jedna z klinik wzięła od niej pieniądze, a następnie odmówiła leczenia, z powodu problemów finansowych. Ostatecznie, oddano jej 30 tys. euro, które przeznaczyła na leczenie w innej placówce, w Berlinie.Wierzyła, że wygra z chorobą, mimo że ta zaatakowała już niemal całe ciało. Ostatnie cztery dni spędziła w żarskim hospicjum. Zmarła w niedzielę, 11 marca.

Matka Alicji nie była w stanie rozmawiać przed pogrzebem. Dodała jednak, że bardzo dziękuje wszystkim za wsparcie i pomoc w leczeniu córki.

 

Pozostał żal

W czwartek, 15 marca, na cmentarzu komunalnym w Żaganiu Alicję żegnały tłumy. Rodzina, przyjaciele, znajomi, ale również ci, którzy jej osobiście nie znali, ale wspierali ją w walce z ciężką chorobą.

 – Mocno kibicowaliśmy Alicji – mówi Kacper Wancel, jej sąsiad z czasów dzieciństwa. – To straszne, całe życie było przed nią. 

– Była koleżanką jednego z naszych piłkarzy, który rzucił hasło, aby zorganizować jakąś imprezę, zbiórkę, aby jej pomóc. Pomogliśmy, jak tylko mogliśmy – mówi Tomasz Nowak, wiceprezes klubu Beskid Bożnów,

Prezes Beskidu, Marcin Szymański, przyznaje: – Do końca dzielnie walczyła z chorobą, nie poddawała się. Czujemy straszny żal, że już jej z nami nie ma – mówi.

Napisz komentarz »