REKLAMA

Aktualności, Polityka

Pisać każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej

Opublikowano 09 marca 2018, autor: Piotr Piotrowski

Obrażona władza nie zapomina urazy. Zadra w sercu może tkwić latami. Wiedzą o tym Daniel Marchewka, Tomasz Kwarciński i Zbigniew Białkowski. Długo tropili dziennikarza, który pisał krytyczne teksty na ich temat. Na szczęście teraz mają własną gazetkę, która pisze o nich tylko dobrze. I na pewno ich nie obrazi.

Burmistrza Żagania i jego dwóch najbliższych współpracowników zabolała krytyka na łamach „Faktów Regionalnych”, bezpłatnego pisma wydawanego na przełomie 2012/13 roku oraz na stronie internetowej Żagań24.info. I boli ich do dziś. Lata poświęcili na ustalenie, kto o nich pisał. A gdy wreszcie ustalili autora tekstów, pozwali go do sądu o zniesławienie.

Stare dzieje

„Fakty Regionalne”, wydawane były na przełomie 2012/13 roku, przed referendum w sprawie odwołania Sławomira Kowala z funkcji burmistrza. Anonimowy autor, podpisujący się nazwiskami „Janina Krupa”, „Paweł Piotrowski” czy „Janusz Gurski”, nie szczędził krytyki Danielowi Marchewce, ówczesnemu przewodniczącemu Rady Miasta i jego współpracownikom, radnemu Zbigniewowi Białkowskiemu i blogerowi Tomaszowi Kwarcińskiemu. Poświęcał im teksty, które opatrywał tytułami: „Odwołaj z nami radnych bezradnych”, „Obraził niepełnosprawnych” czy „To się nazywa kłamstwo”.

S. Kowal zaprzeczał, jakoby gazetka była wydawana z jego inicjatywy.  

Konferencja „pokrzywdzonych”

W poniedziałek, 5 marca, burmistrz D. Marchewka, radny powiatowy T. Kwarciński i dyrektor departamentu w Urzędzie Miasta, Z. Białkowski zwołali konferencję prasową, na której oznajmili, że czują się pokrzywdzeni i autorowi tekstów nie podarują.

Jako pierwszy, sprawę o zniesławienie do sądu, z art. 212 kodeksu karnego, skierował T. Kwarciński. 

 – Śledczym udało się ustalić, kto jest anonimowym autorem nieprawdziwych i krzywdzących informacji pod naszym adresem – powiedział na konferencji Kwarciński. –  Domagam się od niego przeprosin i nawiązki na cel charytatywny za masę pomówień, m.in. w tekstach pt. „Towarzysz Bloger”, „Przypadki pana K”, „Radny K pod okiem prokuratury”, „Prokuratura ściga Kwarcińskiego” czy „Wypasiony Miś”. Dwa lata temu zgłosiłem sprawę na policji i w sądzie o ustalenie osoby, która szkalowała mnie, posługując się fałszywym nazwiskiem „Janina Krupa”. „Krupa” redagowała również stronę „Żagań 24 info”, która po wszczęciu sprawy przez organy ścigania, szybko zniknęła. Jej jedynym celem było niszczenie i wyszydzanie przeciwników politycznych. Autor zabezpieczał się przed wykryciem, między innymi opłacając przekazy za utrzymanie strony pocztą, zmieniając adresy IP.

Jako drugi do sądu pismo o zniesławienie złożył Białkowski.

– Temu człowiekowi wydawało się, że jest bezkarny. Pisał nawet, że nigdy nie zostanie wytropiony, a ujawni się w stosownym czasie, ale nigdy tego nie zrobił – mówił na konferencji dyrektor departamentu.

D. Marchewka zapewnia, że on również spotka się z dziennikarzem w sądzie.

– Dziś mówimy stop hejterom w Żaganiu! – grzmiał na konferencji. – Liczę, że ten człowiek zostanie skazany za pomówienia i kłamstwa pod moim adresem. Choć jest mieszkańcem Zielonej Góry, to ktoś z Żagania dostarczał mu informacje, które potem przekręcał i zmieniał. Ten człowiek już raz został skazany za pomówienia wobec burmistrza Krosna Odrzańskiego. Zapłacił niemałą grzywnę. Teraz będzie musiał się tłumaczyć przed sądem z podobnych spraw.

Policja mu doręczy

Pierwsze posiedzenie sądu  – pojednawcze – przeciwko redaktorowi „Faktów” odbyło się w żagańskim sądzie we wtorek, 6 marca. Dziennikarz się na nim nie stawił, mimo że sąd wysłał mu wezwania na dwa wskazane adresy. Jak zapowiedziała sędzia Agnieszka Królewicz-Kniat, kolejne wezwanie dostarczy mu policja. Następna rozprawa odbędzie się 10 kwietnia. 

 Tak robią słabi ludzie

A co na to były burmistrz S. Kowal?

–  Marchewka oczerniał mnie i oczernia. I wiele osób. A sam boi się prawdziwej oceny swojej osoby, tak robią słabi ludzie. Nigdy nie ukrywałem się pod żadną gazetą. A Marchewka jest intrygantem. Na szczęście mieszkańcy już to wiedzą – kwituje były burmistrz. – Żagań nie ma burmistrza. On zadbał sam o swój rozwój, zrobił prawo jazdy, kupił samochód, wybudował dom – wylicza S. Kowal.

Do tematu wrócimy.

Burmistrz Daniel Marchewka już nie musi się bać krytyki w żagańskiej prasie. Gazetka „Kocham Żagań”, którą wydaje za miejskie pieniądze, pisze tylko o jego sukcesach. Idzie na to z miejskiej kasy 40 tysięcy złotych.

Napisz komentarz »