REKLAMA

Aktualności, Zdrowie

Liczyły się sekundy

Opublikowano 16 lutego 2018, autor: bj

Zamieszanie przy transporcie ciężko chorej starszej kobiety z Żar mogło kosztować ją życie. Musiała czekać, bo karetka i śmigłowiec dotarły w dwa równe miejsca.

Dwa razy lądować musiał helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w poniedziałkowe (12.02.) popołudnie w Żarach. Przyleciał po 90-letnią mieszkankę Kunic. Najpierw wylądował na Syrenie. Tam miała dowieźć ją karetka.

Coś poszło jednak nie tak. Z ul. Powstańców Wielkopolskich, gdzie mieszka kobieta, karetka pojechała w rejon stadionu Unii Kunice. Gdy w końcu okazało się, że helikopter czeka na innym stadionie, czyli na Syrenie, karetka z chorą pomknęła właśnie tam. Gdy karetka dotarła na miejsce, pojawiła się kolejna przeszkoda – bramka wejściowa była zamknięta, więc nie można było pacjentki przekazać załodze helikoptera. Ostatecznie cała akcja skończyła się na lądowisku w 105. Szpitalu Wojskowym.

Świadkowie nie ukrywają oburzenia.

– W takich przypadkach liczą się sekundy, które zostały zmarnowane – argumentują.

– Pacjentka miała poważną niedokrwistość, dlatego najpierw musiała zostać wstępnie zabezpieczona na miejscu, żeby w ogóle mogła być transportowana – informuje Justyna Wróbel-Gądek, rzeczniczka żarskiego szpitala. Na szczęście stan chorej udało się ustabilizować. – Została przetransportowana helikopterem na oddział chirurgii naczyniowej w Zielonej Górze – uzupełni J. Wróbel-Gądek.

Napisz komentarz »