REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

W weekendy zgonów nie stwierdzają

Opublikowano 09 lutego 2018, autor: Bogusława Janicka-Klisz

Kartę zgonu powinien wypisać lekarz rodzinny. Ale po godz. 18 nie pracuje. W weekendy też nie. Kogo należy zatem zawiadomić, gdy umiera ktoś z naszych bliskich? Pogotowie, policję, urząd?

Co zrobić, gdy ktoś z naszych bliskich umiera? Gdzie należy dzwonić, kogo powiadomić? To ważne, gdy nasz krewny nie umiera w szpitalu.

– Rzeczywiście, bliscy osób, które umierają w domu, nie wiedzą, dokąd należy się zwrócić – mówi Anna Zieziula, odpowiedzialna za zarządzanie w służbie zdrowia w żarskim Starostwie Powiatowym.

Okazuje się, że trzeba dzwonić do lekarza rodzinnego zmarłego. Lekarz powinien się pojawić po upływie ok. 2 godzin. Jednakże tylko w dni robocze w godz. 8-18. Poza tym czasem należy się kontaktować z poradnią w 105. Szpitalu Wojskowym, która świadczy usługi nocnej i świątecznej opieki medycznej (tel. 68 470 78 68). 

– Mieliśmy przypadek mieszkańca naszego powiatu, który lekarza rodzinnego miał w Nowogrodzie Bobrzańskim. Lekarz odmówił przyjazdu do stwierdzenia zgonu, argumentując to tym, że nie widział pacjenta… od miesiąca. W tej sytuacji po prostu znaleźliśmy lekarza, który to wykonał. Oczywiście na koszt starostwa – tłumaczy A. Zieziula.

 

Zostawia pacjentów i jedzie do zgonu

– Mam nadzieję, że sprawa zostanie uregulowana w najbliższym czasie odpowiednią ustawą, bo ta sprzed 50 lat, która obowiązuje, jest archaiczna. Radzimy sobie, ale niestety czasami zdarzają się sytuacje, że lekarz musi zostawić pacjentów i pojechać stwierdzić zgon. Potem wraca i zabiera się na przykład do badania niemowlaka – komentuje Marek Femlak, wicedyrektor ds. medycznych 105. Szpitala Wojskowego.

 

Czekają na koronera

Nieco inaczej sprawa się ma w wypadku osób, których śmierć może być przedmiotem zainteresowania policji lub prokuratury, na przykład samobójców. Tylko do końca lutego Starostwo Powiatowe w Żarach ma umowę z dwoma lekarzami, których rolą jest stwierdzanie zgonów właśnie w takich sytuacjach.

– Umowa jest zawarta z dwoma lekarzami – Danielem Raduszewskim i Arturem Kopczyńskim z Żagania. Za jeden wyjazd, w zależności od odległości, płacimy 400-500 zł – tłumaczy A. Zieziula. I oddaje: – Mamy nadzieję, że wkrótce zostanie ustanowiona instytucja koronera, który przejmie te obowiązki. Prace nad nowymi przepisami już trwają.

Napisz komentarz »