REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Uwaga! Wielki brat patrzy!

Opublikowano 12 stycznia 2018, autor: Bogusława Janicka-Klisz

Kamery na żarskim Zatorzu działają, o czym triumfalnie poinformował Łukasz Matyjasek, radny miejski. Przy okazji zdradził co nieco. I dziwi się komentarzom, że pomaga wandalom i narusza prywatność.

„Kamery już działają hahah” – tak na swoim profilu na Facebooku cieszy się Łukasz Matyjasek, żarski radny. Chodzi o kamery miejskiego monitoringu przy rondzie Zesłańców Sybiru i Kolejowej w Żarach. Na dowód radny załączył zdjęcia zrobione z czterech kamer. Na dwóch z nich widać okolice ronda – od ul. Górnośląskiej i od Okrzei w stronę centrum. Na trzecim – sam środek ronda. Ostanie pokazuje ul. Okrzei w stronę ul. Kolejowej z budynkiem, w którym mieści się się Pub Max, prowadzony przez rodziców radnego. Ona sam ma tam siedzibę swojej agencji artystycznej „Luke Sound”.

 

Złodzieje mają łatwiej

Po zamieszczeniu przez radnego zdjęć na Facebooku, pod jego postem pojawiły się komentarze. Ktoś napisał: „Uwaga wielki brat patrzy”, inny dodał: „Uwielbiam luki w zabezpieczeniach”. Kolejna osoba przytomnie zauważyła, że „Upubliczniając to co pan widzi daje pan złodziejom i wandalom informacje o tym czego nie widać. (…) Jak ktoś chce coś zrobić i uniknąć przyłapania, to dzięki takim danym ma znacznie łatwiej”.

Skąd radny wziął zdjęcia? Dostępu do nich nie ma, o czym zapewnia Wojciech Czaplarski, właściciel firmy Securtech, która sprzęt montowała i serwisuje.

– Sama instalacja się u niego znajduje, ale bez możliwości wglądu, bo jest to zabezpieczone w odpowiedni sposób, dostęp do obrazu na żywo ma tylko operator monitoringu na policji oraz dyżurny straży miejskiej i serwis – zapewnia W. Czaplarski.

 – Podgląd ma tylko policja i straż miejska. To im ma służyć, chociażby gdy trzeba podjąć interwencję – potwierdza Patryk Faliński, wiceburmistrz.

Z tym samym pytaniem zwracamy się do radnego.

Zapewnia, że materiał miał ze strony internetowej firmy, która zajmowała się montażem kamer. Tłumaczy, że tam były opublikowane zdjęcia z testów przed ostatecznym uruchomieniem.

–  To próbne ujęcia, jeszcze sprzed ostatecznego oddania kamer do użytku i ich docelowego ustawienia i zaprogramowania, dlatego obejmują one inny zakres, niż to widać na próbnych zdjęciach – wyjaśnia W. Czaplarski.

 

Czepiają się?

Nie wiadomo, na ile zasięg monitoringu został zmieniony po „próbnych zdjęciach”. Jednak radny na Facebooku daje dalsze wskazówki, co kamery obserwują: „Pod okiem przejścia, rondo, a kamera obrotowa sięga aż do świateł”.

Ci, którzy post radnego skomentowali, zwrócili uwagę, że naruszył on prywatność osób, które znalazły się na opublikowanych przez niego zdjęciach. Bo widać na nich przechodzących ludzi i całkiem wyraźnie, jakie jeżdżą tam auta („toyota zaparkowała na zakręcie”), a także dokładnie widać numery rejestracyjne samochodów. Ktoś napisał: „Gienek z Grażyną mieli schadzkę przy rondzie, a ty ich wsypałeś”. Ktoś inny dodał: „I teraz jak przez przypadek będę napity szedł ul. Okrzei, to służby będą o tym wiedzieć”. Byli też tacy, którzy ze znanych sobie przyczyn chcieli wiedzieć jeszcze więcej o kamerach, bo pytali: „Jak można na nie wejść?”

Radny mocno dziwi się całemu zamieszaniu. Przede wszystkim krytyce. Narzeka, że ludzie to chyba woleliby, żeby nic nie robić nowego. I że jak się coś dzieje, coś nowego powstaje, to pojawia się krytyka. Przekonuje, że przecież w wielu innych miastach przekaz z kamer można zobaczyć przez internet. Argumentuje, że często nagrania z zapisów wielu monitoringów obejrzeć można na TVN Turbo. Na koniec stwierdza, że Żary robią się bardzo zaściankowe.

Jednak – na wszelki wypadek – post ze swojego profilu na Facebooku usunął.

 Z miejskiego budżetu na montaż trzech kamer przy ul. Kolejowej i trzech u zbiegu Górnośląskiej, Okrzei i Tunelowej poszło ok. 80 tys. zł

Napisz komentarz »