REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Zaginęła po świętach

Opublikowano 05 stycznia 2018, autor: bj

Od niemal tygodnia swojej zaginionej mamy szukają dzieci Zdzisławy Płoszczyniec z Żar.

Pani Jolanta, zrozpaczona córka Zdzisławy Płoszczyniec (74 l.) z Żar, zgłosiła się do redakcji gazety „Regionalnej” i TV Regionalnej. Pani Jolanta i jej najbliżsi poszukują swojej mamy, która zaginęła w czwartek, 28.12.

– Ostatni kontakt z mamą mieliśmy po świętach, w środę, 27.12. Mama była wtedy u sąsiadki i rozmawiała przez telefon z moją siostrą, Agnieszką. Sąsiadka mówiła, że mama tego dnia czuła się dobrze i nie wspominała, żeby miała się gdzieś wybrać – opowiada pani Jolanta, córka zaginionej 74-latki, która mieszka niemal w sercu miasta, przy ul. Moniuszki.

Kobieta cierpiała na chorobę Parkinsona i unikała dłuższych spacerów.

– Nierzadko traciła równowagę, przewracała się. Często miała więc różne urazy od tych upadków – opowiada córka.

Pani Jolanta nie ukrywa, że jest rozczarowana działaniem policji.

– Zawiadomiliśmy ich w piątek, 29.12., bo w czwartek szukaliśmy mamy na własną rękę. Ale policjant, który odbierał od nas zawiadomienie, ograniczył się tylko do przyjścia do domu. przejrzał komórkę mamy, która została w domu, obszedł sąsiadów. Dodatkowo obdzwonili szpitale, znajomych, choć my to wcześniej robiliśmy – wylicza pani Jolanta.

Nie ukrywa, że ma żal, bo policja zakwalifikowała poszukiwania do drugiej, niższej kategorii.

– W ogóle nie wzięli pod uwagę, że chodzi o starszą, chorą osobę – argumentuje. Rodzinie udało się dotrzeć do specjalistycznej grupy poszukiwawczej z OSP Jarogniewice-Zielona Góra. – Byli gotowi, żeby podjąć poszukiwania, ale policja nie wyraziła na to zgody – mówiła nam we wtorek, 2.01., pani Jolanta. – Policjanci też nie szukali, bo jak usłyszałam”, nie są od chodzenia po ulicach” – relacjonuje.

 

Inaczej nie mogli

O komentarz prosimy Macieja Sałka, komendanta żarskiej policji. Potwierdza działania mundurowych opisane przez córkę zaginionej kobiety.

– Jeśli chodzi o kategorie poszukiwań, ściśle określają je przepisy. W tej sytuacji nie mieliśmy innego wyjścia – wyjaśnia.

Potem otrzymujemy oficjalny komunikat z komendy. Dowiadujemy się, że były też „prowadzone dalsze poszukiwania w rejonie miejsca zamieszkania, sprawdzono okoliczne drogi gruntowe, skwery, rejony ogródków działkowych, drogi dojazdowe oraz ponownie szpitale i oddziały ratunkowe w Żarach i Żaganiu. Sprawdzone zostały również dworce PKP i PKS. Rozpytano pracowników ochrony tych obiektów. Sprawdzono noclegownie. Obecnie przeglądane są monitoringi oraz weryfikowane są napływające informacje, co do ewentualnego miejsca przemieszczania się zaginionej”. Z komunikatu wynika, że policja nie miała łatwego zadania, bo „zawiadamiająca nie wskazała dnia zaginięcia Z. Płoszczyniec oraz w zawiadomieniu brak było informacji o ewentualnym miejscu, kierunku, w którym oddalić się mogła osoba zaginiona. W takiej sytuacji brak jest możliwości podjęcia zorganizowanych działań poszukiwawczych. Do tej chwili przekazywane są rozbieżne informacje co do kierunku, w którym mogła oddalić się osoba zaginiona, co utrudnia podjęcie jednoznacznej decyzji i wytyczenie rejonu, w którym takie poszukiwania winny się odbyć”.

Nie uzyskaliśmy odpowiedzi, dlaczego nie było zgody na wszczęcie poszukiwań przez specjalizujących się w tym strażaków.

– Mieliśmy sygnały, że mamę przechodzącą w rejonie przejazdu kolejowego w Kunicach widziała dróżniczka. Miała kijki do nordic walking. Rzeczywiście ich używała. Opis odzieży też się zgadzał, miała fioletowa kurtkę, ciemne spodnie, jasną czapkę – tłumaczy pani Jola. Ten sygnał rodzina przekazała policji. – Ale oni ograniczyli się do telefonu do dróżniczki – wytyka pani Jolanta.

Rodzina skontaktowała się z jasnowidzem. Wskazał miejsca poszukiwań w rejonie parku przy ul. Czerwonego Krzyża, okolicy ul. Piastowskiej.

– Obeszliśmy teren w kilka osób, ale tak naprawdę trzeba byłoby przejść tyralierą – mówi pani Jolanta.

Ostatecznie do akcji poszukiwawczej doszło w czwartek, 4.01. W skład 10-osobowej grupy weszli policjanci pionu kryminalnego i prewencji oraz strażacy z OSP w Jarogniewicach. Zaczęli od przeszukiwania terenu w kierunku Grabika, czyli miejsc, które wskazał jasnowidz, potem udali się w rejon ogródków działkowych przy ul. Serbskiej i okolicznych lasów.

 

Z OSTATNIEJ CHWILI
W czwartek, 4.01., ok. godz. 15, w lesie w rejonie ul. Serbskiej znaleziono ciało kobiety. W chwili oddawania gazety do druku na miejsce docierał lekarz.

Motocykle 125 prawo jazdy kat b
Napisz komentarz »