REKLAMA
twoj_dom_baner_1000x200_2017

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Pożar Hayduka

Opublikowano 05 stycznia 2018, autor: Norbert Królik

Trzynastu przedsiębiorców wynajmujących lokale w Pasażu Handlowym Hayduk przy ul. Moniuszki w Żarach straciło wszystko w wielkim pożarze. Policja szacuje straty, ale już wiadomo, że będą milionowe.

Strażacy zostali zaalarmowani o godz. 3.04. w nocy z soboty na niedzielę, 31 grudnia. Zadzwoniła do nich anonimowa osoba. Jak jednak wiadomo, pasaż mógł się już palić od środka od ponad godziny.

– Gdy przyjechaliśmy na miejsce, okazało się że pożar jest już mocno rozwinięty. Płomienie przebiły się przez dach – mówi Grzegorz Lisik, rzecznik prasowy KP PSP w Żarach.

Nikt wcześniej pożaru nie zauważył. Tej nocy sąsiadujący z pasażem lokal rozrywkowy należący do Wojciecha Gozdawy-Dydyńskiego został zamknięty już o godz. 1.

– Gdyby u nas było otwarte, to ktoś z pracowników lub klientów zauważyłby wcześniej, że pasaż się pali – uważa W. Gozdawa-Dydyński, który o pożarze dowiedział się podczas przygotowywania porannej kawy.

 

Szukają przyczyny

– Wszystko wskazuje na to, że pożar powstał w budynku. Wstępnie zostało przyjęte, że doszło do zwarcia instalacji elektrycznej – mówi Robert Brzeziński, prokurator rejonowy w Żarach.

Na tym etapie prokuratura nie wyklucza jednak żadnego scenariusza, włącznie z podpaleniem.

– Powołaliśmy biegłego z zakresu pożarnictwa. Rozważamy również możliwość powołania biegłego z zakresu energetyki – dodaje prokurator.

Ustalenie przyczyn powstania pożaru może być jednak bardzo trudne.

– Im większy pożar i większe zniszczenia, tym trudniej jest znaleźć przyczyny jego powstania, bo ślady ulegają zniszczeniu. Tutaj straty są ogromne. Zawalił się dach i stropy. Temperatura pożaru przekraczała 1 tys. stopni C – mówi strażak G. Lisik.

 

Gasili 30 godzin

W akcji wzięło udział blisko 80 strażaków z powiatu żarskiego i żagańskiego.

– Na początku wysłaliśmy trzy jednostki, w tym jeden samochód z wysięgnikiem. Pożar szybko się rozprzestrzeniał ze względu na palne wyposażenie pasażu. W obiekcie znajdowały się m.in. sklep meblowy, elektroniczny, poczta, w których występowało dużo materiałów palnych. Ostatecznie pożar gasiły 24 zastępy straży pożarnej – mówi G. Lisik.

Pożar błyskawicznie pożerał kolejne części pasażu. Po kilku godzinach zawalił się dach i strop. Płomienie strawiły większą część budynku. Co chwilę słychać było wybuchy. Nad budynkiem unosił się trujący dym powstający podczas spalania mebli z pianką poliuretanową. Lekko ranny został jeden ze strażaków.

– Ma uszkodzony kciuk – mówi rzecznik straży pożarnej.

Nikt inny nie odniósł obrażeń. Cała akcja zajęła 31 godzin, a dogaszanie pogorzeliska trwało do południa w Nowy Rok.

– To, co było możliwe, ratowaliśmy. Wynosiliśmy sprzęt AGD ze sklepu. Częściowo uratowaliśmy dokumentację medyczną – mówi G. Lisik.

 

Odbudowa czy wyburzenie

Przed ogniem udało się uchronić jedynie 2/5 liczącego ponad 3 tys. mkw. budynku. Reszta to ruina z zawalonym dachem i popękanymi ścianami.

– Obiekt został zabezpieczony przed dostępem osób postronnych – ogrodzony i oznakowany. Ustalono, że właściciel w trybie pilnym zleci sporządzenie przez osobę posiadająca uprawnienia budowlane lub rzeczoznawcę budowlanego ekspertyzy technicznej w celu możliwości podjęcia decyzji o ewentualnej odbudowie lub rozbiórce obiektu – mówi Elżbieta Banaś, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Żarach.

Zniszczony budynek nie był wpisany do rejestru zabytków, ale znajduje się w strefie konserwatorskiej miasta, dlatego na jego ewentualne wyburzenie zgodę będzie musiał wydać konserwator zabytków.

 

Chciał sprzedać

Właściciel spalonego budynku chciał go od kilku lat sprzedać. Co jakiś czas pojawiały się w mediach oferty sprzedaży pasażu oraz parkingów znajdujących się przy nim. Cena w ofertach wahała się od 5 mln 900 tys. zł do 6 mln 900 tys. zł.

– Byłem zainteresowany kupnem pasażu, ale się nie dogadaliśmy – mówi W. Gozdawa-Dydyński, który trzy lata temu kupił od tej samej osoby hotel Hayduk w Iłowej, przy drodze krajowej Wrocław-Olszyna, który później doszczętnie spłonął.

– To niewiarygodny zbieg okoliczności, że dwa tak duże obiekty, które w różnych okresach czasu należały do tego samego właściciela, spaliły się. Ludzie przez to różne teorie spiskowe wymyślają. Słyszałem nawet taką wersję, że to ja podpaliłem pasaż z zemsty. A ja rozumiem Andrzeja, bo sam to przeżyłem i wiem, jakie to są straty. Po pożarze spotkałem się z nim i podpowiedziałem, jak ubiegać się o odszkodowanie – mówi W. Gozdawa-Dydyński.

 

Liczenie strat

Trwa ustalanie strat, jakie ponieśli przedsiębiorcy dzierżawiący lokale w pasażu.

– Nie mamy oszacowanej wysokości strat. Cały czas poszkodowani są przesłuchiwani przez policję – mówi prokurator R. Brzeziński.

– Na dziś mamy 13 poszkodowanych, ale ta liczba może wzrosnąć w związku z tym, że nie obejmuje ona firm, które mają siedziby w części, która nie uległa spaleniu, a mogły również ponieść straty w związku z akcją gaśniczą – mówi nadkom. Sylwia Rupieta z żarskiej policji.

 

Wszystko poszło z dymem

W tragicznej sytuacji są przedsiębiorcy, którzy dzierżawili lokale od właściciela Pasażu Handlowego Hayduk. Utracili w pożarze źródło swojego dochodu – miejsce pracy, sprzęty, wyposażenie, towar.

– Wszystko poszło z dymem. Nie mogę jeść ani spać. Cały czas o tym myślę. Straciłam kilkadziesiąt tysięcy złotych. Całe wyposażenie salonu, laptop, kasa, kosmetyki. Kompletnie nic się nie uratowało. Nie ubezpieczyłam się, bo nawet nie byłam w stanie sobie wyobrazić, że może do czegoś takiego dojść. Jedyną otuchą są dla mnie klienci, którzy dzwonią i zachęcają, żeby się nie poddawać. Zapewniają, że pójdą za mną do nowego lokalu. To mi dodaje sił. Zaczęłam już szukać nowego miejsca na salon – mówi Alicja Widło, która w pasażu prowadziła gabinet kosmetyczny.

 

Czego nie strawił ogień, to zalała woda

– Byłem w Szklarskiej Porębie z moim wspólnikiem, doktorem Jackiem Kempiakiem. W nocy mieliśmy telefon z firmy Monit z informacją, że pali się pasaż. Miałem tam aptekę, a doktor Kempiak gabinet stomatologiczny. W Żarach byliśmy około godz. 5.30 rano. Wszystko uległo zniszczeniu. Czego nie strawił ogień, to zalała woda.Wszystkie zobowiązania po aptece w pasażu przejęła apteka w Łużyckim Centrum Medycznym. Obecność naszych pacjentów jest dla nas największym wsparciem – mówi Konrad Jaskulski, który w pasażu miał aptekę.

 

Wszystko straciliśmy

– Prowadziliśmy salon meblowy od 2006 roku. Wszystko straciliśmy. To było całe nasze życie. Nasze straty to ponad milion złotych. Mieliśmy ubezpieczone meble i sprzęt biurowy, ale odszkodowanie nie pokryje całości strat. Nasze zobowiązania tylko na styczeń to około 300 tys. zł. Wkrótce przyjedzie towar, musimy na szybko znaleźć jakiś lokal. Na miejscu pożaru byliśmy już o godz. 3.20. Wtedy jeszcze przez chwilę mieliśmy nadzieję, że uda się ugasić. Z minuty na minutę sytuacja się jednak pogarszała. Jak zobaczyliśmy ogień na pietrze, to straciliśmy nadzieję – opowiadają Lidia Dołęga i Henryk Patyk, właściciele sklepu meblowego M-Lid, który doszczętnie spłonął w pożarze.

 

Przerażający widok

– To był przerażający widok. O pożarze powiadomiła mnie telefonicznie koleżanka. Wszystko spłonęło. Najbardziej żal sklepu, który prowadziłam od 11 lat. Starałam się, żeby było to miejsce przyjazne dla pacjentów. I tak było. Wiele osób przychodziło po poradę. To miejsce było znane. Wkrótce uruchomię sklep w innym miejscu i będę działać dalej – deklaruje Anna Bąk z firmy PROVITA, która w pasażu miała sklep z zaopatrzeniem medycznym.

 

Dosłownie nic nie zostało

– W tym pożarze spłonęło mi wszystko – mówi Jarosław Król z laboratorium Medica, które mieściło się w pasażu. – Dosłownie nic nie zostało. Wciąż podliczamy straty. Właśnie szukam nowego lokalu na laboratorium. Na pewno zostaniemy w Żarach. Nasi klienci mogą korzystać z naszych laboratoriów przy ul. Wieniawskiego 3 i Moniuszki 2. Na szczęście cała dokumentacja jest zabezpieczona w sposób elektroniczny. Osoby, które nie odebrały wyników badań, mogą to zrobić w placówce na Wieniawskiego – dodaje.

 

Płonna nadzieja

– Co się stało, to się nie odstanie. Byłem tam o 6 rano, miałem nadzieje, że pożar jest bardziej z lewej strony i nasze biura ocaleją, ale niestety… Szukam teraz nowego lokalu. Ludzie mówią różne rzeczy na temat pożaru, ale jaka będzie prawda, to się okaże – mówi Jerzy Kolarz z biura nieruchomości „Elda”, które spłonęło w pożarze pasażu.

 

Wielka tragedia

We wtorek (2.01.), na profilu facebookowym Pasażu Handlowego Hayduk pojawiło się oświadczenie właściciela skierowane do klientów. Czytam w nim m.in.:

„Pożar, który wybuchł w Pasażu Hayduk, to wielka tragedia. Przez ostatnie lata obiekt był systematycznie modernizowany. Zostały docieplone ściany, wykonana została elewacja, wyremontowany został dach, dobudowane zostały nowe wejścia. W planach były kolejne prace mające na celu poprawę estetyki i funkcjonalności obiektu. Niestety – żywioł nie oszczędził majątku zdecydowanej większości przedsiębiorców, którzy prowadzili tu swoje sklepy i punkty usługowe. Nietknięte zostały trzy sklepy ? jeden z dywanami, drugi z towarami chińskimi, trzeci z nasionami i paszami. Można w nich robić zakupy. Dzisiaj ta część obiektu, która została zdemolowana przez pożar, wymaga prac porządkowych. To ogromne koszty i ogrom pracy do wykonania. Trzeba sprostać temu wyzwaniu i pomyśleć o przyszłości tego miejsca. Z pewnością o tych decyzjach będę informować Państwa we właściwym czasie”.

Napisz komentarz »