REKLAMA
twoj_dom_baner_1000x200_2017

Ludzie, wydarzenia

Jak myśliwi uratowali Miśka

Opublikowano 22 grudnia 2017, autor: Piotr Piotrowski

Pies był przywiązany do drzewa i pozostawiony w środku lasu, w nocy.

Michał Nieradka, Adrian Nieradka i Adam Wojtyra z podżagańskiej Rudawicy polowali w lesie (18/19 grudnia), w okolicy swojej wsi. Była godz. 22.00. Myśliwi usłyszeli ujadanie i skowyt.

– Okazało się, że to pies, przywiązany łańcuchem do drzewa. Rozpoznałem go. To był zwierzak mieszkańca Rudawicy – mówi A. Nieradka. – Zadzwoniłem do niego, ale powiedział mi, że wszystkie jego psy są na terenie posesji. Wraz z bratem i Adamem postanowiliśmy więc zadzwonić na numer alarmowy 112.

Myśliwi poczekali w lesie na przyjazd patrolu. Policjanci oswobodzili psa i zabrali go do żarskiego schroniska. Właściciel psa został zatrzymany do wyjaśnienia. 

– Ustalamy, jak to się stało, że pies był przywiązany do drzewa w środku lasu. Czy uciekł właścicielowi i zaplątał się między drzewami, czy celowo ktoś chciał się go pozbyć – mówi insp. Artur Kamiński, komendant żagańskiej policji.

Porzucanie psa to jedna z form znęcania się na zwierzętami. Podlega art. 35 ustawy o ochronie zwierząt i karze do 2 lat więzienia.

Nie czują się bohaterami

Dariusz Moskalik zapewnia, że nie chciał śmierci psa.

– Musiał mi wieczorem zwiać z posesji i pobiec do lasu  – mówi właściciel psa o imieniu Misiek. – Przeczuwam też, że ktoś mógł mi zrobić na złość. Zostałem skuty przez policjantów, byłem przesłuchiwany przez sześć godzin w komendzie. Psa nie odzyskam do czasu wyjaśnienia sprawy. Nadal przebywa on w schronisku.

Myśliwi nie czują się bohaterami.

– Każdy z nas ma psa. Serce się nam krajało, jak zobaczyliśmy tego zwierzaka wyjącego,  przywiązanego do drzewa. Zostawienie psa na pastwę losu, w środku lasu, w nocy, przy temperaturze minus 7, nie rokowało dla niego dobrze. Tym bardziej, że ostatnio w okolicy Rudawicy pojawiły się wilki i pewnie, słysząc ujadanie psa, rozszarpałyby go – mówi pan Adrian.

Napisz komentarz »