REKLAMA

Wasze sprawy

Żyją jak w innej epoce

Opublikowano 22 grudnia 2017, autor: Bogusława Janicka-Klisz

Dziura na dziurze, błoto i egipskie ciemności – tak żyją mieszkańcy nowego osiedla przy ul. Chełmońskiego, Matejki, Kossaka i Spokojnej w Żarach. I mówią: Urzędnicy nas chyba nie słyszą. Budują drogi tam, gdzie są, a o nas zapomnieli.

Księżycowy krajobraz mają na co dzień mieszkańcy ulic Chełmońskiego, Matejki, Kossaka i Spokojnej w Żarach. Pierwsze domy powstały tu nieco ponad 10 lat temu, ale teraz jest tutaj spore osiedle, nie tylko domów jednorodzinnych. Rozmawiamy z jego mieszkańcami, którzy poprosili nas o pomoc.

– Żyjemy tu jak w innej epoce. Nie mamy normalnego dojazdu do swoich domów. Tu jest po prostu jedna wielka dziura – denerwuje się Agnieszka Okońska.

– Niby projektowali przebudowę. I plany są zrobione na bogato. Mają być ścieżki, trawka i zatoczki. Robi wrażenie, tyle że to ciągnie się od lat. A my tu właściwie żadnej drogi nie mamy – dodaje Łukasz Okoński.

– Były przymiarki, uzgodnienia, do urzędu chodziliśmy. Pisaliśmy. I nic – wtrąca Jarosław Mądry.

– Po tych dziurach jeżdżą samochody, autobusy. Chodzą tędy dzieci do szkoły specjalnej. Przecież w końcu może dojść do wypadku – denerwuje się Robert Kozdroń.

Potwierdza to Magdalena Gruca, dyrektorka Zespołu Szkół Specjalnych.

– Rzeczywiście, nas uczniowie korzystają z tego dojścia. Droga do szkoły powinna być bezpieczna, a tu tak nie jest – mówi M. Gruca.

 

Na razie papiery krążą

Sprawa remontu ulic w tej okolicy utknęła na etapie formalności. Konkurs na wykonanie dokumentacji projektowej wygrał Radosław Formanowski, czyli firma „Forma”, jeszcze we wrześniu 2013 r. Miał ją wykonać za 27 tys. 429 zł. Rok później, rozpoczęły się konsultacje społeczne oraz z instytucjami takimi jak Sanepid i Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Było to wymagane przed wydaniem tzw. decyzji środowiskowej, niezbędnej żeby dostać pozwolenie na budowę. Ostatecznie decyzja środowiskowa została wydana w listopadzie 2014 r. W połowie kolejnego roku zostało wszczęte postępowanie w sprawie „ustalenia lokalizacji celu publicznego”, czyli budowy jezdni, ścieżek rowerowych, zatok postojowych, kanalizacji deszczowej i oświetlenia. Dopiero w lutym 2016 r. R. Formanowski wystąpił z wnioskiem do Starostwa Powiatowego o wydanie pozwolenia na budowę. Zresztą nieskutecznie, bo w dokumentacji były braki. W czerwcu tego samego roku zrobił to ponownie. Sytuacja się powtórzyła. A miasto wciąż nie może zmotywować architekta do solidnej roboty i skutecznego działania.

– Projekt tych ulic zostanie dokończony, choć mamy duże problemy z architektem. Pracujemy nad tym cały czas. Dlatego mam nadzieję, że w końcu dojdziemy z nim do porozumienia w 2018 roku – mówi Danuta Madej, burmistrz Żar.

 

Nie mogą się doczekać

A tymczasem mieszkańcy – i nie tylko oni – czekają. Bo z tej drogi korzystają też osoby dojeżdżające do sądu.

– Rano jest tu duży ruch, tylko czekać na jakieś nieszczęście – mówią zgodnie.

 Jest też masa innych uciążliwości.

– O noszeniu szpilek można zapomnieć. Tu najbardziej przydają się kalosze – dodaje Paulina Kozdroń. Bo błoto jest tu wszechobecne. Mieszkańcy mówią, że właściwie nie mają po co myć aut.

– Mój pies ze spaceru codziennie wraca cały w błocie – mówi Mateusz Gromanowski.

A wieczorem panują tu egipskie ciemności. Strach dzieci wypuszczać z domu i samemu wychodzić.

Próbowali zrobić coś sami. Ktoś sobie utwardził spory fragment dojazdu do posesji, ktoś inny położył w kilku miejscach betonowe płyty. Nie na wiele to się zdaje, dlatego czekają, aż urzędnicy wreszcie dostrzegą ich problem.

– Bo w mieście często jest tak, że rozbiera się całkiem dobrą drogę i w tym miejscu buduje nową. A u nas nie ma nic – nie ukrywają rozgoryczenia mieszkańcy.

Podkreślają, że przecież podatki płacą, a są coraz bardziej przekonani, że nikt o nich nie pamięta. Dlatego z prośbą o interwencję zwrócili się do gazety „Regionalnej” i TV Regionalnej. Pierwszy sukces już jest. Zaledwie kilka godzin po wizycie dziennikarzy na ich osiedlu pojawił się sprzęt, który równał największe dziury.

Jest też obietnica burmistrz w tej sprawie, że drogi będą zrobione, gdy pracę zakończy deweloper stawiający w sąsiedztwie budynek wielorodzinny.

– Do tego czasu będziemy utrzymywać drogi gruntowe w należytym stanie, żeby mieszkańcy mogli bezpiecznie docierać do swoich domów. Z dużą przebudową ruszymy, gdy nawierzchni nie będzie niszczył sprzęt budowlany – obiecuje D. Madej.

Napisz komentarz »