REKLAMA
twoj_dom_baner_1000x200_2017

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Jesteście najlepsi

Opublikowano 22 grudnia 2017, autor: Bogusława Janicka-Klisz

Przeżyli tragedię. Nic tego nie zmieni. Muszą żyć dalej. W trudnych chwilach pomogło im wielu ludzi. Mówią: Bóg zapłać. A my mówimy: Jesteście najlepsi. Macie ogromne serca. Dzięki Wam, drodzy Czytelnicy i Widzowie, rodzina Szymczaków nie jest sama w najtrudniejszych chwilach. I nie będzie sama w te święta. Bo Wy wszyscy będziecie razem z nimi.

Ciągle nie dowierzają w to, co się stało. W śmierć matki, żony, córki, siostry po trwającej zaledwie dwa miesiące chorobie. I w ogrom dobra ze strony wielu ludzi, których w większości nie znają. Rodzina Szymczaków mówi: – Nie ma słów, żeby wyrazić nasze podziękowania.

Przypomnijmy. W odpowiedzi na akcję pomocy gazety „Regionalnej” i po materiale TV Regionalnej o rodzinie ciężko chorego 7-letniego Olka, cierpiącego na czterokończynowe porażenie mózgowe, w redakcji rozdzwoniły się telefony. Bo Olka i jego 9-letniego brata Kacpra osierociła ich kochająca mama. Gabrysia umarła w środę, 13.12. Miała tylko 29 lat. Ta najgorsza wiadomość dotarła do jej mamy i siostry podczas wizyty naszych dziennikarzy.

 

Nie ma za co…

Nasi czytelnicy i widzowie nie zawiedli. Pokazali, jak ogromne mają serca. Drzwi do naszej redakcji się nie zamykają. Telefony dzwonią bez przerwy. Przynosicie podarunki i dobre słowo. Przychodzicie o każdej porze. Podarki zbierają pracownicy firm, dzieci w szkołach, prywatne osoby organizują zbiórki między znajomymi. To oznaki dobra, które wzruszają nas wszystkich od tygodnia. Tak jak Wasza skromność. Nie sposób wymienić Waszych nazwisk, nazw firm, bo o to nie prosicie. Gdy Wam dziękujemy, za każdym razem słyszymy: „Nie ma za co, my nie możemy przejść obojętnie”.

Docierają też do nas paczki z całej Polski – znad morza, z gór, z wielkich miast i małych miasteczek. .

 

Nieproszony gość

Gdy do nas przychodzicie, mówicie: „To po to, by dzieciom choć przez chwilę było lżej, weselej…” A Olek i Kacper bardzo tęsknią za mamą.

– Olek wciąż woła mamę. Dopiero gdy ona nie przychodzi, choć on szuka jej wzrokiem, zwraca się do taty albo babci – mówi Magdalena Starczewska, siostra zmarłej Gabrysi.

W poniedziałek, 18.12., Gabrysię żegnały tłumy. Żałobników nie pomieścił kościół. Wzruszenia nie kryli nawet pracownicy firmy pogrzebowej.

Na cmentarzu padły proste słowa od rodziny. „Odeszła od nas pozostawiając pytanie, dlaczego Bóg wezwał ją właśnie teraz. Miała jeszcze całe życie przed sobą… Śmierć przychodzi cicho, niezapowiedziana, nieproszona. Nigdy nie ma na nią odpowiedniej chwili, jest zawsze gościem nie na czas. Jednak śmierć w tak młodym wieku jest dla nas wszystkich wielkim ciosem. Choć teraz trudno się z tym pogodzić, musimy wierzyć, że Bóg zaplanował to wszystko w jakimś celu.”

 

Jak tu nie płakać?

 Bliscy wiedzą, że Gabrysi nikt im nie zwróci. Ale wszystkie odruchy serca tak wielu ludzi sprawiają, że wierzą w dobro.

– Nie spodziewaliśmy się, że tylu ludzi się zaangażuje. Że zrobią wszystko, co w ludzkiej mocy…. – ociera łzy Renata Olejniczak, mama zmarłej Gabrysi.

Słowa w gardle więzną panu Tomaszowi, mężowi. Bo jak tu nie płakać, gdy widzi się tyle dowodów na dar płynący prosto z ludzkich serc?

– Bardzo dziękujemy. Za wszystko. Będziemy to zawsze pamiętać – mówi cicho pan Tomasz i kryje twarz w dłoniach.

Do dziennikarza zwraca się pani Renata: – Proszę to ładnie napisać, koniecznie, żeby wszystkim podziękować i każdemu z osobna. Bo my słów nie znajdujemy. Bóg zapłać.

Napisz komentarz »