REKLAMA
visionoptyk-baner-top

Sport

Falubaz bez trenera!

Opublikowano 24 listopada 2017, autor: Sławomir Janusz

W środę (22.11.) gruchnęła informacja, że Marek Cieślak nie podpisze kontraktu z Falubazem. W klubie duże zaskoczenie i rozczarowanie. W końcu nie taka była umowa!

Cieślak to od lat trenerska ikona. Trener reprezentacji Polski, który zwykle kolekcjonuje złote medale. Z Falubazem ta sztuka udała mu się w 2011 r. Po tym sezonie odszedł z powodów rodzinnych. Wrócił w 2016 r. Złośliwi mówili, że przyszedł na gotowe, bo dostał Dudka, Protasiewicza, Doyla i Hampela. A z takimi zawodnikami, to każdy kto choć dwa razy był na żużlu, zdobyłby „majstra”. Tymczasem, Cieślak musiał obejść się smakiem. Myszy zgarnęły zaledwie brązowy medal. W 2017 r. miał się odkuć. W końcu skład się nie zmienił. Ale choć zielonogórzanie wygrali rundę zasadniczą, Doyle został mistrzem świata, a Dudek wicemistrzem, na końcu wylądowali tuż za pudłem.

Chora matka

Skąd ta decyzja? -Moja 90-letnia mama jest ciężko chora, przebywa w hospicjum, a ja muszę się nią opiekować – powiedział „Przeglądowi Sportowemu”. –  I w tym momencie to jest dla mnie najważniejsze. Po prostu nie zostawię mamy samej sobie. Obecnie niemożliwością jest podjęcie pracy w mieście tak odległym od mojego miejsca zamieszkania. Pragnę bardzo serdecznie podziękować za te w sumie trzy lata zielonogórskim kibicom i Falubazowi, w którym zawsze czułem się bardzo dobrze. I to zapamiętam. Miałem przyjemność pracować w kultowym klubie, jakich w Polsce niewiele. Zdobyliśmy wspólnie mistrzostwo Polski, brązowy medal, a w minionym sezonie zajęliśmy czwarte miejsce, choć myślę, że kibice mogli być ze swojej drużyny dumni. Dodatkowo nasi zawodnicy sięgnęli po złoto i srebro indywidualnych mistrzostw świata, a takim sukcesem nie może się pochwalić nikt inny

Deja vu

Cieślak podkreśla, że w jego odejściu nie należy się doszukiwać drugiego dna. I pewnie ma rację, bo który syn, nie poświęciłby się dla umierającej matki. Z drugiej jednak strony, można mieć poczucie deja vu. Cieślak przecież znów wskazuje na powody rodzinne. Jeszcze kilka tygodni temu przyrzekał, że nie opuści Falubazu, który mimo utraty liderów, buduje perspektywiczny zespół. Był jeszcze wywiad w Radiu Zachód, w którym trener mówi, że władze Falubazu zwlekały z podpisaniem z nim nowej umowy. W swoim stylu złośliwie dodał – Kiedyś Falubaz każdego potrafił zatrzymać, teraz już nie.

Tajemnicą poliszynela jest też, że Cieślak miał za złe, że w Falubazie nie będzie jeździł Madsen, którego polecał. I w końcu, za Leonem trafił do Częstochowy.

Cieślak wraca pod Jasną Górę po 21 latach spędzonych w innych ośrodkach: Rzeszowie, Pile, Zielonej Górze, Tarnowie i Ostrowie. Z Włókniarzem dwukrotnie zdobył drużynowe mistrzostwo Polski, jako zawodnik w 1974 r. i trener w 1996 r.

Dowiedzieli się z mediów

– Trener Marek Cieślak w przyszłym sezonie nie będzie trenerem zielonogórskiego Falubazu – napisały w oświadczeniu władze zielonogórskiego klubu. – Co prawda o tej decyzji dowiedzieliśmy się z mediów, ale przyjmujemy ją jako fakt. Wiele ostatnio mówiło się o tym, że trener ze względu na trudną sytuację rodzinną będzie chciał być bliżej Częstochowy i może nie przedłużyć umowy z naszym klubem. Dla nas wiążące były jednak rozmowy z samym trenerem (ostatnia w ubiegłym tygodniu) i zapewnienia, że na początku grudnia podpiszemy nową umowę. Życie napisało jednak inny scenariusz, a nam pozostaje uszanować decyzję Marka i podziękować mu za wszystko co zrobił dla naszego klubu.

Kto za Marka?

Na giełdzie następców Cieślaka pojawiają się Andrzej Huszcza, Czesław Czernicki i Adam Skórnicki. Mówi się też o opcji z Krzysztofem Jabłońskim.

Napisz komentarz »