REKLAMA
visionoptyk-baner-top

Wasze sprawy

Naprawili błąd

Opublikowano 10 listopada 2017, autor: Piotr Piotrowski

Mieszkanka Dzikowic (gm. Szprotawa) poskarżyła się nam, że nie może rozładować towaru pod swoim sklepem. I poprosiła o pomoc.

O sprawie pisaliśmy w sierpniu, w artykule pt. „Czy to prywatna droga radnego?” Na wniosek radnego z Dzikowic, Romana Śliwińskiego, przed sklepem stanęły znaki zakazu – na długości 50 metrów, po obu stronach ulicy. Radny tłumaczył to troską o nowo wybudowany chodnik.

Właścicielka sklepu, Karina Skowron, ratunku szukała w „Regionalnej”. Po opisaniu przez nas sprawy i odwołaniu, które pani pani Karina napisała do starostwa, po lewej stronie jezdni, przy znakach zakazu pojawiły się dodatkowe tabliczki – „nie dotyczy zaopatrzenia”.

 – Moją intencją nie było zrobienie na złość właścicielce sklepu, ale troska o nowy chodnik – podtrzymuje R. Śliwiński.

– Zgodziliśmy się na wniosek właścicielki sklepu, ale mamy prośbę, aby kierowcy aut dostawczych uważali na nowy chodnik, bo już parę razy musieliśmy go naprawiać – mówi starosta Henryk Janowicz.

K. Skowron nadal jest przekonana, że cała sprawa wynikała ze złośliwości. – Niepotrzebnie wydano kilka tysięcy złotych, aby po prostu komuś zrobić na złość. Po moim odwołaniu pojawiło się dodatkowe oznaczenie, ale z drugiej strony miałam już pierwszą kontrolę Sanepidu. Nie stwierdzili żadnych uchybień – mówi.

Napisz komentarz »