REKLAMA
2-2 Baner PS Lubsko_NSO ikony_1000x200 px_10-2017

Gospodarka

To ordynarny szantaż!

Opublikowano 10 listopada 2017, autor: Piotr Piotrowski

Mówi Tomasz Niesłuchowski. Co tak oburzyło wójta? Prezes Żagańskich Wodociągów i Kanalizacji, które zaopatrują mieszkańców wsi w wodę, chce im podnieść opłaty o 150 procent.

Spółka Żagańskie Wodociągi i Kanalizacje od nowego roku chce wprowadzić podwyżki dla mieszkańców wsi w gminie Żagań i podnieść cenę za jeden kubik (woda + ścieki) z 13,14 zł do 30,95 zł. Prezes spółki, Andrzej Pilimon, przesłał ultimatum wójtowi – stawki nie pójdą tak drastycznie w górę, jeśli gmina zwolni ŻWiK z 800 tys. zł podatku od budowli i innych nieruchomości, a także odstąpi 35 procent udziałów, jakie ma w spółce. Prezes pomysł podwyżki dla wsi argumentuje tym, że broni interesów mieszkańców Żagania, którzy w większym wymiarze utrzymują spółkę. Wtóruje mu burmistrz Daniel Marchewka, który uważa, że gmina wiejska nie powinna mieć aż 49,3 procent udziałów w ŻWiK-u.

 

Teraz gmina jest niepotrzebna?

Na warunki prezesa nie przystał wójt, który w poniedziałek, 6 listopada, zwołał w tej sprawie konferencję prasową.

– To szantaż ze strony prezesa spółki i burmistrza Żagania, na który ja i radni gminy nie możemy się zgodzić – skwitował wójt. – Chciałem panu prezesowi przypomnieć, że 9 lat temu spółkę w staraniach o środki unijne uratowała nasza gmina, która wsparła ją finansowo, kupując 49,3 procent udziałów za 39 mln zł. Dzięki temu, ŻWiK mógł otrzymać kredyt na budowę kanalizacji na terenie dwóch dzielnic Żagania, zmodernizować stację uzdatniania wody czy wybudować kolektor w mieście. Majątek spółki wzrósł do ponad 148 mln zł. Gdyby nie nasza kasa, Żagań dziś nie spełniałby efektu ekologicznego, co wiązałoby się z karami finansowymi. Teraz nagle gmina jest zła, bo nie zwalnia spółki z podatku. Szantażuje się nas drakońskimi stawkami. Na te gierki polityczne się nie zgadzamy. Czujemy się oszukani przez prezesa spółki, w którą władowaliśmy miliony złotych.

 

Odda, ale za 11,5 mln zł

Wójt dodaje, że gmina zwolni spółkę z podatku, jeśli to samo zrobi miasto (spółka płaci miastu ok. 1,8 mln zł rocznie).

– A co do udziałów, to możemy je oddać, ale zgodnie z wyceną, za 11,5 mln zł, według stawki, za jaką je nabyliśmy 9 lat temu – podkreśla Niesłuchowski. – Szkoda tylko, że ani burmistrz, ani prezes spółki nie chcą ze mną rozmawiać, tylko straszą pismami.

Niesłuchowski dodaje, że zrobi wszystko, aby mieszkańców jego gminy nie dotknęła tak „żenująco” wysoka podwyżka cen wody i ścieków. Pomocy będzie szukał u wojewody.

– Radni ustosunkują się do propozycji prezesa na najbliższej sesji, 30 listopada – dodaje wójt. – Najprawdopodobniej odwołamy się do wojewody. Mamy na to 70 dni od momentu otrzymania nowych taryf, a dostaliśmy je 20 października. Rozpatrzenie naszej skargi potrwa kolejne miesiące, więc póki co, od 1 stycznia, stawki zostaną bez zmian. Gdyby wojewoda uznał rację prezesa spółki, a gmina chciała poratować mieszkańców dopłatami do nowych stawek, aby zostawić je na obecnym poziomie, musiałaby wyłożyć blisko 1,5 mln zł – wylicza wójt. I podkreśla: – Ta sprawa to ordynarny, polityczny szantaż kosztem mieszkańców!

Napisz komentarz »