REKLAMA
baner_Barej_1000x200_1

Ludzie, wydarzenia

Bomber kajał się w sądzie

Opublikowano 03 listopada 2017, autor: Piotr Piotrowski

Za podłożenie bomby w autobusie w centrum Wrocławia 23-letniemu szprotawianinowi grozi dożywocie.

Na ostatniej rozprawie przed ogłoszeniem wyroku (w czwartek, 26.10.), Paweł R., student chemii na Politechnice Wrocławskiej, tłumaczył sędziemu, że nie chciał nikogo zabić.

 – To czyn absolutnie niepodobny do mnie. Zawsze byłem spokojnym człowiekiem, o czym wszyscy, co mnie znają, wiedzą – powiedział na swoją obronę.

Szprotawski „Bomber” podkreślił, że wyrzuty sumienia będą go dręczyć już do końca życia. I przeprosił wszystkich, których skrzywdził. – Chcę normalnie funkcjonować z ludźmi i żyć – zapewnił.

Obrońca Pawła R. tłumaczył, że 23-latek miał depresję i wpadł na pomysł, aby zarobić duże pieniądze, żądając okupu. Dlatego zadzwonił na numer alarmowy 112, informując, że w jednym z autobusów podłożył bombę własnej roboty. Za jej rozbrojenie zażądał 120 kg złota i groził, że „z Wrocławia zrobi drugą Brukselę”. Do tragedii nie doszło, bo czujny kierowca autobusu wyniósł ładunek, który wybuchając na chodniku, ranił 82-letnią kobietę, stojącą na przystanku. Obrońca 23-latka twierdzi, że Paweł specjalnie zrobił słaby ładunek, aby tylko wystraszyć, a nie zabić ludzi.

Co innego stwierdzili biegli, którzy byli bezlitośni dla szprotawianina. Siłę rażenia ładunku Pawła R. oceniał m.in. lekarz, który ma wiedzę na ten temat z misji w Afganistanie i Iraku. Zapewniał, że nawet bomba takiej domowej produkcji mogła zabić wielu ludzi. Również drugi biegły uznał, że gdyby ładunek wybuchł w środku zatłoczonego autobusu, rannych i zabitych byłoby wielu.

Przypomnijmy, Pawłowi R. za terroryzm grozi dożywocie. Obrona wniosła o wyeliminowanie z aktu oskarżenia zarzutu usiłowania zabójstwa. Wniosła o mniej niż rok więzienia. 23-latek nadal jest w areszcie. Wyrok zostanie ogłoszony 8 listopada.

Do sprawy wrócimy.

Napisz komentarz »