REKLAMA
twoj_dom_baner_1000x200_2017

Aktualności, Ludzie, wydarzenia, Sport

Unia doczekała się książki!

Opublikowano 03 listopada 2017, autor: Przemek Kaźmierski

Bogdan Klockowski napisał książkę pt. „70 lat Klubu Piłkarskiego Unia Kunice”. W niedzielę (29.10.) odbyło się w spotkanie promocyjne.

Unia doczekała się książki!

Na spotkanie z okazji wydania książki o klubie piłkarskim z Kunic przybyło wiele osób związanych z historią Unii.

– Unia była klubem „hucianym” – mówił Jerzy Węgier, wieloletni dyrektor zakładu w Kunicach. – Kibicowałem mu od szkoły średniej. Pamiętam taki jeden mecz ze Zbąszyniem o wejście do III ligi. Wygraliśmy go.

– Byłem zawodnikiem Unii w latach 1953-61 – wspominał Tadeusz Rudyk (82 l.). – Grałem na prawej i lewej pomocy, a czasami jako stoper. Nigdy nie zapomnę meczu w Witnicy o wejście do ligi okręgowej. Wygraliśmy wtedy 2:1 i weszliśmy. Unii kibicuję do dziś.

– Sześć lat temu skończyłem grę w Niemczech i wróciłem do Unii – opowiadał Rafał Ciesielski (39 l.), bramkarz i trener zespołu. – Pracuję w szkole w Kunicach i jestem związany z tą dzielnicą. W klubie panuje rodzinna atmosfera, wszyscy się znają – i ci młodsi, i ci starsi.

– Grałem w Unii od trampkarza – mówił Kazimierz Deć, prezes klubu w latach 2012/2013. – W latach od 1973 do 2000 roku na pozycji stopera.

– Przyjechaliśmy do Żar jako pierwsi – podkreślił Bolesław Issel, założyciel Promienia. – Przyjechali Jungowie z Bóbrki spod Lwowa i oni zakładali tutaj pierwszy klub. Miałem zawsze wiele sympatii do Unii, graliśmy z nimi sparkingi, spotykaliśmy się prywatnie, wymienialiśmy doświadczenia.

– W 2003 roku zostałem królem strzelców – pochwalił się Adrian Jurczak.

– W 2000 roku graliśmy w finale Pucharu Polski z Czarnymi Żagań – wspominał Marek Sitarek.

 

Główny bohater wieczoru

Gwiazdą wieczoru był autor książki, Bogdan Klockowski, człowiek „instytucja”, który przez kilka lat zbierał materiały do książki o swoim ukochanym klubie. Do dziś kibicuje i komentuje mecze Unii.

– Dziś czuję się bardzo dobrze, jestem szczęśliwy, ale mam tremę – mówił podczas spotkania B. Klockowski. – Na pomysł napisania książki wpadłem kilka lat temu. Od 50 lat jestem związany z klubem z Kunic. Od szkoły średniej zbieram wszystko, co związane jest z Unią. Każdy mecz mam zapisany, każdy wywiad i relację, które ukazały się w gazetach. Staram się, żeby o tej Unii nie zapomniano.

 

Zasłużeni dla klubu

Co takiego wyjątkowego jest w wydawnictwie B. Klockowskiego?

– Duch Unii i historia ludzi, którzy działali na rzecz klubu – przyznał Klockowski. – Książkę zadedykowałem jednej wyjątkowej osobie, świętej pamięci Zdzisławowi Raczkowskiemu. Zdzichu całe życie poświęcił Unii.

Zmarły przed 8 laty Z. Raczkowski był legendą klubu z Kunic.

– Zaczynał jako zawodnik, później był trenerem, a następnie działaczem. Były takie lata, że działalność klubu spoczywała tylko na jego barkach – wspominał B. Klockowski. – Często był wybierany na kapitana drużyn, w których grał. Automatycznie po zakończeniu przygody z piłką został trenerem. Wychował wielu znakomitych piłkarzy, jak Bogusław Pospieszyński, Jan Błaszko, Stanisław Trybus, Tadeusz Jung, Jan i Michał Andruszkiewiczowie – mówi Klockowski.

Na spotkaniu obecna była Irena Szmania.

– Jestem siostrą Zdzisława Raczkowskiego, dla którego Unia była drugim domem – mówiła I. Szmania. – Mój młodszy brat Jan także tu grał. Wspierałam ich, jak mogłam, cieszyłam się z każdego ich sukcesu. Oni żyli tym klubem od młodości, to było dla nich coś niezwykle ważnego, cieszę się, że moi bracia zostali docenieni.

Na spotkaniu obecni byli przedstawiciele Lubuskiego Związku Piłki Nożnej, rodzina i przyjaciele autora książki. Kilkaset osób obecnych na promocji otrzymało jej egzemplarze z podpisem pana Bogdana.

  • Unia doczekała się książki!
  • Unia doczekała się książki!
  • Unia doczekała się książki!
  • Unia doczekała się książki!
Napisz komentarz »