REKLAMA
2-2 Baner PS Lubsko_NSO ikony_1000x200 px_10-2017

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Przygniotło ją auto

Opublikowano 20 października 2017, autor: Justyna Bareła

Pracownicę (25 l.) myjni przygniótł samochód. Była uwięziona między autem a budynkiem. Helikopterem została przewieziona do szpitala w Żarach.

Przygniotło ją auto

Do wypadku doszło na terenie myjni samochodowej przy ul. Żagańskiej w Iłowej, w środę, 18.10., po godz. 16:00.

– Auto po praniu tapicerki stało przed jednym z budynków myjni. Pracownica miała je odpalić, żeby włączyć nawiew i przyspieszyć schnięcie. Nie wsiadła jednak za kierownicę, tylko nachyliła się w stronę stacyjki i przekręciła kluczyk. Samochód zostawiony był na biegu, ruszył w stronę budynku i pociągnął ją za sobą. Kiedy uderzył w budynek, pracownica zakleszczyła się pomiędzy budynkiem a drzwiami auta – przyznaje Krzysztof Mytnik, właściciel myjni.

 

Nieśli do helikoptera

– Sam zadzwoniłem po pogotowie. Zdziwiony byłem, że karetka tak długo nie przyjeżdża. Po 17 minutach dostałem telefon z dyspozytorni, że nie przyjedzie karetka, tylko przyleci helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i przyjadą strażacy do pomocy – dodaje K. Mytnik.

Żadna z karetek z powiatu żagańskiego i żarskiego nie mogła przyjechać do kobiety, bo wszystkie wyjechały wcześniej do innych wezwań.

 Do myjni przyjechały dwa zastępy straży pożarnej z Żagania i ochotnicy z Iłowej. Helikopter wylądował na terenie byłego boiska piłkarskiego przy ul. Żagańskiej.

– Strażacy razem z załogą pogotowia lotniczego nieśli na noszach kobietę do helikoptera. Dobrze, że wylądował blisko, po drugiej stronie ulicy – mówi st. kpt. Paweł Grzymała, rzecznik żagańskich strażaków.

Kobieta z podejrzeniem złamania miednicy w czterech miejscach trafiła na oddział ortopedyczny 105. Szpitala Wojskowego w Żarach.

– Cały czas prowadzona jest szczegółowa diagnostyka 25-latki, żeby wybrać najlepszą formę leczenia. Lekarze muszą zadecydować, czy potrzebny będzie zabieg chirurgiczny – mówiła nam w czwartek (19.10.) Justyna Wróbel-Gądek, rzeczniczka szpitala.

Okoliczności wypadku bada inspekcja pracy.

– Pracodawca sam zgłosił zdarzenie jednemu z inspektorów. Był on na miejscu już w dniu wypadku. Będziemy wyjaśniać całą sprawę. Liczę na to, że postępowanie zakończy się w ciągu miesiąca – mówi Andrzej Machnowski, zastępca Okręgowego Inspektora Pracy z Zielonej Góry.

 

Może nie zauważyła

Mieszkanka Iłowej w myjni pracuje od czerwca.

– Oczywiście, nie wsiadając do auta, popełniła błąd. Może nie zauważyła, że zostawione było na biegu. Wiemy też, że miało zaciągnięty hamulec ręczny. Przynajmniej teoretycznie, gdy samochód jest sprawny, nie powinien w takiej sytuacji ruszyć. Po prostu zdarzył się nieszczęśliwy wypadek, który nigdy nie powinien mieć miejsca. Liczę się z kontrolą inspekcji pracy, budynek i auto trzeba będzie naprawić. Najważniejsze jest jednak to, żeby szybko wróciła do zdrowia, bo nie dość, że to mój pracownik, to jeszcze dobra znajoma – dodaje K. Mytnik.

Okiem eksperta
O komentarz poprosiliśmy Kubę Bielaka z Akademii Bezpiecznej Jazdy, prowadzącego program „Jazda Polska”.
– Samochód odpalamy wyłącznie, siedząc za kierownicą. To jest jedno z pierwszych punktów ABC kierowcy. Samochód pozostawiony na biegu, po włączeniu silnika, zawsze ruszy. Tylko siedząc na miejscu kierowcy, mamy szansę na to zareagować. Czasami działamy zbyt szybko, pracujemy w biegu, ale zawsze trzeba mieć na uwadze przede wszystkim swoje bezpieczeństwo – mówi.

Napisz komentarz »