REKLAMA
5729-1504872275

Sport

Uczeń przerósł mistrza

Opublikowano 20 października 2017, autor: Rafał Krzymiński

Z Patrykiem i Sławomirem Dudkami o pracy, relaksie i rodzinie.

Uczeń przerósł mistrza

Przed wami ostatni turniej cyklu Grand Prix. Można już wieszać na waszych szyjach medale?

Patryk: I co ja mam powiedzieć? (śmiech). Na teraz jestem wicemistrzem. Odpukać. Jak nic złego się nie stanie, to nim pozostanę. Potrzebuję troszkę szczęścia.

Sławomir: Patryk jest drugi w klasyfikacji. Wicemistrzem świata jeszcze nie jest. Na razie nie ma się co cieszyć. Jak się okaże, że Patryk zdobędzie punkt, a Maciek Janowski szesnaście – wylecimy z Australii bez medalu!

Patryk: Najważniejsze, żebyśmy bezpiecznie dotarli do celu, i żeby była ładna pogoda. No i chciałbym zobaczyć koalę i kangury. A reszta? Co ma być, to będzie.

Brzmi jak plan wycieczki…

Sławomir: Nie przesadzajmy. Jedziemy tam do pracy. Na zwiedzanie będziemy mieli tylko jeden dzień. Nie wiem tylko, czy koale tam po ulicach biegają?

Złośliwi mówią, że Dudek w tym roku ligę odpuścił, bo skierował wszystkie siły na Grand Prix?

Patryk: W 18 meczach zdobyłem 183 punkty. Na mecz wychodzi ponad 10. Czy to jest zły wynik?

Sławomir: Ciężko konstruktywnie rozmawiać, bo mało osób zna się na tym sporcie. Ostatnio pojechaliśmy do Holandii pakować motocykle. Towarzyszyła nam ekipa telewizyjna. Kamerzysta stwierdził, że w trzy godziny dowiedział się więcej o żużlu, niż przez kilka lat pracy. W tamtym roku nie wyszedł Patrykowi mecz po Grand Prix Challenge i od razu przypięto mu łatkę. W tym roku Jasonowi przydarzyła się wpadka. Był zmęczony, bo nocy nie przespał z emocji.

Patryk: Trudno się rozmawia z niekompetentnymi ludźmi. Imprez w tym roku nie było wcale więcej. W poprzednich latach też dużo startowałem. Sprawdziliśmy się w takich warunkach. Potrafimy jechać zawody dzień po dniu.

Jak ogarnęliście Grand Prix logistycznie?

Patryk: Daliśmy radę. Poza pierwszym zawodami. Wtedy byliśmy na stadionie już o dziewiątej rano, bo nie wiedzieliśmy, jak to wygląda.

Sławomir: Wyjazd do Melbourne zaczynamy już we wtorek (24.10.). Kilkadziesiąt godzin musimy spędzić w samolocie.

Sposób na relaks przed zawodami?

Patryk: Cały dzień spędzę w hotelu i na dwie godziny przed zawodami pojawię się na stadionie.

Sławomir: Trzeba zachować spokój. U polskich sportowców był taki problem, że zbyt dużo czytali o sobie. Przegrywaliśmy mentalnie. Protasiewicz, Dobrucki, Ułamek byli świetni, no ale…

…ale im się nie udało, a Patrykowi tak. Dlaczego?

Patryk: Nie mogę tego zdradzić (śmiech).

Sławomir: Nie rozdzielamy Grand Prix od zawodów młodzieżowych. W obu zawodach startują czasami ci sami zawodnicy…

Patryk: Trzeba mieć dystans do tego, co się robi. Żużel to moja praca. Niektórzy są mistrzami treningu, inni mistrzami na zawodach.

Sławomir: Prawda, niektórzy tak mają. A potem na zawodach głowa myśli, mięśnie się kurczą i nic z tego nie wychodzi. Bo wmawiają sobie: „Muszę to wygrać, muszę być najlepszy”. I na motocykl nie zawsze da się zwalić winy.

A jak pan to robi, że podchodzi do sportu na luzie, bez napinki?

Patryk: A czym mam się stresować? W Zielonej Górze jest taka presja na żużlowców i koszykarzy, że zdążyłem się z tym już oswoić. Już nic nie jest mnie w stanie zaskoczyć. Dziesięć lat jeżdżę. Przez pierwsze pięć jeszcze się stresowałem. Znam swoją wartość, wiem kim jestem i czerpię z życia to, co najlepsze.

Nie macie się już dość na co dzień, skoro razem pracujecie. Mieszka pan jeszcze z rodzicami?

Patryk: Pół na pół.

Sławomir: Mieszkamy razem. Dom jest dwupoziomowy. Patryk ma swoje mieszkanie na górze, my z żoną Honoratą na dole.

Patryk: Dobrze dogaduję się z rodzicami.

Sławomir: Prawda. Nawet czasem herbatkę ma do łóżka przyniesioną.

Aż tak?

Patryk: A jak!

Sławomir: To jedynak i ma takie szczęście!

Patryk: Wyprowadzka obecnie nie ma sensu.

Wygodnie u mamusi?

Patryk: W niektórych sytuacjach tak. Nie mam potrzeby na razie mieszkać samemu.

Wspólne hobby poza żużlem? Słyszałem o gotowaniu.

Sławomir: Patryk chyba bardziej spełnia się w tej dziedzinie. Ja nie potrafię gotować, bardziej smakuję i doceniam kunszt kulinarny innych. Troszkę żałuję, bo mam pomysły na ciekawe eksperymenty.

Patryk: Gotuję z dziewczyną. Testuję potrawy z mięsem i różne przyprawy.

Jak ma na imię wybranka?

Patryk: Nie powiem, chronię prywatność (śmiech…). A co do hobby? Nie mam na nie za bardzo czasu.

Pani Honorata jeszcze udziela się w waszym teamie?

Sławomir: Przez połowę kariery mama Patryka jeździła z nami, była kierowcą, gotowała. Organizowała wyjazdy. Dzisiaj czasem się z nami zabierze, doradzi. Logistyką zajmuję się ja. Podobnie jak sprzętem i kontraktami. Patryk też w tym uczestniczy.

Na razie ma pan ważny kontrakt, ale za rok pewnie wróci temat „Dudek w Toruniu”. Mówi się, że to niewykluczone, bo ma pan tam rodzinę?

Patryk: Rodzinę mamy też pod Bydgoszczą.

Sławomir: W Lesznie też mamy. Co w tym dziwnego? Wiadomo, że po sezonie takie rozmowy się toczą.

Motocykle 125 prawo jazdy kat b
Napisz komentarz »