REKLAMA
Baner GO-MAN 1000x200

Sport

Wzmocnimy naszą szkółkę

Opublikowano 13 października 2017, autor: Rafał Krzymiński

– Wielu obserwatorów czarnego sportu już twierdzi, że Doyle dogadał się z Toruniem. Uważam, że wciąż może być z nami w przyszłym sezonie – mówi Zdzisław Tymczyszyn, prezes ZKŻ SSA.

Wzmocnimy naszą szkółkę

„Regionalna”: Falubaz miał bić się o złoto. Finału nie było, przepadł nawet brąz. Czuje się pan rozczarowany?

Zdzisław Tymczyszyn: – W pewnym sensie tak. Po bardzo dobrej rundzie zasadniczej, którą wygraliśmy, nie ukrywam, że moje oczekiwania były zgoła inne. Tego czwartego miejsca się nie spodziewałem. Ale w sporcie, tak jak i w życiu, trzeba mieć dystans i nie kierować się tylko emocjami. Jakoś będę musiał się z tym pogodzić.

A łatwo to panu przyjdzie?

Zależy, jakie przyjąć kryteria oceny sezonu. Dla niektórych zespołów i to nasze czwarte miejsce byłoby sukcesem. Ale cóż, odczuwam spory niedosyt, bo chyba nie tylko ja uważam, że Ekantor Falubaz miał o wiele większe możliwości. Pozytywnie zaskoczył mnie i zbudował wygrany mecz we Wrocławiu. Dostaliśmy skrzydeł, od początku kontrolowaliśmy sytuację. A z Lesznem nam kompletnie nie poszło. Z Gorzowem podobnie. Ale nie doszukiwałbym się drugiego dna w tej porażce.

 Ma pan na myśli teorie spiskowe? Hampel jedną nogą był w Lesznie, Doyle w Toruniu, to się nie angażowali? A może jest tak, jak mówi Cegielski, że po prostu zeszło z was powietrze?

Jest cienka granica pomiędzy dobrą a złą atmosferą w zespole. A i takie opinie słyszałem, że w Falubazie każdy pokłócił się z każdym. O wszystkim decydują szczegóły. Sięgnijmy po przykład z piłki nożnej. Polska wygrywała z Czarnogórą 2:0, już wszyscy nosili ją na rękach. Niespodziewanie nasza reprezentacja szybko straciła dwa gole i komentarze były niepochlebne. Jakby padła trzecia bramka dla Czarnogóry, z bohaterów nasi staliby się zwykłymi kopaczami, co to bardziej w finale turnieju piłki podwórkowej powinni wystąpić, a nie na mistrzostwach świata. Zawsze jesteśmy mądrzejsi po fakcie. Jarek Hampel dawał z siebie wszystko. Zresztą, w tym czasie nie miał jeszcze żadnej umowy z Lesznem. Pewnie, że można wskazywać na zmęczenie Doyla i Dudka po turniejach Grand Prix. Ale to tylko gdybanie. Falubaz był blisko osiągnięcia celu. Nie udało się. W kilku meczach Protasiewicz pojechał słabiej, gorsze występy przytrafiły się Dudkowi, Doylowi i Hampelowi. Szkoda, że akurat w fazie play-off. Na pewno jednak winna nie jest zła atmosfera, wzajemne konflikty i pretensje. Trzeba jak najszybciej wyciągnąć wnioski, mamy na to czas…

Wnioski na gorąco, po zakończeniu sezonu?

Trudno wskazać jeden decydujący element. Na pewno trzeba wzmocnić formację juniorską, dlatego w przyszłym sezonie mocniej postawimy na szkółkę żużlową. Na rynku nie ma zbyt wielu wartościowych juniorów, a tych, którzy są, ciężko będzie pozyskać. Trudno przecież wyobrazić sobie, żeby Wrocław pozbył się Drabika, a Leszno – Smektały i Kubery. Nie ma wyjścia, trzeba zainwestować w wychowanków.

A w przyszłym sezonie postawicie na Niedźwiedzia i Tondera?

To całkiem prawdopodobny wybór. Niedźwiedź ma spory potencjał, a Tonder talent. Być może już w przyszłym roku Mateusz wystrzeli nam i będzie skutecznie ścigał się z rówieśnikami.

Marek Cieślak zostaje w Falubazie?

 Tak. Bardzo się z tego cieszę, że wciąż będziemy działać razem.

 Błędów taktycznych nie popełnił żadnych?

Nie czuję się uprawniony, żeby krytykować Marka. Mam do niego pełne zaufanie, to duży autorytet w swoim fachu. We Wrocławiu ustawienie z Pepe jako doparowym świetnie zdało egzamin. Wtedy eksperci chwalili Cieślaka. Jak poszło gorzej, spadła na niego krytyka. W każdym meczu Marek szukał jak najlepszych rozwiązań. Porażki to nie kwestia ustawienia składu, a dyspozycji zawodników.

 Hampela nie udało się zatrzymać. Jarek tłumaczył, że było mu dobrze w Zielonej Górze, ale potrzebuje zmian. Przekonują pana te wyjaśnienia?

Nie mam podstaw, żeby nie wierzyć Jarkowi. W poniedziałek na gali żużlowej pytałem go raz jeszcze, dlaczego odchodzi. Potwierdził, że w Zielonej Górze czuł się świetnie, ale po pięciu latach w jednym miejscu potrzebuje wyzwań i zmian. Oczywiście, zawsze można zapytać, skoro było świetnie, dlaczego nas opuszcza… Pewnie ma inny pomysł na swoją karierę. To bardzo fajny zawodnik i człowiek. Lubiłem z nim współpracować. Nie znam żadnych innych okoliczności jego decyzji.

Cieślak mówi, że Hampela może da się jakoś zastąpić, ale Hampela i Doyla razem to już nie.

Tylko Hampel i Doyle mogą zastąpić Hampela i Doyla (śmiech). Po utracie dwóch liderów to nie będzie uzupełnienie składu, a radykalna przebudowa. Mamy kilka koncepcji i wizji zespołu, za wcześnie o tym mówić. Rozmawiamy już o tym z naszymi sponsorami i właścicielami klubu. Wiadomo, że budżet zawsze ma granice.

A Doyle opuszcza Falubaz czy nie?

 Wielu obserwatorów czarnego sportu już twierdzi, że Dole dogadał się z Toruniem. Uważam, że wciąż może być z nami w przyszłym sezonie. Według mnie nie podjął jeszcze decyzji. Jesteśmy z Jasonem w kontakcie, ma swoje dylematy, nie tylko finansowe. Za kilka dni się okaże. Jason wraca do Australii, najpierw na ostatni turniej Grand Prix w Melbourne, potem na wakacje i chciałby mieć już ustaloną przynależność klubową w polskiej lidze.

Grzegorz Zengota jest blisko Falubazu?

– To chłopak stąd, lubię go. Chciałbym, żeby do nas wrócił, ale na dziś nie ma rozmów.

 Brak finału to wymierne straty finansowe?

A czy fakt, że nie wygrał pan w totolotka, jest pana stratą finansową? Zysków z finału nie wpisywaliśmy do budżetu.

Napisz komentarz »