REKLAMA
baner_Barej_1000x200_1

Sport

Był dla piłkarzy jak ojciec

Opublikowano 29 września 2017, autor: Przemek Kaźmierski

Bolesław Kaczmarski (†88 l.), zawodnik i trener w Promieniu Żary, ostatni z założycieli klubu z 1946 r., wierny kibic do ostatnich swoich dni. Zmarł w poniedziałek, 25 września.

Był dla piłkarzy jak ojciec

Tak wspomina ojca Leszek Kaczmarski (65 l.): – Tato zaraził mnie sportową pasją, był dla mnie wielkim autorytetem – mówi. – Osiągnął bardzo wiele z klubem. Pamiętam, jak powtarzał, że nawet jak Promień będzie grał w D-klasie, to i tak będziemy mu kibicować. Po tacie zostało mnóstwo dokumentów w parunastu księgach z wycinkami z gazet, tabelami wyników. Będę z tego robił habilitację, a potem przekażę wszystkim, którzy będą coś chcieli napisać o Promieniu.

 

Nigdy nie krzyczał

Pana Bolesława (choć wielu mówiło na niego Władek, bo tak miał na drugie imię) wspominają jego koledzy i wychowankowie.

– Bolesław był w klubie od początku – mówi Bolesław Issel, bliski kolega zmarłego i wieloletni trener Promienia. – Od 1946 r. kręcił się wśród starszych. Grał w obronie, ale w zespole był tylko jeden bramkarz, a on miał do tego dryg i tak został drugim zawodnikiem na tej pozycji. Potem zaczął się opiekować grupą młodych piłkarzy, w której byłem i ja, wówczas 13-letni. Byłem od Bolesława młodszy 5 lat. Zawodowo grał do 1955 roku. Pamiętam, że jako zawodnik Arkonii Szczecin strzeliłem mu dwie bramki. Gdy wróciłem do Żar, we trzech, z Zygmuntem Górskim, prowadziliśmy na zmianę drużyny trampkarzy, juniorów i seniorów. Potem miał kontuzję nogi i jeździł na mecze jako kierownik drużyny. Trenował Czarnych Żagań, piłkarzy w Kunicach i w Szprotawie. Był poważnym trenerem, ale nigdy na nikogo nie krzyczał.

Bardzo oddany piłce

– Trenera Kaczmarskiego poznałem, kiedy naszym zespołem osiedlowym wygraliśmy z ówczesną młodą drużyną Promienia – wspomina Robert Nowaczyński, były zawodnik i były prezes klubu, dziś dyrektor CKZiU w Żarach. – Po meczu powiedział nam, że wszyscy mam się stawić na treningu, a miałem wtedy 12 lat. I że będziemy drużyną klubową. Dostaliśmy buty, stroje. Trenował mnie do 16 roku życia. Pracował z moją mamą w Modzie i okazało się, że pamiętałem jego głos jako św. Mikołaja na uroczystościach zakładowych. Traktował mnie jak syna, dużo doradzał.

– To był mój pierwszy trener – mówi Eugeniusz Gabas, były zawodnik i trener Promienia. – Jak byłem w V klasie szkoły podstawowej, wspólnie zdobyliśmy mistrzostwo województwa jako trampkarzy. Zapamiętam go jako bardzo oddanego piłce, pełnego pasji i wesołego trenera.

 

Promień słońca

Dla Tomasza Kowalczyka, aktualnego bramkarza pierwszej drużyny Promienia, pozostanie w pamięci jako przesympatyczny człowiek, a jeszcze lepszy trener.

– Zawdzięczam mu to, że przez tyle lat stoję w bramce – mówi zawodnik. – Kiedyś wyjaśnił mi, dlaczego nasz klub nosi nazwę Promień. Opowiadał, że byli z Bolesławem Isselem w restauracji i nagle przez okno wpadł promień słońca. Tak postanowili nazwać klub. Był bardzo oddany Promieniowi do ostatnich dni życia. 

– Odkąd zacząłem przygodę z Promieniem, a trwa to już 40 lat, zawsze był obecny obok nas – wspomina Edward Klikuszowian, czołowy napastnik z lat 80., a obecnie trener. – Traktował nas jak swoje dzieci. Już nie ma i nie będzie tak oddanych ludzi.

– Na pewno wierny kibic do samego końca – mówi Henryk Krzemiński, obecny prezes Promienia. – Na każdym meczu go widywałem. Mnie także trenował, jak byłem mały. Mogę o nim mówić tylko w samych superlatywach. Wspaniały wychowawca przez sport i wielki autorytet dla wielu pokoleń piłkarzy.

 

Legenda Promienia

Kibice Promienia tak żegnają trenera: „Dla wielu pokoleń piłkarzy trener, przyjaciel i przede wszystkim wzór oraz autorytet. Dla nas po prostu Legenda Promienia na wieki. Nie sposób wymienić wszystkich zasług tego wspaniałego człowieka. Na pewno będzie nam brakowało widoku trenera na naszym stadionie. Nam w pamięci pozostaje jedno – bardzo ważne zdanie, wypowiedziane przez Pana Bolesława podczas spotkania z kibicami ponad 2 lata temu: Promień zabiorę ze sobą aż do grobu.”

  • Był dla piłkarzy jak ojciec
  • Był dla piłkarzy jak ojciec
  • Był dla piłkarzy jak ojciec
  • Był dla piłkarzy jak ojciec
Napisz komentarz »