REKLAMA
Baner

Sport

Wyścigi dla twardzieli

Opublikowano 29 września 2017, autor: Przemek Kaźmierski

O miłości do rowerów, ściganiu z żoną, czasem i górami opowiada Krzysztof Woliński (39 l.), zawodnik cross country, jeżdżący w barwach kacper-rowery.co, właściciel sklepu ze słodyczami w Żarach oraz bloger.

Wyścigi dla twardzieli

Cała twoja rodzina jeździ na rowerze?

Tylko ja i moja żona Katarzyna. Syn Igor (10 l.) ma inne zainteresowania. Komputery i zdecydowanie e-sport. Ale jak jedziemy z żoną na zawody, zawsze nam kibicuje. Podaje bidony na trasie, pomaga w boksie technicznym i robi zdjęcia. My z żoną startujemy w wyścigach cross country XC, czyli krótkich, bardzo wymagających zawodach MTB. Wymagają one dobrej kondycji i odpowiedniej techniki jazdy. Są bardzo wyczerpujące z uwagi na duże przewyższenia. Na 10 kilometrach trasy mogą one wynosić nawet 500 metrów. Dlatego ścigamy się tylko godzinę na takiej trasie. W Żarach na palcach jednej ręki można policzyć takich zawodników, którzy biorą udział w tego typu zawodach.

Na jakim sprzęcie jeździsz?

Kolarstwo górskie to bardzo drogi sport. Kolarz, który myśli o wyniku, musi mieć co najmniej dwa rowery, górski i szosowy. Rower szosowy nadaje się do długich treningów wytrzymałościowych, a górski do wyścigów i trenowania techniki jazdy. Do tego mam trzeci rower – przełajowy, bo w sezonie jesienno-zimowym ścigam się w przełajach. W rowery trzeba cały czas inwestować, bo części się zużywają. Najmniej w szosowy, bo wytrzymuje najdłużej, mój ma 5 lat. Rower, na którym można zacząć się ścigać, to wydatek ok. 4-5 tys. Zł, a do tego trzeba doliczyć kask, strój, buty.

Ile średnio jeździsz na rowerze?

To zależy od pory roku. Najwięcej w sezonie przygotowawczym, czyli zimą i wiosną. Są to wtedy długie treningi szosowe, około 800 km miesięcznie. W sezonie startowym skupiam się głównie na startach i treningach technicznych, które są nieodzownym elementem wyścigów.

Gdzie najbardziej lubisz się ścigać? Jakie masz osiągnięcia, cele?

Wybieram takie wyścigi, które dają frajdę z jazdy. W tym roku startowałem w Mistrzostwach Polski, gdzie w kategorii Masters I ukończyłem je na 25. miejscu. Ścigałem się też w Pucharze Polski w trzech edycjach, przed tygodniem zająłem 5. miejsce. Dużo ścigam się w Czechach, gdzie trasy i atmosfera są wyjątkowe, do tego najwyższy poziom sportowy. Tam zwykle zamykam tyły. Ścigałem się też na Pucharze Czech, gdzie miałem niepowtarzalną okazję porównać swój czas na rundzie z mistrzem olimpijskim i świata Jaroslavem Kulhavym. Moim marzeniem jest próba przejechania wszystkich tras Pucharu Świata. Żeby wystartować w tych zawodach, musiałbym być młodszy o parę lat.

A konkurencja w Żarach?

Są chłopaki, grupa moich przyjaciół, którzy są lepsi ode mnie. Na przykład Krzysztof Szczotka. Ale w przyszłym sezonie będziemy startować w innych kategoriach, bo ja z racji wieku – jestem 8 lat starszy – przechodzę do kategorii Masters II.

Kto lepiej się ściga, ty czy żona?

Moja żona wróciła do ścigania po 10 latach. Miała przerwę z powodów zdrowotnych. Teraz ma lepsze wyniki niż ja. Na każdej imprezie jest na pudle. Ma w Czechach stałe rywalki i tam najbardziej lubi jeździć. Na co dzień żona zajmuje się domem, a ja prowadzę sklep ze słodyczami Goplany.

Motocykle 125 prawo jazdy kat b
  • Wyścigi dla twardzieli
  • Wyścigi dla twardzieli
Napisz komentarz »