REKLAMA
baner_opiekunki_1000x200

Ludzie, wydarzenia

Jak Miecugow pomagał w Żarach

Opublikowano 08 września 2017, autor: Bogusława Janicka-Klisz

Grzegorz Miecugow, zmarły niedawno dziennikarz TVN 24, ofiarował 1 procent swojego podatku żarskiemu stowarzyszeniu zajmującemu się zwierzętami. Do stowarzyszenia trafiły też pieniądze przekazane zamiast kwiatów podczas pogrzebu.

Rodzina i przyjaciele Grzegorza Miecugowa pożegnali go tak, jak by sobie tego życzył. Przed pogrzebem dziennikarza, który zmarł 26 sierpnia, na internetowym profilu „Szkła kontaktowego”, programu, który prowadził, pojawił się taki tekst:

„Mamy prośbę: ponieważ zwierzęta były ważną częścią w życiu Grzegorza, to zamiast kwiatów prosilibyśmy o wpłaty pieniędzy na te dwie organizacje. Pierwsza to Schronisko w Nowym Dworze Mazowieckim „Fundacja Przyjaciele Braci Mniejszych” (…). Druga Żarskie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt „APORT” (…). Dlaczego akurat te dwie organizacje? Bo im Grzegorz przekazywał swój 1% i współpracujemy z nimi w cyklu „Każdy zwierz ma swój Czubaszek”. Dziękujemy”.

 

Na operację, szczepionki i mleko

O sprawie rozmawiamy z Jolantą Jureczko, prezeską Żarskiego Stowarzyszenia Ochrony Praw Zwierząt „APORT”.

– „Każdy zwierz ma swój Czubaszek” to stały cykl w niedzielnych odcinkach „Szkła kontaktowego”. Powstał po śmierci Marii Czubaszek, która była znanym „zwierzolubem”. Zainteresowaliśmy ich naszymi zwierzakami, które były do adopcji. Reporterki, które do nas przyjechały, były pod wrażeniem tego, co robimy – mówi J. Jureczko. Nikt z „APORT-u” bezpośredniego kontaktu z G. Miecugowem nie miał. – Nie wiem, dlaczego wyłapał akurat nas. Sądzę, że te dziewczyny, które tu były, opowiedziały mu o tym, co u nas usłyszały – o uratowanej krowie i jelonku, o tym, jak organizujemy adopcje, pobyt w domach tymczasowych, patrole interwencyjne, bierzemy udział w sprawach sądowych jako oskarżyciele posiłkowi, załatwiamy operacje, kastracje i sterylizacje. I ilu wolontariuszy przez nas się przewinęło – wylicza J. Jureczko.

Efekt? Zwierzaki, którymi opiekuje się „APORT”, pojawiały się w „Szkle kontaktowym” trzykrotnie. W dodatku, na rzecz żarskiego stowarzyszenia G. Miecugow przekazał swój 1 proc. podatku.

– Już w kwietniu zadzwoniły do mnie dziennikarki i powiedziały o tym 1 procencie od pana Grzegorza. I że prosił, by tego nie nagłaśniać. Teraz, kiedy taka informacja padła oficjalnie, możemy to potwierdzić. Bo on dla nas jest jak anioł z nieba – przyznaje J. Jureczko.

Po pogrzebie G. Miecugowa w kilka dni na konto „APORT-u” trafiły dodatkowe pieniądze.

– Dzięki temu mogliśmy sfinansować drogą operację. Kosztowała 600 zł, choć przecież dla nas lekarze i tak robią to z maksymalnymi upustami. W tym przypadku trzeba było tak ściąć kość psiego biodra, żeby zwierzak nie odczuwał bólu – opowiada Jureczko. – Poza tym mogliśmy zapłacić za szczepienie kilku kolejnych zwierząt i kupić zapas mleka dla porzuconych kociąt – wylicza J. Jureczko.

Napisz komentarz »