REKLAMA
baner_citroen_970x250_C3_18-09-2017

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

O krok od śmierci

Opublikowano 11 sierpnia 2017, autor: Norbert Królik

– To było potworne uderzenie – mówią świadkowie sobotniego (5.08.) wypadku na ul. Wojska Polskiego w Żarach. Motocyklista zderzył się z samochodem i w ciężkim stanie trafił helikopterem do szpitala w Zielonej Górze.

O krok od śmierci

– Mąż bardzo cierpi. We wtorek, 8 sierpnia, został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej. Ma wiele złamań, m.in żuchwy, piszczeli. Ma uszkodzone kolano i biodro. Czeka go kilka operacji – mówi Marta Sikora, żona poszkodowanego, pracownik jednej z żarskich kancelarii notarialnych.

Arkadiusz Sikora (42 l.) z Żar jechał motocyklem honda shadow. Na skrzyżowaniu ul. Wojska Polskiego i ul. Konopnickiej zderzył się ze skręcającym w lewo mercedesem, którym kierowała Zofia Świerczyńska (61 l.), właścicielka jednego z żarskich biur nieruchomości.

– To katastrofa. Jak to wszystko analizuję, to nie potrafię zrozumieć, jak do tego doszło. Modlę się cały czas o zdrowie dla tego człowieka, ale nie wiem, czy Bóg mnie wysłucha. Czekam na wieści ze szpitala i liczę, że każdego dnia będzie lepiej. Chciałam jechać odwiedzić tego mężczyznę, ale odradzono mi to. Myślę ciągle o nim. Wiem, jakie to ważne – mówi Z. Świerczyńska, uczestniczka wypadku.

Sylwia Malcher-Nowak, rzecznik Szpitala Wojewódzkiego w Zielonej Górze, informuje, że stan pacjenta jest stabilny.

Słoneczne przedpołudnie

Nic nie wskazywało na to, że może dojść do takiej tragedii. Pogoda w sobotnie przedpołudnie była bardzo dobra do jazdy.

– Mąż wybrał się na krótką przejażdżkę motocyklem. Miał zaraz wrócić i jechać po córkę – opowiada M. Sikora.

O godz 11:26 jechał ul. Wojska Polskiego w kierunku centrum miasta. Zbliżał się do skrzyżowania z ul. Konopnickiej. W tym samym czasie Z. Świerczyńska jechała srebrnym mercedesem w przeciwnym kierunku.

– Jechałam do rodziców na cmentarz. Znam to skrzyżowanie, bo jeżdżę tędy od wielu lat. Wiem, że obowiązuje zasada prawej strony i że skręcając w lewo, muszę ustąpić pierwszeństwa. Nie jestem niedzielnym kierowcą. Mam prawo jazdy od 43 lat. Samochód zawsze służył mi do pracy. Jeżdżę nim bardzo dużo. Nigdy nie miałam żadnych wypadków, a tu takie nieszczęście – przeżywa tragedię Z. Świerczyńska.

Skręcała w lewo

Gdy kierująca mercedesem skręcała w ul. Konopnickiej, w prawy przód jej samochodu uderzył jadący ul. Wojska Polskiego motocykl.

– Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierująca samochodem mercedes nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu kierującemu motocyklem, w wyniku czego doszło do zderzenia. Kierujący motocyklem z obrażeniami ciała został przetransportowany pogotowiem lotniczym do szpitala w Zielonej Górze. Jak ustalono, kobieta jechała ul. Wojska Polskiego w Żarach i wykonywała manewr skrętu w lewo w ul. Konopnickiej, była trzeźwa. Policjanci wyjaśniają przyczyny i okoliczności tego wypadku – informuje Aneta Berestecka, rzecznik żarskiej policji.

Nie może uwierzyć

W to, co się stało, ciągle nie może uwierzyć Z. Świerczyńska.

– Mam takie rozdwojenie, bo wiem, że to ja spowodowałam ten wypadek, bo skręcałam w lewo, ale z drugiej strony nie potrafię powiedzieć, co zrobiłam źle, gdzie popełniłam błąd. Wszystko zrobiłam, jak należy. Widziałam, że droga jest pusta. Oceniłam, że mogę jechać. To był moment i taka tragedia. Nikomu tego nie życzę. Nie sądziłam, że kiedykolwiek mnie to spotka. Myślałam, że wypadki powodują pijani albo szalejący na drodze, a ja jechałam bardzo wolno – ubolewa mieszkanka Żar. – Żebym chociaż z kimś jechała, to mogłabym sobie zarzucić, że byłam rozproszona, ale jechałam sama. Nikt mi nie przeszkadzał. Słońce świeciło mi w oczy. Może też te samochody stojące na poboczu przy skrzyżowaniu zlały się z jadącym motorem, a może ta wysepka zasłoniła mi drogę lub motor jechał szybko. Nie wiem. Nikogo nie widziałam, wjeżdżając na skrzyżowanie. Pojechałam tam następnego dnia o tej samej porze, żeby zrozumieć, jak mogło do tego dojść i dalej nie wiem, dlaczego tak się stało – dodaje kobieta.

W szybką jazdę motocykla nie wierzy M. Sikora.

– Mąż jest bardzo ostrożnym kierowcą. Z tego, co wiem, to nie jechał szybko – mówi żona poszkodowanego.

Pomogli

Świadkowie mówią o wielkim huku, który usłyszeli w momencie zderzenia.

– Myślałem, że zderzyły się dwa auta, bo to było takie potworne uderzenie – mówi Piotr Sziller, który był jednym z pierwszych na miejscu wypadku.

– Usłyszałam tylko pisk opon. Gdy podbiegłam do okna, motocyklista leżał już na asfalcie – dodaje Elżbieta Lewandowska.

Motocyklista był przytomny. Początkowo próbował się nawet podnieść, ale nie mógł tego zrobić. Świadkowie powiadomili pogotowie i policję.

–  Nie miałam ze sobą nawet telefonu. Gdy po wypadku wyszłam z samochodu, cała się trzęsłam. Jestem wdzięczna tym ludziom, którzy naszli na miejsce wypadku. Bałam się, że mnie zlinczują, bo ten człowiek na motorze bardzo cierpiał, a mnie nic się nie stało. To byli bardzo dobrzy i mądrzy ludzie. Pomogli temu mężczyźnie, a mnie pocieszali. Bardzo im dziękuję – mówi Z. Świerczyńska.

Kobiecie grozi nawet do 8 lat więzienia, jeżeli wypadek doprowadzi do trwałego kalectwa motocyklisty. W innym przypadku kara za spowodowanie wypadku może wynieść do 3 lat pozbawienia wolności.

Motocykle 125 prawo jazdy kat b
  • O krok od śmierci
  • O krok od śmierci
  • O krok od śmierci
Napisz komentarz »