REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Najsłynniejsze boisko w Polsce

Opublikowano 11 sierpnia 2017, autor: Bogusława Janicka-Klisz

O boisku w Złotniku wiedzą już chyba wszystkie urzędy w kraju. Ministerstwo, wojewoda, kuratorium i inspektorzy od budownictwa. Wszystko za sprawą kilku mieszkańców wsi, którzy uważają, że nie wolno na nim grać w piłkę. Bo jest za małe. W dodatku ci, którzy grają, hałasują i przeszkadzają.

Najsłynniejsze boisko w Polsce

Boisko, wybudowane w 2014 r. za 320 tys. zł przy Szkole Podstawowej w Złotniku (gmina Żary), przeszkadza mieszkającym w pobliżu dwóm rodzinom. W tym rodzinie nauczycielki, która w szkole pracuje. Pisma w tej sprawie obie rodziny skierowały już do Urzędu Gminy, Urzędu Wojewódzkiego, Sanepidu, Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, do Inspektoratów Nadzoru Budowlanego w powiecie i województwie, Kuratorium Oświaty, a nawet Ministerstwa Sportu. Teraz sprawą zajmuje się komisja rewizyjna działająca przy Radzie Gminy, bo Lubuski Urząd Wojewódzki potraktował pismo jako skargę na wójta. I przekazał radnym do rozpatrzenia.

 

Było ściernisko, jest boisko

Według skarżących się rodzin, największa uciążliwość jest wtedy, gdy na boisku dzieci i młodzież grają w piłkę nożną. A że w nogę grają najczęściej, to głośno jest zawsze.

– O boisko pytaliśmy, gdy było budowane. Dowiedzieliśmy się, że będzie służyło szkole. Do siatkówki, piłki ręcznej, koszykówki. W futbol nikt nie powinien tu grać. Boisko jest za małe – twierdzi Wojciech Lechocki, mieszkaniec, który jest właścicielem pola tuż obok. Nieopodal stoi też jego dom.

– Nikt nas o zdanie nie pytał. Kupowałem dom po dyrektorze szkoły, obok szkoły. Ale tam, gdzie dziś jest boisko, była tylko działka. Wybudowali je później 3,5 metra od mojej posesji. A od marca tego ze szkolnego boisko stało się gminnym i każdy mieszkaniec może tam wejść i grać – dorzuca Jerzy Rewaj.

I właśnie o to, że na boisko może przyjść każdy, głównie się w tej sprawie rozchodzi.

– Na spotkaniu z wójtem, radnymi, sołtysami doszliśmy do kompromisu, żeby na boisku były tylko zorganizowane grupy, żeby tylko jedna osoba brała klucz, żeby zawsze był ktoś dorosły – tłumaczą W. Lechocki i J. Rewaj.

Te ustalenia okazały się nierealne.

– Regulamin był posunięty zbyt daleko. Jak 17-letni chłopak ma przychodzić grać w towarzystwie rodziców? To bez sensu – komentuje Kazimierz Ostrowski, sołtys Złotnika. I dorzuca: – Jak ktoś kupuje dom koło szkoły, to musi się liczyć z hałasem.

 

Wojna na boisku

Ale lista zarzutów wobec boiska jest dłuższa.

– Nie ma tam żadnej toalety, więc jak ktoś przyjdzie, to załatwia się gdziekolwiek. Poza tym obok leży pełno butelek po alkoholu – wylicza J. Rewaj.

Przy boisku zamontowane są kamery. Po skargach mieszkańców dyrektorka szkoły musiała przejrzeć nagrania.

– Tego dnia, gdy rzekomo miała tam być pity alkohol, niczego takiego na nagraniu nie było. Za to chłopcy pili napoje energetyczne – zapewnia Jadwiga Muńko, dyrektorka szkoły. I dodaje: – A w ogóle to średnio przebywa tam 6-7 osób. Bywają dni, że nie ma nikogo.

Tymczasem na boisku trwa zimna wojna.

– Mój 13-letni syn był na tym boisku. Piłka wpadła na posesję nauczycielki. Syn opowiadał, że gdy po nią poszedł, usłyszał od jednego pana, że teraz jest już jego – opowiada Grzegorz Janiak, mieszkaniec sąsiedniego Lubomyśla.

Pan Grzegorz sam pojechał do Złotnika po piłkę. – Usłyszałem, że jej nie dostanę – opowiada. Postanowił nie odpuszczać. – Złożyłem formalne zawiadomienie. Policjanci pojechali do tych ludzi. Odebrali piłkę – tłumaczy G. Janiak.

– Ja piłkę podniosłem nie z gminnego, tylko z mojego prywatnego – mówi z kolei W. Lechocki.

 

Zdecydują radni

Komisja rewizyjna zebrała się w poniedziałek, 7.08., by rozpatrzyć skargę.

– Tych akt jest tyle, że musimy je na spokojnie przeanalizować, żeby zaopiniować na sesję – tłumaczy Kazimierz Domaradzki, przewodniczący komisji. Nie ukrywa jednak, że radni większego problemu nie widzą. Przepisy mówią, że boisko może być udostępnione, tylko musi być regulamin. A ten jest. Czynne jest tylko do godz. 20, choć mogłoby być do 22. W dodatku jest monitoring i piłkochwyty wysokie na 8 metrów. – To naprawdę dużo – przekonuje K. Domaradzki.

Jego kolega z komisji sprawę kwituje dosadniej.

– Ci państwo przy cmentarzu powinni mieszkać. Mieliby spokój. Jak można mieć pretensje, że ktoś przychodzi na boisko grać w piłkę. To młodzież ma po przystankach siedzieć, ławki łamać i malować ściany? – pyta Krzysztof Jurkiewicz.

Komisja do tematu boiska wróci na kolejnym spotkaniu. Odbędzie się ono na pewno jeszcze przed sierpniową (24.08.) sesją, gdzie głosować nad sprawą będą wszyscy radni.

Jeśli ich skargi nie zostaną uwzględnione, obie rodziny zapowiadają skierowanie sprawy do sądu.

  • Najsłynniejsze boisko w Polsce
komentarz »
  1. Kazimierz 24 sierpnia 2017 07:36 - Odpowiedź

    Mieszkam, w normalnym mieście, boisko szkolne mam 40m przed blokiem. Popołudniową porą, do późnych godzin wieczornych trwa kopanie piłki. Jest to teren szkoły, z placykiem zabaw dla dzieci, placem do nauki jazdy dla rowerów…. I NIKOMU TO QUUURRROSAWA NIE PRZESZKADZA !!

Napisz komentarz »