REKLAMA
Klinika wisniowa_baner_1000x200

Ludzie, wydarzenia

Towarzystwo się podliczyło

Opublikowano 05 sierpnia 2017, autor: bj

Mniej wolontariuszy i danin ze zbiórek, za to więcej kasy na wynagrodzenia. Żarskie stowarzyszenie, któremu patronuje św. brat Albert właśnie podsumowało swoją działalność.

Towarzystwo się podliczyło

Roczne sprawozdanie ze swojej działalności złożyło żarskie koło Towarzystwa im. św. Brata Alberta.

Żarski „Albert” zajmuje się prowadzeniem stołówki dla podopiecznych Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Z posiłków – jak czytamy w sprawozdaniu – zazwyczaj „z wkładką mięsną” korzystało 114 osób (24 kobiety, 89 mężczyzn). Każdego dnia stołówka wydawała ok. 100 posiłków. Przez cały rok 2016 było ich 19 tysięcy.

Przez Dom Samotnej Matki prowadzonej przez stowarzyszenie przewinęły się przez rok 22 kobiety i 39 dzieci.

Hospicjum, trzecia prowadzona prze towarzystwo placówka ma największy wpływ na finanse organizacji. Kontrakt z NFZ zawarty został na 10 łóżek (ten dotychczas nie został zwiększony, pomimo deklaracji starań ze strony dyrekcji). W 2016 była  to kwota niemal 776 tys. zł.  Przez 8 sal chorych przewinęło się 167 chorych- w większości mężczyzn (123).

 

Mamy mniejsze potrzeby

Łączna kwota przychodów organizacji ogółem wyniosła ponad półtora miliona zł. Połowa tej kwoty, bo prawie 776 tys. zł to pieniądze z kontraktu z NFZ na prowadzenie hospicjum. Tym zawiaduje Stefan Łyskawa, dyrektor i prezes żarskiego koła. Z jakim skutkiem?

Porównanie mogą dać sprawozdania z dwóch kolejnych lat. Najbardziej uderza zestawienie liczb określających darowizny od spółek. W 2015 było ich ponad 310 tys. zł, a w 2016 – 27 tys. 836 zł – czyli nawet nie dziesiąta część! Pytamy o to S. Łyskawę. Ma dobre wytłumaczenie. I zachowuje olimpijski spokój, pomimo tego, że dziury nie załata dobroczynność od „osób fizycznych”, choć wzrosła dość znacznie, bo z nieco ponad 24 tys. zł do prawie 75 tys. 500 zł, ani tym bardziej z kwest (wzrost tylko o ok. 4 tys. zł z  22 tys. 300 zł do 26 tys. 300 zł).

S. Łyskawa twierdzi jednak, że hospicjum ma teraz mniejsze potrzeby, więc nie prosi o wsparcie, tak jak to robiło na początku.

Niewiele lepiej jest z przychodami z 1 proc. Bo choć wzrosły one o 5 tys. zł (w porównaniu z 2015r.) do kwoty 70 tys. 400 zł, to daleko im do wpływów za czasów prezesury zmarłego w 2015r. ks. Zygmunta Czepirskiego.

S. Łyskawa nie traci rezonu. Najwyraźniej przykład z szefa mogą brać szeregowi członkowie stowarzyszenia. Bo ich składki członkowskie spadły o ok. 33 proc. z kwoty 834 zł do 577 zł. To dziwne, bo z drugiej strony w dokumencie wykazana została większa liczba członków (40 osób w 2016, przy 33 osobach w 2015r.).

Dobrze płacą

Pytamy Łyskawę też o wolontariuszy. Ich liczba – spadła. Na przykład osób angażujących się krócej niż miesiąc było w 2015r. 36, a żadna z nich nie była członkiem stowarzyszenia. Analogicznie w 2016 wolontariuszy było 12 i byli to wyłącznie ludzie związani z organizacją.

Lakoniczną odpowiedź uzyskujemy, gdy pytamy o wynagrodzenia. Bo te wzrosły i to znacznie. Zwyżkę z 348 tys. zł do 764 tys. zł można wyjaśnić faktem, że w 2015 hospicjum pracowało tylko przez pół roku (rozpoczęło działalność od 1.07. ). Co ciekawe nie ma już takiego przełożenia w przypadku umów o pracę. Bo wydatki na nie ze 163 tys. 500 zł wzrosły tylko do 241 tys. 500 zł. Największa zwyżka nastąpiła z tytułu umów cywilnoprawnych, czyli tzw. śmieciówek, bo ze 176 tys. 800 zł do ponad… pół miliona. To prawie trzy razy więcej. Dlaczego? Dyrektor-prezes to pytanie zbywa milczeniem.

On sam zarabia zacnie. Co miesiąc inkasuje 5 tys. zł. Do tego dochodzi emerytura- ok. 5 tys. 500 zł. Lekarz naczelny szpitala zarabia ok. 4 tys. 500 zł.

Napisz komentarz »