REKLAMA
joanna_szafy_baner_1000x200_2017

Zdrowie

Uratowali życie chirurga

Opublikowano 28 lipca 2017, autor: Norbert Królik

Ustaliliśmy, że jeden z ordynatorów chirurgii 105 Szpitala Wojskowego w Żarach miał poważny zawał serca. O potwierdzenie tych informacji poprosiliśmy Marka Femlaka, zastępcę dyrektora szpitala.

Uratowali życie chirurga

Czy to prawda, że uratowaliście życie koledze z pracy?

Marek Femlak: Potwierdzam, że doświadczony chirurg, który przez wiele lat kierował oddziałem chirurgii trafił do szpitala z incydentem ostrego zespołu wieńcowego. Miał skomplikowany zabieg w pracowni hemodynamiki i mimo komplikacji, jego stan zdrowia się poprawia. W najbliższych dniach opuści oddział i podda się rehabilitacji.

Czy wróci do pracy?

Dalej chcielibyśmy korzystać jako szpital z jego zdolności i fachowości, które są potrzebne w leczeniu pacjentów. Ale po zakończeniu rehabilitacji wspólnie podejmiemy decyzję o terminie jego powrotu.

Czy choroba lekarza wpłynie na pracę oddziału chirurgii w 105 SW?

Oddział chirurgiczny mimo sezonu urlopowego pracuje normalnie. Obecnie do dyspozycji pacjentów jest 7 chirurgów.

Dlaczego doszło do tego zdarzenia?

Stres robi swoje. Do tego dochodzi wielogodzinna praca stojąca w masce przy stole operacyjnym. Pan doktor znany jest z tego, że jest aktywny, uprawia sport, ale jest też typem człowieka, który nie potrafi odmówić pacjentowi. Często interesuje się nim nawet po zakończeniu leczenia szpitalnego.

Czy można takich dramatycznych zdarzeń uniknąć?

Apeluję nie tylko do lekarzy z naszego szpitala, ale także do innych lekarzy, żeby znaleźli czas na to, żeby o siebie zbadać. To są ludzie, którzy są obarczeni wieloma obowiązkami takimi jak dyżury, poradnie, praca w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych i przez to często zaniedbują swój stan zdrowia. Przypadek chirurga to nie jest pierwszy przypadek, gdy ratujemy naszego lekarza. Zdarzały się sytuacje, że nasi lekarze mieli zawały nawet w godzinach pracy w szpitalu – np. kardiolog czy szefowa SOR. Dzięki temu, że mamy w Żarach pracownię hemodynamiki można było uratować wiele istnień. Gdybyśmy jej nie mieli musielibyśmy wozić pacjentów do Zielonej Góry lub Nowej Soli, a w takich przypadkach najważniejsza jest pierwsza godzina.

komentarze »
  1. polak 13 sierpnia 2017 12:12 - Odpowiedź

    Brawo.Wreszcie kogos uratowali.Normalnie wywoza do Zielonej Gory a tu taki sukces,no ale to jakby nie bylo lekarz

  2. Kazimierz 17 sierpnia 2017 22:38 - Odpowiedź

    Wszelkiej pomyślności oraz zdrowia.

Napisz komentarz »