REKLAMA
baner-jas

Sport

Było srebro, jest złoto!

Opublikowano 28 lipca 2017, autor: Justyna Bareła, (mr)

19-letni Oskar Stachnik z UKLS Uczniak Szprotawa wywalczył złoto podczas mistrzostw Europy U-20 we włoskim Grosseto w rzucie dyskiem (23.07.).

Było srebro, jest złoto!

Podopieczny Zygmunta Szwarca pojechał do Grosseto z najlepszych wynikiem w Europie w tej kategorii wiekowej. Najtrudniejsze okazały się kwalifikacje. Wiał przeciwny wiatr i było bardzo gorąco. Nikt z zawodników nie zdobył minimum – 59 metrów. Do finału awansowało 12 dyskoboli, którzy oddali najdłuższe rzuty. Najlepszy rezultatem mógł się pochwalić Stachnik – 58.43. Z siódmy wynikiem zakwalifikował się Patryk Zygmunt, drugi ze szprotawskich zawodników. W walce o złoto Stachnik spisywał się już rewelacyjnie. 

Aż cztery rzuty miał powyżej 60 metrów. W drugiej próbie dysk wylądował tuż za granicą 62 metrów (rekord życiowy Oskara to 62.83). To była najdłuższa odległość w konkursie. Za plecami Polaka uplasował się Hleb Zhuk z Białorusi, jego wynik był niemalże o dwa metry gorszy. Oskar mimo wywalczenia złota nie był do końca usatysfakcjonowany z przebiegu zawodów. – Z odległości jestem średnio zadowolony, bo czułem się mocny i liczyłem na więcej. Na zawody mistrzowskie nie jedzie się jednak po rekordy, a po medal, więc jest ok. – mówi skromnie Stachnik.

– Stałem akurat dość daleko od tablicy wyników, przez chwilę nawet wydawało mi się, że tam się wyświetla 68 metrów. Oskar był przygotowany do tego, żeby oddawać rzuty na ponad 63 metry. Tego dnia jednak 62.01 wystarczyło do złota – stwierdza Szwarc.

  Kontrola i powrót

Przypomnijmy, że Oskar to ubiegłoroczny wicemistrz świata juniorów. Po zawodach w Bydgoszczy świętował w McDonaladzie. – Po zdobyciu medalu mogłem sobie nareszcie pofolgować – śmiał się zawodnik. Teraz nie był czasu na świętowanie. – Zawody skończyły się późno, do północy siedziałem na kontroli antydopingowej, a już o drugiej w nocy trzeba było wsiąść do autobusu, który zawiózł nas na lotnisko – opowiada. I dodaje. – Może w Polsce uda się nadrobić.

Tym razem niespodzianki nie było

Po mistrzostwach świata Oskara uroczyście witali mieszkańcy jego rodzinnego Witkowa, przygotowali mu przyjęcie – niespodziankę.

-W tym roku wrócili tak szybko, że nie zdążyliśmy. W ubiegłym roku do Bydgoszczy pojechało kilka osób od nas i ze Szprotawy, ale w tym roku oglądaliśmy zawody w telewizji. W niedzielę w miejscowym barze spotkało się około 50 mieszkańców wsi. Wszyscy głośno kibicowaliśmy naszemu Oskarowi – mówi Sylwester Michalak, sołtys Witkowa.

Oskar, dotychczas uczeń Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Szprotawie w tym roku zdawał maturę. Od października będzie studiować mechanikę i budowę maszyn na wrocławskiej Politechnice. Nie zdecydował się jednak na zmianę klubu. – Nadal trenować będzie razem z nami – dodaje Z. Szwarc. A co sam Stachnik mówi o swoich planach zawodowych? – W przyszłym sezonie akurat nie ma żadnej dużej imprezy rzutowej. Na pewno chciałbym zdobyć jeszcze mistrzostwo Polski młodzieżowców, bo o wyjeździe na Igrzyska Olimpijskie do Tokio (2020) jeszcze nawet nie myślę – kończy Stachnik.  

Finał to sukces

Drugi z reprezentantów Szprotawy, Patryk Zygmunt, jechał na mistrzostwa z 23. wynikiem na świecie. Wywalczył 11. miejsce (52.15)

-To były jego pierwsze zawody międzynarodowe. Ostatni rzut miał na ponad 55 metrów, ale wypadł z koła – ocenia trener. – To była dla mnie świetna lekcja i obycie się z tak wielką imprezą – stwierdza Zygmunt.

Obaj uczestnicy mistrzostw w poniedziałek (24.07.) wrócili z Włoch, a we wtorek stawili się już na treningu przy przy Zespole Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Henrykowie.

Wyjazd na mistrzostwa dwóch reprezentantów tak małego klubu jak ze Szprotawy, to ogromny sukces trenera. – Jestem zadowolony z naszej wspólnej pracy w tym sezonie – mówi Z. Szwarc.

  • Było srebro, jest złoto!
  • Było srebro, jest złoto!
  • Było srebro, jest złoto!
Napisz komentarz »