REKLAMA
Baner

Aktualności, Wasze sprawy

Hania czeka na waszą pomoc

Opublikowano 21 lipca 2017, autor: Bogusława Janicka-Klisz

Stawką jest zdrowie miesięcznej Hani. Jej rodzice, Kamila Wozemczuk (24 l.) i Jakub Elbanowski (31 L.) z Żar, proszą o pomoc. O dziewczynkę pytał nawet filmowy Rambo.

Hania czeka na waszą pomoc

Ciąża rozwijała się prawidłowo. Hania z Żar na świat przyszła 2 tygodnie przed planowanym terminem. Ważyła 2.640 g, miała 47 długości. I nieodwracalnie uszkodzonymi  komórkami mózgu.

– Pojechaliśmy do szpitala we wtorek, 20.06., mimo że Kamila była u lekarza zaledwie w sobotę. Zaniepokoiły ją słabsze ruchy dziecka – opowiada Jakub Elbanowski, ojciec Hani. Lekarze przeprowadzili badanie KTG, które monitoruje czynność serca płodu. I powiedzieli, że nie ma na co czekać – opowiada pan Jakub. Zgodzili się bez chwili wahania. – Chociaż byliśmy zaskoczeni, że z marszu wykonali cesarskie cięcie.

 

2 punkty na 10

Gdy maleństwo przyszło na świat, otrzymało 2 punkty na 10 w skali Apgar. Pracowało tylko maleńkie serduszko. Nerki, wątroba i płuca już nie. Badanie EEG wykazało bardzo słabe fale mózgowe. Okazało się, że dziewczynka ma nieodwracalne uszkodzenia kory mózgowej. Przyczyną było ciężkie niedotlenienie.

– Mogło być efektem na przykład owinięcia pępowiny podczas ruchu dziecka. Bo sama pępowina była nieuszkodzona, podobnie jak łożysko – mówi pan Jakub.

 

Hibernacja

Hania została zaintubowana. Karetka zabrała ją do kliniki w Poznaniu, na specjalistyczny oddział neonatologii. Mama musiała zostać w szpitalu w Żarach, do Poznania pojechał tata Hani.

Jeszcze tego samego dnia dziewczynka została wprowadzona w stan hibernacji. Temperaturę jej ciała lekarze obniżyli do poziomu 33 -34 stopni Celsjusza.

– Miało to na celu powstrzymanie niebezpieczeństwa dalszego uszkadzania się mózgu. Ten zabieg jest bolesny, dlatego Hania dostawała wtedy morfinę i środki nasenne – tłumaczy J. Elbanowski.

 

Chrzest w szpitalu

Wcześniej rodzice przeżyli dramatyczne chwile.

– Pielęgniarka w Żarach zapytała, czy chcemy ochrzcić dziecko. Zapytaliśmy, czy sytuacja jest na tyle poważna. Potwierdziła. Dlatego ochrzciliśmy Hanię. Mamy nadzieję, że kiedyś całą rodziną spotkamy się na tradycyjnej uroczystości – uśmiecha się pan Jakub.

Tą nadzieją żyją. Po ok. 10 dniach lekarze podjęli próbę odłączenia maleństwa od respiratora, ale odwlekli ostateczną decyzję o kolejne 2 tygodnie. Żeby płuca mogły się dobrze rozwijać.

– Samodzielnie oddycha od ubiegłego piątku – cieszy się pan Jakub.

Hania ciągle przebywa na oddziale intensywnej opieki medycznej. A rodzice śledzą każdy jej postęp.

– Nie jest już w śpiączce farmakologicznej, ale wciąż jest nieprzytomna. A dla nas jest ważne dosłownie wszystko. Że wreszcie nie musi być podłączona do aparatury, są tylko czujniki. W zeszłym tygodniu poruszyła prawą powieką, we wtorek otworzyła lewe oczko. Czasem pomarudzi, gdy ją odśluzowujemy. To też dla nas dobry znak – wylicza pan Jakub.

 

Ciągła opieka

Od kilku dni mogą swoje dziecko brać na ręce.

– Uczucie jest niesamowite. Wiemy, że ona  jest nasza. I że będziemy o nią walczyć – tłumaczy pan Jakub.

Stan Hani wciąż wymaga leczenia, a przede wszystkim rehabilitacji.

– Nie ma odruchu ssania, jest karmiona przez sondę. Miała przykurcz nóżek – wylicza tata Hani.

Na szybko zorganizowali pierwszą zrzutkę. Po to, żeby umożliwić stały pobyt mamy Hani w szpitalu w Poznaniu. Pomagali przyjaciele, bliżsi i dalsi znajomi.

Teraz maluszek potrzebuje znacznie większej pomocy.

– Lekarze wspominają o opiece ciągłej – dodaje tata Hani.

Dziecku potrzebna jest pompa do odżywiania dojelitowego. Czujniki do monitorowania oddechu. Wizyty rehabilitanta.

 

Potrzebne tysiące

Ważne, żeby nie było konieczności przewożenia dziecka. Żeby rehabilitant przychodził do domu. Jedna wizyta to ok 150 zł.

– Lekarze mówili, że na miesiąc potrzebować będziemy ok. 10 tys. zł. Na pierwszy, najważniejszy rok rehabilitacji – minimum 100 tys. zł – mówi zmartwiony tata maleństwa. Oboje pracują, pan Jakub w hurtowni motoryzacyjnej Rodon przy ul. Lotników w Żarach, a pani Kamila w szpitalu w Żaganiu, ale koszty leczenia córki przerastają ich możliwości.

Rodzice myślą o tym, by córka została objęta opieką przez fundację. Tymczasem naprędce zostały ogłoszone dwie zbiórki. Jedną – na zrzutka.pl (zrzutka.pl/pomozhani) – zorganizowała Kamila, mama dziewczynki. Na razie starają się o 10 tys. zł. Do wtorku, 18.07., udało się zebrać niespełna 4 tys. 300 zł.

W pomoc zaangażowała się też siostra pana Jakuba, Monika, która mieszka w Nowym Jorku.

– Pracuje w hotelu, w którym z zabiegów SPA korzysta m.in. Sylwester Stallone. Monika mówiła mu o Hani. Potem już nawet sam o nią pytał. Mamy nadzieję, że to dobry znak dla naszego dziecka – cieszy się pan Jakub.

 

Niech tylko wróci

Rodzice dziewczynki żyją nadzieją, że rolę uszkodzonego w części miąższu mózgu przejmą inne komórki i dziewczynka będzie odzyskiwać zdrowie.

W domu wszystko jest już przygotowane na jej powrót.

– Czekaliśmy na jej przyjście na świat. Jest pokoik, ciuszki i zabawki. Niech tylko wróci i zacznie zdrowieć – kończy J. Elbanowski.

Hani pomóc można poprzez stronę zrzutka.pl – link do wpłaty zrzutka.pl/pomozhani

 

Motocykle 125 prawo jazdy kat b
  • Hania czeka na waszą pomoc
Napisz komentarz »