REKLAMA
twoj_dom_baner_1000x200_2017

Ludzie, wydarzenia

Ela tak bardzo chciała żyć!

Opublikowano 14 lipca 2017, autor: Piotr Piotrowski

mówi zrozpaczona pani Zofia. Jej córka czekała na przeszczep serca, nie doczekała się. Zmarła we wtorek, 11 lipca, zostawiając 15-letnią córkę i męża. – Teraz moje serce pęka – płacze matka.

Ela tak bardzo chciała żyć!

Elżbieta (†36 l.) chorowała na serce od 15 lat. Żyła dzięki lekom, cierpliwie czekając na przeszczep. Tylko dzięki operacji mogła wrócić do zdrowia. W oczekiwaniu na serce od dawcy z jej grupą krwi, o podobnej wadze, musiała codziennie brać kilkanaście tabletek. Jedne – na niewydolność serca, inne – na uśmierzenie bólu, jaki czuła w klatce piersiowej.

 

W kolejce po życie

Czekała latami. Tydzień temu wydawało się, że los się do niej uśmiechnął. Że wygra życie.

– Ela ucieszyła się jak dziecko, gdy zadzwonił do niej kardiolog z radosną informacją, że jest odpowiednie serce do przeszczepu. Powiedział, że karetka już po nią jedzie z Poznania do Szprotawy – mówi matka Elżbiety, Zofia Radziszowska ze Szprotawy. – „Pani Elu, jak się pani czuje? Mamy dla pani serce!” – usłyszała w słuchawce. I gdy już spakowana, czekała na karetkę, był drugi telefon. Tym razem lekarz oznajmił, że serce jednak nie nadaje się do przeszczepu, bo jest chore i kazał karetce zawrócić. A córce czekać na kolejny sygnał. Opadła z sił, załamała się – wspomina pani Zofia.

Przyznaje, że jej córka bardzo cierpiała. – Często leki nie działały na tyle, aby uśmierzyć jej ból. A ten przeszywał jej serce jak jakiś kolec – opowiada z płaczem matka.

 

Mamo, ja chcę leżeć u taty

Pani Zofia planowała zabrać wnuczkę na wakacje do Krakowa i Zakopanego. Miały wyjechać na dniach.

– Byłam u córki. Malwinka już pakowała swoje rzeczy. Ela uspokajała nas, że możemy spokojnie jechać, mówiła, byśmy się o nią nie martwiły, bo ma kochanego i opiekuńczego męża, który o nią zadba – mówi Z. Radziszowska. – Następnego dnia zadzwoniłam do córki, ale jej telefon milczał. Zadzwoniłam do wnuczki, powiedziała, że mama jest w szpitalu, bo źle się poczuła, ale tato ją zaraz zabierze, bo już jest lepiej. We wtorek rano Ela zmarła. To był dla mnie szok, bo straciłam jedyną córkę. Rok temu pochowałam męża, miał udar. Nie wiem, jak to wszystko zniosę. Moje serce pęka – nie ukrywa. I wspomina, że gdy jej mąż  zmarł, Ela powiedziała, że chce zostać pochowana w jego grobie w rodzinnych Małomicach. I tak też się stanie w sobotę, 15 lipca.

– „Mamo, jakby co, to ja chcę leżeć u taty” – tak mi powiedziała – opowiada pani Zofia. I dodaje: Ale tak bardzo chciała żyć. Z taką wielką nadzieją czekała na nowe serce – mówi.

  • Ela tak bardzo chciała żyć!
Napisz komentarz »