REKLAMA
baner_Barej_1000x200_1

Bez kategorii

Wysłali najlepszego

Opublikowano 30 czerwca 2017, autor: Marcin Ruszkiewicz

Zakończyły się rozgrywki żarskiej B-klasy, ale nie milkną echa przedostatniej kolejki, która zadecydowała o awansie Piasta Lubanice do A-klasy. Sporo kontrowersji wywołało spotkanie ŁKS-u Łęknica, który również walczył o awans, ze Spartą Grabik.

Wysłali najlepszego

Drużyna z Łęknicy przegrywając u siebie 1:4 straciła szansę na awans. Podczas tego meczu arbiter spotkania Paweł Horożaniecki, sędzia trzecioligowy, w doliczonym czasie gry wyrzucił z boiska dwóch piłkarzy gospodarzy, którzy mieli mu ubliżać, podważać jego decyzje, a nawet zarzucać korupcję (gazeta Regionalna dotarła do sprawozdania sędziego). 

Komisja Dyscypliny żarskiego podokręgu surowo ukarała zawodników ŁKS-u. Marek Chojnacki został zawieszony na rok. Wojciech Kowalczyk nie zagra przez najbliższe 10 spotkań. Obaj otrzymali również karę finansową – 100 zł.

Zgłoszony, ale nie grał

Działacze i zawodnicy ŁKS-u nadal nie mogą się pogodzić z porażką i zarzucają arbitrowi, że jego decyzje w tym spotkaniu mogły być stronnicze, bo widnieje on w Extranecie (system Polskiego Związku Piłki Nożnej), jako zawodnik Sparty Grabik. Zapytaliśmy arbitra, czy to prawda. – Tak, przed rundą wiosenną wybrałem się na trening do Grabika. Trener Piotr Makowski zachęcił mnie do podpisania deklaracji i „przenosin” z Promienia Żary, gdzie byłem „figurantem” na liście zawodników. Prezes Sparty zawiózł dokumenty i uprawnił mnie do gry w LZPN. Jednak po przeanalizowaniu regulaminu III ligi, zadzwoniłem do niego z informacją, że nie mogę grać i sędziować, rezygnuję ze współpracy, która notabene nawet się nie rozpoczęła. Było to w marcu, tuż przed rundą rewanżową. Dodatkowo zgłosiłem ten fakt drogą mailową do referenta obsady Lubuskiego Kolegium Sędziów z zastrzeżeniem, że nie będę brał czynnego udziału w reprezentowaniu Sparty Grabik – relacjonuje Horożaniecki. Warto odnotować, że P. Horożaniecki ostatni mecz jako piłkarz, rozegrał w barwach żarskiego Promienia w 2010 r.

Wysłałem ich pod prysznic

Czy jednak arbiter i szef żarsko-żagańskiego podkolegium sędziów, wiedząc, że jest zgłoszony do rozgrywek, nie widział nic dwuznacznego w prowadzeniu spotkania w Łęknicy? – Chcieliśmy zapewnić najlepszą z możliwych obsad na ten mecz. Na boisku byłem zaangażowany na 120 procent. Zawodnicy ŁKS-u nie mieli do nas pretensji. Szanowali mnie, moich asystentów oraz przeciwników. „Akcja” z kartkami zaczęła się w doliczonym czasie gry drugiej połowy meczu, kiedy do łękniczan dotarło, że tego meczu już nie wygrają. Dwóch zawodników zachowało się względem mnie skandalicznie i nie mogłem postąpić inaczej jak odesłać ich przedwcześnie pod prysznic – opowiada Horożaniecki. – Wiedzieliśmy, że w tym meczu może „iskrzyć”, co pokazały poprzednie spotkania z udziałem piłkarzy ŁKS-u i na moją prośbę do Łęknicy wysłano, mimo jego sprzeciwów, naszego najlepszego arbitra – stwierdza Wiesław Zeleszczak, szef żarskiego podokręgu, który prowadzi rozgrywki B-klasy.

– W niższych klasach rozgrywkowych często się zdarza, że czynni arbitrzy grają w klubach, to nic złego. W wypadku Pawła o grze nie było mowy, mówimy tylko o zgłoszeniu. Ta informacja była jawna, była dostępna w Extranecie i na portalu „Łączy nas Piłka” – dodaje Zaleszczak.

Sporo podtekstów

– Nie mam większych zastrzeżeń, co do prowadzenia tego spotkania. Przegraliśmy ten mecz na boisku. W pierwszej połowie byliśmy drużyną lepszą, ale po przerwie coś się zacięło – relacjonuje Krzysztof Dewo, trener ŁKS-u Łęknica. – Uważam jednak, że wyznaczenie Pawła Horożanieckiego do sędziowania tego meczu było błędem, bo był zgłoszony jako zawodnik Sparty i mimo że nie rozegrał żadnego spotkania w barwach klubu z Grabika, wywołało, to sporo niezdrowych podtekstów. W końcówce spotkania, gdy moi zawodnicy, wiedzieli, że tego meczu już nie wygrają, swoje frustracje i złość wyładowali na arbitrze. Padły niepotrzebne słowa, a można było tego uniknąć. Największy żal mam jednak do Komisji Dyscypliny, która zastosowała nieadekwatne kary do czynów – stwierdza K. Dewo. Zawieszeni piłkarze z Łęknicy mają prawo się odwołać i pewnie z tego prawa skorzystają.

Napisz komentarz »