REKLAMA
Baner 1000x200 - pracownik dzialu eksportu

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Szczęście w nieszczęściu

Opublikowano 09 czerwca 2017, autor: Michalina Kozarowicz

Mała Kinga przestała oddychać. Babcia wybiegła z domu i zaczęła wzywać pomocy.

Szczęście w nieszczęściu

Kinga (9 miesięcy) raczkowała po pokoju. Na podłodze leżała książeczka jej 5-letniego braciszka Piotrka. To były sekundy, gdy mama dziewczynki spuściła ją z oczu. Mała podniosła z podłogi zakładkę od książki i wsadziła ją sobie do buzi. Gdy pani Ewa zauważyła, że z córeczką coś jest nie tak, Kinga już się dusiła.

– Poderwałam córeczkę na ręce, odwróciłam ją nóżkami do góry i zaczęłam klepać po pleckach – opowiada wciąż roztrzęsiona Ewa Kula, mama dziewczynki.

Panią Ewę chwilę wcześniej odwiedziła siostra, która natychmiast zadzwoniła po pogotowie. W tym czasie pani Ewa sama walczyła o życie córeczki. W domu była też teściowa.

– Gdy ja próbowałam ratować Kinię, teściowa wybiegła przed dom i zaczęła wzywać pomocy – mówi matka dziewczynki.

 

Uratowali ją policjanci

Do domu szybko przybiegli policjanci, którzy szczęśliwym zbiegiem okoliczności zajmowali się powaloną na drogę topolą w Świbnej. Do domu przybiegł także mąż pani Ewy. Policjanci chwycili małą i zaczęli ją ratować. Udało im się przywrócić oddech. Czuwali nad dziewczynką do przyjazdu pogotowia. Mała Kinga razem z mamą została przewieziona karetką do Szpitala na Wyspie w Żarach. Jej zdrowiu nie zagrażało już niebezpieczeństwo. Jeszcze tej samej nocy wróciła do domu.

– Szczęście w nieszczęściu, że wczoraj upadło to drzewo – mówi E. Kula. – Chciałabym  serdecznie podziękować policjantom za uratowanie córeczki. Gdyby nie pani Agnieszka Moczydłowska i pan Łukasz Szewczyk mogło dojść do tragedii, a tak moja córeczka jest cała i zdrowa. Nie spałam od 24 godzin. Ciągle jestem w szoku – opowiada z przejęciem pani Ewa.

  • Szczęście w nieszczęściu
Napisz komentarz »