REKLAMA
joanna_szafy_baner_1000x200_2017

Sport

Pokochaj swoje wady, a docenisz zalety

Opublikowano 02 czerwca 2017, autor: Marcin Ruszkiewicz

Tuż przed głównym konkursem skoku o tyczce odsłonięto kolejną gwiazdę w Żarskiej Alei Gwiazd. Uhonorowano Andrzeja Grenia (59 l.), paraolimpijczyka, brązowego medalistę z Barcelony.

Pokochaj swoje wady, a docenisz zalety

O jego sukcesach sportowych wiedzieli nieliczni. Wybitny zawodnik, który aż czterokrotnie uczestniczył w igrzyskach paraolimpijskich, w cieniu zdrowych sportowców. W sobotę jego gwiazda rozbłysła. – Myślałem, że jestem twardym facetem, ale łezka w oku się zakręciła i nie mogłem wypowiedzieć słowa – powiedział nam Greń.

Tragedia na autostradzie

W wieku 17-lat miał koszmarny wypadek samochodowy. Kiedy leżał na autostradzie pod Legnicą w oczekiwaniu na karetkę, modlił się o uratowanie nóg. Operacje w legnickich i wrocławskich szpitalach budziły nadzieję. Może obejdzie się bez amputacji.

Tragedia wydarzyła się nagle. Jechał z bratem w kabinie Stara. Deszcz, jesienny chłód, zapadający zmrok. Niespodziewany poślizg. Zarzuciło ciężarówką. Andrzej nie czuł bólu. Wiedział, że coś się stało, bo zobaczył krew. Nogę operowano, raz, drugi. Przyszedł ból, a po kolejnej operacji nagle ulga. – Myślałem, że wreszcie dobrze ułożyli mi nogę w szynie – wspomina Greń. Chciał zobaczyć szynę, nogę. Odrzucił koc – zobaczył zabandażowany kikut. Przeżył szok. Próbował popełnić samobójstwo. Po szoku trzeba było się zmobilizować, podjąć walkę o „normalne” życie. Trafił do Zakładu Szkolenia Inwalidów we Wrocławiu. Tam zaczął trenować pływanie. Szło mu nieźle, ale spróbował ciężarów. W 1978 r. wystartował w mistrzostwach Polski, wywalczył brązowy medal w wyciskaniu sztangi leżąc. Trafił do grupy Jerzego Mysłakowskiego, trenera kadry paraolimpijczyków. W 1983 r. zdobył mistrzostwo Europy w Paryżu. – Z tym startem wiąże się zabawna historia. Gdy stałem na podium zagrali mi rumuński hymn – opowiada Greń. Dwa lata później powtórzył sukces w Belgii, a w 1986 roku wywalczył mistrzostwo świata w Sofii.

Moje miasto

Żary w życiorysie Andrzeja pojawiły się przypadkiem. Do zmiany zamieszkania namówił go kolega, który opowiadał mu o małym, urokliwym miasteczku. Greń zdecydował się błyskawicznie. Zamieszkał na stancji w Złotniku, zaczął pracę w „Bawełnie”.

Trenując, pracował jako elektryk. Nie było łatwo. – W sporcie niepełnosprawnych nie było pieniędzy. Nie miałem warunków. Ćwiczyłem w dawnym Centrum Kultury Młodzieżowej, później w koksowni, a gdy urządziłem siłownię w piwnicy, to przeszkadzało to sąsiadom. Dopiero, jak w 1982 r. związałem się z zielonogórskim „Startem”, moje warunki się poprawiły, ale trenowałem w Żarach.  – mówi Greń. 

 Największe marzenie

Największym marzeniem Grenia był start i medal igrzysk paraolimpijskich. Zadebiutował w Barcelonie w 1992 r. Wywalczył brązowy krążek, ale odczuwał mały niedosyt. – Trenerzy chcieli, bym startował w niższej kategorii – 48 kg. Zbiłem wagę, a dwa dni przed startem, trener zmienił zdanie – zdradza Andrzej. Stratował jeszcze Atlancie, Sydney i Atenach. O medal było bardzo ciężko, bo w ciężarach zaczęli dominować Azjaci, ale cały czas był w czołówce. Karierę zakończył złotym medalem mistrzostw Polski w 2007 r. 

– Sport dał mi bardzo dużo. Pewność siebie, wolę walki. Zrozumiałem, że każdą tragedię można pokonać. Nie ma żadnych barier – stwierdza niepełnosprawny sportowiec.

Zaakceptował siebie

Nauczył się żyć ze swoją ułomnością, zaakceptował siebie. – Pokochaj swoje wady, a docenisz zalety – mówi Andrzej. Teraz wiedzie spokojne życie. Ma olimpijską emeryturę. Pomaga w Dziennym Domu Wsparcia. Lubi podróżować po Polsce. Na mapie ma zaznaczone kolejne miejsca, które chce odwiedzić. Czuje się spełniony.

 

FILM O ANDRZEJU GRENIU MOŻESZ ZOBACZYĆ NA STRONIE TELEWIZJI REGIONALNEJ – www.telewizjazary.pl

  • Pokochaj swoje wady, a docenisz zalety
Napisz komentarz »