REKLAMA
baner_Barej_1000x200_1

Sport

Największa nagroda? Uśmiech zawodniczek

Opublikowano 07 kwietnia 2017, autor: Marcin Ruszkiewicz

Rozmawiamy z trenerem Robertem Penkalem (53 l.), trenerem siatkarek UKS Promień, który od ponad 30 lat zajmuje się szkoleniem młodzieży, ale jak sam mówi, dalej największą frajdę, daje mu praca z najmłodszymi siatkarkami.

Największa nagroda? Uśmiech zawodniczek

Marcin Ruszkiewicz: To już 30 lat w zawodzie? Nie wierzę…

Robert Penkal: To prawda. W zawodzie trenerskim pracuję już od 30 lat. Wcześniej uprawiałem lekkoatletykę, skakałem o tyczce. Po studiach na AWF-ie w przez 15 lat pracowałem w Liceum Ogólnokształcącym w Żaganiu, a później przeniosłem się do Żar, gdzie pracuję w „Prusie”. 

Z lekkiej na siatę?

Przypadek. W Żaganiu koleżanka, która odchodziła na emeryturę, zostawiła mi fajną drużynę siatkarską, zarówno zespół chłopców, jak i dziewcząt. Z sukcesami wystartowaliśmy w międzyszkolnej lidze i tak już zostałem przy siatce.

W ubiegłym roku obchodziłeś jubileusz – 10 lat w pracy w UKS Prus.

Jak ten czas leci…. Przez te lata przez klub przewinęło się mnóstwo dziewcząt. Niektóre nadal grają, najczęściej w ligach i zespołach akademickich.

Co daje ci największą frajdę w pracy z młodzieżą?

Najfajniejsza jest praca z najmłodszymi grupami ze szkół podstawowych. Łatwo te dziewczynki zachęcić do pracy. Odwdzięczają się uśmiechem, nie narzekają, cieszą się z każdej wygranej. Później jest coraz trudniej. Jeszcze w gimnazjach nie jest najgorzej, ale w szkołach średnich jest już dramat.

Jaki jest tego powód?

Powodów jest wiele. Często się nad tym zastanawiam i to nie sam, a wraz z innymi trenerami, bo ten problem nie dotyczy tylko siatkówki. Sport ponadgimnazjalny leży na łopatkach. Często młodzież nie zdaje sobie sprawy, że sport to przede wszystkim ciężka praca. Idą na skróty, wybierają łatwiejszą drogę. My, trenerzy, musimy nadążać za zmieniającymi się czasami, zmienić podejście do nich, zaoferować im coś konkurencyjnego w porównaniu do innych, łatwiejszych sfer życia. Przed nami duże wyzwanie.

Przynajmniej raz na pół roku, mówisz że rzucasz to w diabły, a za chwilę jedziesz na kolejne zawody, obozy….

Taka praca (śmiech). Jest mi coraz trudniej, bo jestem coraz starszy. Łatwiej było kilkanaście lat temu, gdy człowiek był młodszy, sprawniejszy, ale na szczęście mam w klubie osoby, które mi pomagają, dwie wspaniałe trenerki. To Krystyna Bejga i Angelika Rybczyńska.

Praca trenera to ciężki kawałek chleba. Treningi, zawody, zgrupowania…W domu chyba jesteś gościem?

Dokładnie. W klubie pracujemy praktycznie codziennie, jak nie treningi to zawody, turnieje, liga. I tak przez osiem miesięcy, a w sierpniu najczęściej wyjeżdżamy na obóz. Tak naprawdę, to wolny mam lipiec, który poświęcam rodzinie.

Jak spędzasz czas wolny?

Dużo czytam i słucham dobrej muzyki. Najczęściej symfonicznego rocka.

Twoje córki, też grały w siatkówkę?

Karolina i Ewa przez całą swoją przygodę szkolną grały w siatkówkę, a później na studiach bawiły się sportem, ale bardziej już rekreacyjnie. Często uczestniczą w turniejach towarzyskich.

Ostatnio już po raz kolejny zorganizowałeś całonocny turniej siatkarski. To fajna inicjatywa skierowana do ludzi w każdym wieku.

Zgłosiło się ponad 11 drużyn, a graliśmy do trzeciej w nocy. Teraz przygotowujemy się do naszego flagowego turnieju, czyli memoriału imienia Agaty Mróz. W tym roku chcemy zmienić nieco formułę zawodów, spróbować czegoś nowego, ale na razie nie chciałbym zdradzać szczegółów.

Ostatni powód do dumy?

Wystartowaliśmy w eliminacja Kinder+Sport, ogólnopolskim turnieju, skierowanym do najmłodszych adeptów siatkówki i nasza „trójka” awansowała bezpośrednio do finału wojewódzkiego, a dwie inne „trójki” i jedna czwórka są w barażach.

Chciałbym zapytać o ostatni pomysł, czyli współpracę z ośrodkami z Lubska i Gubina, czego efektem ma być powołanie do życia drużyny, która zagra w II lidze seniorskiej.

Jest taki pomysł, że w Lubsku będzie II liga, ale oparta o współpracę z klubami z Żar i Gubina. Razem możemy stworzyć fajny projekt, ukształtować razem piramidę szkoleniową. Dziewczyny, które trenują w kategoriach młodzieżowych, muszą mieć jakąś dalszą perspektywę gry. Stąd pomysł zespołu seniorskiego. Na efekty i realizację tego projektu musimy jeszcze poczekać.

Siatkówka to chyba idealny sport dla kobiet, wystarczy popatrzeć na nasze reprezentantki kraju – smukłe wysokie. Jest na czym oko zawiesić.

To prawda. Miło popatrzeć na piękne kobiety, które grają w siatę. Rozgrywki seniorskie w naszym regionie na pewno przyciągną tłumy hal i to nie tylko mężczyzn.

Najbliższe plany, marzenia sport?

Na nastawiam się na konkretny wynik, sukces. Dla mnie największym sukcesem jest prawidłowy rozwój dzieciaków. Wyniki mają przyjść później.

 

PODPIS

Robert Penkal (53 l.) od 30 pracuje z siatkarkami. Jego córki, Karolina i Ewa też grały w siatkę. W wolnym czasie lubi poczytać i posłuchać dobrej muzyki.

Napisz komentarz »