REKLAMA
Luzyckie-Praliny-Baner_2017

Aktualności, Kultura, Oświata

Odszedł pan od niemieckiego

Opublikowano 07 kwietnia 2017, autor: Przemek Kaźmierski

Zbigniew Wiśniewski (†56 l.) z Żar zmarł we wtorek (4.04) we własnym domu. Mieszkał samotnie, ale jego dziećmi byli uczniowie.

Odszedł pan od niemieckiego

Bezpośredni, odważny, kochający zwierzęta, naturę. Tak wspomina go najbliższa rodzina.

– Wracałem ze szkoły, zaczepiło mnie dwóch drabów – mówi Sebastian Wiśniewski, bratanek Zbyszka. – Chcieli ode mnie pieniążki. Uciekłem pod balkon, ale drzwi były zamknięte. Zacząłem się drzeć: „Zbyszek, Zbyszek!” Zbyniu wyjrzał przez balkon i w 3 sekundy był na dole. Chłopaki zaczęli uciekać, ale Zbyszek miał takiego powera na setkę, że bez żadnych problemów złapał obydwu gamoni i przyprowadził za uszy do mnie biednego z tornistrem. Kazał im mnie przeprosić i obiecać, że więcej nie będą mnie zaczepiali – wspomina bratanek.

 

Kochał zwierzęta i słuchał Pink Floyd

Zmarłego wspomina drugi z bratanków, Marcin.

– Byliśmy 5 lat po śmierci mojego ojca, a Zbyszka brata, w Szklarskiej Porębie – dzieli się wspomnieniami. – Dobrze się czułem w towarzystwie wujka. Tak naprawdę miał tylko nas z bratem, no i oczywiście siostrę i kuzynów. Oglądam nasze wspólne zdjęcia i aż mnie ściska w środku… Jeszcze tydzień temu rozmawialiśmy. Pytałem wujka, bo zauważyłem, że bardzo schudł, czy nie warto, aby udał się do lekarza. Ale on mówił, że sobie poradzi. Pamiętam, że bardzo lubił zwierzęta. Miał kiedyś dwa psy. Słuchał z czarnych płyt Pink Floyd, Bee Gees i Abby. To były jego ulubione klimaty. Otaczał się słownikami, bo języki obce to była jego ogromna pasja. I oczywiście chwalił się swoimi uczniami. Najpierw uczył języka niemieckiego w Szkole Podstawowej nr 2, a potem w Społecznym Liceum. Uczniów traktował bardzo bezpośrednio. Miał jechać jako opiekun do Niemiec po świętach na wycieczkę… Już nie pojedzie, bo dołączył do „swoich”, moich dziadków i mojego taty.

 

Żałuję, że miałam tak mało czasu

Zmarłego brata wspomina siostra Bogumiła Krawczyk.

– Ze Zbyszka to trochę była beksa, jak był mały, był najmłodszy, więc był rozpieszczony – wspomina starsza siostra. – Tak naprawdę to ja go wychowałam, bo mama nie bardzo miała czas. Uczył się bardzo dobrze. Brat był raczej człowiekiem zamkniętym, niewiele mówił o swoich problemach. Pamiętam, że kiedyś zakochał się w jednej nauczycielce, ale ona go zostawiła. I tak do końca życia był sam… Był rodzinny. Będzie mi go bardzo brakowało.

 

 

Okoliczności wyjaśnia prokuratura

Z. Wiśniewskiego znaleźli sąsiedzi – martwego, w toalecie, we własnym domu. Okoliczności śmierci bada żarska prokuratura.

Napisz komentarz »