REKLAMA
absolut

Ludzie, wydarzenia

Test na miłość mamy

Opublikowano 07 kwietnia 2017, autor: Przemek Kaźmierski

Bartek (21 l.) usiadł na barierce wiaduktu. Miało wyglądać, że chce skoczyć. Policjanci twierdzą, że uratowali go przed samobójstwem. A Bartek zabić się nie chciał. Chciał postraszyć mamę.

Test na miłość mamy

Gdy Bartosz Martynowicz siedział na barierce wiaduktu przy ul. Moniuszki w Żarach, było już ciemno. Niedziela wieczór, 2 kwietnia.

Ale wszystko zaczęło się wcześniej. Bartek siedział u przyjaciela, gdy nagle do mieszkania wtargnęła jego matka.

– Zaczęła krzyczeć, że mieszkam u niej i na jej zasadach – wspomina Bartek. – I że mam wracać do domu najpóźniej o godz. 21.30.

Wtedy poszedł na wiadukt.

– Patrzyłem, jak zareagują ludzie – opowiada Bartek. – Przejechało ponad 20 aut i nikt nawet nie zwolnił. Dopiero po jakimś czasie przyjechała policja. Spokojnie powiedzieli, abym zszedł z barierki, co też zrobiłem. Zapytali, dlaczego się tam znalazłem – relacjonuje. I przyznaje: – Prawda jest taka, że nie miałem zamiaru skoczyć z mostu. Chciałem po prostu wzbudzić zainteresowanie mamy, która jest dla mnie nieczuła i nie rozumie moich potrzeb. Po prostu chciałem zobaczyć jej reakcję, gdy się dowie, co zrobiłem.

 

Jestem dorosły

Bartek upewnił się, że informację o jego zachowaniu policja przekaże mamie, liczył na reakcję.

– Mama nie zareagowała w żaden sposób – twierdzi zawiedziony Bartek. – Nie mam już pomysłu, jak zwrócić jej uwagę na to, że jestem dorosły i mam swoje potrzeby. Wszyscy się dziwią, że traktuje mnie jak dziecko.

Bartek zarzeka się, że „numeru” z wiaduktem już nie powtórzy, ale będzie szukał innych sposobów, aby wynegocjować nowe zasady mieszkania z mamą.

 

Mama o niczym nie wie

Rozmawialiśmy z mamą Bartka. Stwierdziła, że o niczym nie wie. Nie przypomina sobie, żeby jej syn ostatnio siedział na barierce na moście. Jeśli chodzi o zasady obowiązuje w domu, kwituje krótko:  – Zastanowię się, czy zmienić synowi godzinę powrotów.

 

 

Napisz komentarz »