REKLAMA
baner-jas

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Rzucili mnie na glebę

Opublikowano 07 kwietnia 2017, autor: bj

Gówno to pana obchodzi – usłyszał obywatel od policjanta. Poszło o radiowóz, który pruł przez wieś. Obywatel chciał wiedzieć, dlaczego. No i się dowiedział. Ile waży dwóch policjantów siedzących na jego plecach.

Wszystko działo się w środku dnia, na oczach dorosłych i dzieci, w sobotę, 1.04., przy ul. Cmentarnej w Tuplicach.

– Pracowałem na ogródku. Raz i drugi usłyszałem ryk przejeżdżającego samochodu. Zobaczyłem tył radiowozu. Jechali bardzo szybko, nie mieli włączonej sygnalizacji – opowiada Leszek Jurek (40 l.).

Zdenerwował się. Wyszedł na ulicę. – Było ciepło, dzieciaki na podwórku, moje, sąsiada – wspomina. Radiowóz wracał. – Stanąłem przy chodniku, podniosłem rękę. Zapytałem, czy uważają, że na ul. Cmentarnej jest tor wyścigowy. I powiedziałem, że powinni mieć włączone koguty, jak za kimś jadą – mówi. – Gdy dzieci słyszą syreny, to uważają. Któreś mogło nagle wybiec na ulicę, bo teren jest nieogrodzony. Albo wyjechać na rowerze. I tragedia gotowa – argumentuje.

 

Czep się pedała

Mundurowi się wnerwili… – Chyba im pościg nie wyszedł. Powiedzieli do mnie „Gówno to pana obchodzi”, a potem „Czep się tego pedała, co przed nami jechał”. I ruszyli.

Wtedy nerwy mnie poniosły – przyznaje pan Leszek. – Krzyknąłem „To spier… mi stąd”. Gwałtownie się zatrzymali, zostawili radiowóz z zapalonym silnikiem i podbiegli. Ja powiedziałem, że jestem na prywatnej posesji i żeby nie wchodzili. A oni zaczęli psikać gazem. Zasłaniałem się rękami. Oni mnie chwycili, zaciągnęli w głąb podwórka. Tam były moje dwie córki, 5 i 14-letnia – tłumaczy pan Leszek.

 

Na glebę, potem na kręgosłup

– Rzucili mnie, jak to mówią, na glebę. Wskoczyli na kręgosłup. Dzieci błagały, krzyczały, żeby zostawić ojca. A oni mnie skuli i obaj na mnie usiedli. Dociskali krtań. Moja partnerka zadzwoniła po ojca, który jest właścicielem posesji. A policjanci… wezwali posiłki, czyli strażników granicznych. Bo mieli podejrzenie, że mój 70-letni ojciec stanowi dla nich zagrożenie – opowiada pan Leszek.

 

”[/tresc_platna
Liczba słów ukrytego tekstu: 396

Kup gazetę w kiosku

ten artykuł znajduje
się w numerze
Cena gazety: 3,00 zł brutto
LUB Wyślij sms

Wyślij sms o treści: AP.GR1
na numer: 79068
Cena sms: 11,07 zł brutto
LUB Wykonaj szybki przelew

Szybkie przelewy i płatności
kartą poprzez dotpay.pl
Kwota przelewu: 5 zł brutto


Aby odblokować treść wpisz otrzymany kod:


UWAGA! Otrzymany kod jest ważny przez 7 dni i odblokowuje wszystkie płatne treści.

No to pojeździli

Póki co, pan Leszek leczy rany. Bo po tym, jak siadło na nim dwóch policjantów, ma siniaki na brzuchu, nodze i zdartą skórę na rękach. Naruszony ząb – jedynkę. I gardło boli od uciskania krtani. A także kręgosłup, do tego głowa i oko. Może i warto byłoby pocierpieć, gdyby chociaż dowiedział się, dlaczego radiowóz tak szybko pędził. A tak zostaje mu wiedza z kawału – policjanci spieszyli się, żeby nie zapomnieć, dokąd i po co jadą.

 

 

Motocykle 125 prawo jazdy kat b
Napisz komentarz »