REKLAMA
Zary_1000x200

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Jak bez niego żyć?

Opublikowano 31 marca 2017, autor: Bogusława Janicka-Klisz

Kazimierz Łobocki († 68 l.) zmarł nagle.

Jak bez niego żyć?

Operację wszczepienia endoprotezy stawu biodrowego Kazimierz Łobocki z Żar przeszedł we wtorek, 21.03. W czwartek, 23.03. wyszedł ze szpitala. W piątek (24.03.) już nie żył.

Był radnym w Żarach (1998-2010), a od 2013 r. prezesem Rodzinnego Ogrodu Działkowego im. 35-lecia.

Nie było ratunku

– Zanim wyszedł w czwartek ze szpitala, lekarz kazał mu pokazać, czy rusza palcami. Ruszał. No to go wypisali. Zabrałam go do domu samochodem, bo nikt nie zaproponował karetki. Nawet odpłatnie. Przecież byśmy wzięli – rozpacza żona, Barbara Łobocka.

Dopiero po śmierci pana Kazimierza z otrzymanej w szpitalu instrukcji odczytała z synem, że wsiadać do samochodu mógł po dłuższym czasie.

Ledwie wszedł na II piętro. To był dla niego wysiłek. Mówił, że się bardzo zmęczył. Musiałam mu pomagać tę nogę przekładać. O 13.20 w piątek zobaczyłam, że jest cały siny. Nie było ratunku – cicho mówi pani Barbara.

 

 

 

Kto nie znał Kazia?

Z prośbą o komentarz zwracamy się do ordynatora ortopedii Piotra Pruszyńskiego. Odsyła  do Marka Femlaka, zastępcy dyrektora ds. medycznych w 105. Szpitalu Wojskowym.

– Osobiście znam tego pacjenta. Od ponad 10 lat był pod opieką w poradni diabetologicznej. Niestety, w przypadku  pacjentów z wieloma chorobami, jest większe ryzyko pooperacyjne. Pacjent przeszedł zabieg, w trzeciej dobie po zabiegu opuścił szpital w dobrej formie. Otrzymał leki, w tym przeciwkrzepliwe. W jego przypadku nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia w domu. Przyczyną zgonu mógł być zakrzep w tętnicy płucnej. Wszystkim nam, również ordynatorowi, jest bardzo przykro. Bo kto nie znał pana Kazia? – mówi M. Femlak.

 

Już razem

K. Łobocki urodził się w 1949 roku w Jakszycach koło Baranowicz. Do Polski przyjechał w 1956 roku z rodzicami i rodzeństwem. Studiował w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Pancernych w Poznaniu jako podchorąży. W 1973 roku rozpoczął służbę jako podporucznik w 42. pułku zmechanizowanym w Żarach, potem służył w Żaganiu.

Z wojska odszedł w 1998 roku, w stopniu podpułkownika.

– Poznaliśmy się w wojsku. Ja pracowałam od 1974 roku w wojskowej kantynie, jako dietetyk, później kierowniczka. Dowódca jednostki, pan Skotnicki, zapytał, czemu nie poszłam na sylwestra. Nie miałam z kim. Wtedy on powiedział mi o Kazimierzu. On od razu ujął mnie swym uśmiechem – opowiada B. Łobocka. Wybrali się na spacer. – A on mówi, że może byśmy już byli razem… Bardzo mi się podobał. Przyszedł do mnie do domu. Z kwiatami, z pierścionkiem. Wesele było huczne. Do Ratusza jechaliśmy wojskowymi „gazikami”. Była wojskowa orkiestra. Dowódca jednostki był świadkiem. W 1980 roku urodził się nasz syn, Mariusz. A od 1975 roku przeżyliśmy wspólnie 42 lata. Aż do piątku – dodaje cicho pani Barbara.

Żeby przeczytać więcej, kup gazetę „Regionalną” lub dostęp do wszystkich treści płatnych.
Liczba słów ukrytego tekstu: 264

Kup gazetę w kiosku
Strona nr 1
ten artykuł znajduje
się w numerze
Cena gazety: 3,00 zł brutto
LUB Wyślij sms

Wyślij sms o treści: AP.GR1
na numer: 79068
Cena sms: 11,07 zł brutto
LUB Wykonaj szybki przelew

Szybkie przelewy i płatności
kartą poprzez dotpay.pl
Kwota przelewu: 5 zł brutto


Aby odblokować treść wpisz otrzymany kod:


UWAGA! Otrzymany kod jest ważny przez 7 dni i odblokowuje wszystkie płatne treści.

 

  • Jak bez niego żyć?
Napisz komentarz »