REKLAMA
baner-21-03-2017_zagan

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Moje życie zmieniło się na zawsze

Opublikowano 31 marca 2017, autor: Przemek Kaźmierski

mówi Kinga Woźniak (19 l.) z Żar po 42 operacjach, które miały ocalić ją przed amputacją nogi. Chłopak, który wjechał w nią samochodem i zmiażdżył jej nogę, został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i zakaz prowadzenia pojazdów na 5 lat.

Moje życie zmieniło się na zawsze

Do tragicznego wypadku doszło 27 października 2015 roku, dokładnie o godz. 12.35, na ul. Okrzei, tuż obok ronda łączącego ją z ul. Górnośląską. Tę datę Kinga Woźniak z Żar zapamięta już do końca życia. Wracała wtedy ze szkoły do domu.

– Szłam chodnikiem, gdy nagle z ronda wyjechało na mnie auto – opowiada Kinga. – Przygniotło mi nogę do ściany budynku i ciągnęło tę moją nogę parę metrów po murze. Ból był nie do opisania. Najgorsze było to, że cały czas byłam w pełni świadoma tego, co się dzieje z moim ciałem. Nagle podbiegła kobieta i nie pozwoliła mi zobaczyć, co się stało z moją nogą. Zasłoniła ją.

Widok był tak makabryczny, że obca kobieta nie dopuściła do tego, aby Kinga ujrzała strzępy swojej nogi. Przez 5 następnych miesięcy też jej nie widziała.

W Kingę wjechało rozpędzone audi, które prowadził Mateusz Ż. (19 l.), uczeń pobliskiej szkoły. Jechał szybko, nie wyrobił zakrętu, skasował słupki i wpadł na idącą chodnikiem dziewczynę.

 

42 operacje

Noga Kingi szybko trafiła w bandaże i dziewczyna przez kilka miesięcy nie wiedziała, co zobaczy pod warstwą opatrunków. Lekarze przez 7 miesięcy walczyli, aby uratować ją przed amputacją. Robili, co mogli. Operacja za operacją, łącznie 42 zabiegi. Krok po kroku odtwarzano to, co zabrał wypadek.

– Całe szczęście, że te wszystkie operacje były bezpłatne – uśmiecha się przez łzy Kinga.

O powrocie do szkoły nie było mowy. 1,5 roku wycięte z życiorysu.

– Tylko szpital, dom, leżenie w łóżku, zero spotkań z przyjaciółmi i tylko kontakty internetowe – mówi Kinga.

 

Oszpecił mnie do końca życia

Oprócz bólu fizycznego, Kinga nie może do dziś zaakceptować swojego wyglądu.

– On oszpecił mnie do końca życia – mówi Kinga. – Do tego straciłam psa, którego musiałam oddać, bo nie miał się nim kto zajmować, dom, szkołę… Moje życie się zmieniło, ale na szczęście nie straciło sensu.

Szczęście w nieszczęściu, Kinga poznała podczas pobytu w szpitalu chłopaka, który trafił tam ze Szwecji. Zakochali się w sobie.

– Gdyby nie mama i mój chłopak, nie wiem, czy bym sobie sama ze sobą poradziła – mówi dziewczyna. – Codziennie mnie podtrzymują na duchu. O samobójstwie nie myślałam… ale codziennie dręczy mnie ta noga i mogę w każdej chwili stracić nad sobą panowanie.

Kinga nie kryje, że i wtedy, i teraz czuje nienawiść do człowieka, który tak ją okaleczył. Chciałaby, aby chłopak choć przez chwilę znalazł się w jej skórze.

– Doceniam to, że żyję, ale z wyglądem się nie pogodziłam – mówi Kinga. – Nie wiem, czy kiedyś to zaakceptuję.

Rehabilitacja dziewczyny trwała do lutego 2017 roku i kosztowała ponad 100 tys. zł. Tysiące ćwiczeń prywatnych we Wrocławiu, Zielonej Górze, wizyty domowe nadwyrężyły budżet rodziny.

 

Rok w zawiasach

W poniedziałek, 27 marca, Sąd Rejonowy w Żarach wydał wyrok w tej sprawie. Mateusz Ż. został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata oraz grzywnę 2 tys. zł. Do tego zakaz prowadzenia pojazdów przez 5 lat. I jeszcze na rzecz oskarżyciela posiłkowego – 2 tys. 800 zł. Wyrok nie jest prawomocny.

– To jest chore, żeby ten człowiek za taki czyn dostał tak niski wyrok – mówi Kinga. – Dobrze, że choć na 5 lat zabrano mu prawo jazdy. Ale powinien odsiedzieć 5 lat w więzieniu, to byłaby odpowiednia kara dla niego. Ten wyrok jest niesprawiedliwy.

 

Czy czuje się winny?

Zapytaliśmy Mateusza Ż., czy czuje się winny i co chciałby powiedzieć swojej ofierze.

– To dla mnie bardzo ciężkie – powiedział Mateusz Ż. – Nie będę nic mówił na ten temat.

Kinga już zapowiada zaskarżenie wyroku i apelację do Sądu Okręgowego w Zielonej Górze.

– Będę domagał się, tak jak od początku sprawy, 5 lat bezwzględnego pozbawienia wolności – mówi adwokat Jarosław Jaroszewicz-Bortnowski, pełnomocnik Kingi. – Oprócz tego złożyłem pozew do Sądu Okręgowego w Zielonej Górze o zadośćuczynienie od ubezpieczyciela sprawcy wypadku z jego OC na rzecz mojej klientki. Wysokość tego zadośćuczynienia na razie pozostaje tajemnicą. Sprawa jest już w toku.

Napisz komentarz »