REKLAMA

Kultura, Oświata, Wasze sprawy

Społeczniak nie boi się drzew-przeszkód

Opublikowano 07 października 2011, autor: red.

Dwadzieścia lat Społecznego Liceum Ogólnokształcącego to 20 lat niepublicznej oświaty w Żarach.

Społeczniak nie boi się drzew-przeszkód

SLO zostało powołane przez Stowarzyszenie Oświatowe i zarejestrowane przez MEN w 1991 roku. Pierwszy rocznik to 43 uczniów w trzech klasach. Pracowało z nimi 19 nauczycieli, w tym 4 zatrudnionych w pełnym wymiarze godzin.

 43 uczniów w trzech klasach. – To były superdzieci – wspomina Wiktor Polakowski, dyrektor. – Trzy tygodnie myliśmy i sprzątaliśmy budynek, w zimie w szkole było zimno jak w lodówce, ale i oni, i my byliśmy pełni zapału – zapewnia. Ten rocznik pomagał budować salę gimnastyczną, niestety, nie zdążył z niej skorzystać.

Kolejny rok to trzy klasy po 16 uczniów w każdej. – Kolejni „giganci” – opowiada dyrektor.

Od początku w SLO szczególny nacisk kładziono na nauczanie języków obcych; w tym przypadku wymiar godzin był dwa razy większy niż w szkołach publicznych. Liczył się efekt końcowy – przygotowanie do egzaminów na studia, które do 2005 r. odbywały się na uczelniach.  Większość absolwentów dostawała się na te kierunki, które świadomie wybierała.

 

Odpieranie ataków

Nie wszystko jednak szło jak po maśle. – Pierwsze lata to odpieranie ataków o sens istnienia szkół niepublicznych, skoro publiczne „są dobre” – nie ukrywa W. Polakowski.

Mimo takich uwag, wciąż przybywało zainteresowanych nauką w Społeczniaku. Od 1992 r. do 1999 r. zawsze było więcej chętnych niż miejsc (w 1998 r. – 1,5 na jedno miejsce). Przełom in minus nastąpił w 1999 r., po ogłoszeniu przez „Perspektywy” rankingu szkół średnich za rok szkolny 1997/98, w którym Prus i Banach wypadły dobrze, a SLO nie było. – Mieliśmy dopiero 6 lat, ale lawina ruszyła – wspomina dyrektor. Dało się słyszeć nieprzychylne komentarze. -  „Co to za szkoła, której nie ma w rankingu” – przytacza dyrektor. Efektem był nabór – jedna osoba na jedno miejsce.

Niestety, w kolejnym rankingu znowu zabrakło Społeczniaka. Skutek? W czerwcu 2000 r. wyraźnie spada zainteresowanie szkołą (0,9 na jedno miejsce).

 

Powiało optymizmem

W tle rankingowych perypetii, w 1999 r. powstają gimnazja. – Po długich dyskusjach i wątpliwościach decydujemy się na powołanie Społecznego Gimnazjum – opowiada W.Polakowski. Nabór był zaskoczeniem – 1,3 na jedno miejsce. Powiało optymizmem. Powstały dwie klasy po 16 uczniów. – Dzieciaki, z którymi można było konie kraść – mówi z rozrzewnieniem dyrektor.

Kolejny rok to kolejne dwie klasy, 32 gimnazjalistów. Już w 2001 r. w konkursach przedmiotowych Społeczne Gimnazjum przegrało jedynie z dwoma gimnazjami- z Zielonej Gór i Gorzowa. W 2002 r. na egzaminie gimnazjalnym uczniowie osiągnęli drugi wynik w województwie. W tym samym roku z 32 pierwszych absolwentów do liceum przechodzi 29. W SLO powstają klasy po 16 osób, przybywa też nauczycieli.

 

Zakład

- Zdecydowaliśmy z nauczycielami, że stawiamy wszystko na jedną kartę. Musimy pojawić się w rankingu, bo jak nie, to „płyniemy” – zdradza dyrektor. W Dzień Nauczyciela  w 2003 r. W. Polakowski założył się z kilkoma nauczycielami, że w 2006 SLO wygra  ranking

Tymczasem w kolejnym roku szkoły nadal nie ma w rankingu. – Zabrakło nam szczęścia – uważa dyrektor. I z pamięci sypie nazwiskami. -wcześniej mieliśmy Tomka Radziszewskiego, Miłosza Krzywotulskiego, Piotrka Czarneckiego, Sylwię Bajsert, Dagmarę Otocką, Justynę Kułak, Hanię Wypych, Anię Zaborowską, Dorotę Gradys i jeszcze kilku innych bardzo zdolnych, to wszystko byli olimpijczycy, ale po jednym w roczniku, a trzeba było mieć dwóch, aby zaistnieć w rankingu – wyjaśnia.

Wreszcie w 2005 r. udaje się. Szkoła ma dwóch w dwóch olimpiadach i zajmuje 110 miejsce w rankingu. – Mogliśmy odetchnąć, byliśmy porównywalni – opowiada dyrektor. – A rok szkolny 2004/2005 to już ekipa „że hej”. Od klasy I do klasy III: Marcin Olbrycht, Malwina Białobrzecka, Marta Kotula, Michał Tomza, Rafał Krajzewicz, Grześ Aleksiejuk, Wojtek Bartnik, Kacper Pilarczyk, Kornelka Masiuk, Justyna Marszałek. Później będą między innymi multiolimpijczycy Piotrek Nowak, Kasia Wróbel, Norbert Wąsik, Mirek Fiołek, Michał Zaczkowski, Arek Wróblewski, Martyna Tomalak, Kasia Blitek, Arek Łabuda i wreszcie Karolina Trocka – wymienia z dumą dyrektor. Podkreśla, że M. Tomza, N. Wąsik i K. Trocka to olimpijczycy międzynarodowi, a Karolina jest „pierwszym takim przypadkiem” w Polsce – w II klasie wygrała jedną olimpiadę i zajęła drugie miejsce w kolejnej.

 

Nie ma dwóch pokoi nauczycielskich

Dyrektor podkreśla, że sukcesy nie byłyby możliwe bez nauczycieli, bez ich zaangażowania i stylu pracy. Od 1991 r. w SLO zatrudnieni są w znacznej mierze ci sami nauczyciele, ale ze względu na zwiększoną liczbę uczniów, przybyło również i ich. Są wśród nich tacy,  którzy mają ogromne sukcesy dydaktyczne (olimpijskie), jak i tacy, którzy takich sukcesów nie mają, ale – jak zastrzega Polakowski – nie w każdym przedmiocie są one  możliwe. Najważniejszy jest jednak fakt, że jest to zespół, który ze sobą współpracuje. Nie ma podziałów, ponieważ istnienie „dwóch pokoi nauczycielskich” zawsze źle się kończy.

 

Dobre i złe skutki

- W styczniu 2006 r. przegrałem zakład z roku 2003. Zajęliśmy IV miejsce, w Warszawie robiliśmy za małpy z zoo, ale np.  Akademia Łazarskiego z tej okazji ufundowała nam kilka komputerów. Mimo tego znowu pojawiły się komentarze typu „zobaczymy za rok” – mówi dyrektor. Od tamtej pory SLO z rankingu nie wypadło. Co więcej, wciąż utrzymuje się w ścisłej czołówce najlepszych w Polsce szkół średnich. W 2007 r. zajmuje IV miejsce, w 2008 – VIII, w 2009 – XI, w 2010 – znów VIII, a w 2011 r., po zmianie formuły – XXVI  (2 w województwie).

Dyrektor nie ukrywa, że pozycja w rankingu pociąga za sobą zarówno dobre, jak i złe skutki. – Z jednej strony mamy więcej chętnych, z drugiej nie wszystkich możemy przyjąć – podaje przykład. I dodaje: – Rosną też oczekiwania wobec  nas, choć czasem przeradzają się wręcz w roszczenia.

 

Ciągle się remontujemy

Dziś w SLO uczy się 180 licealistów, w SG – 159 gimnazjalistów, a w Społecznej Szkole Podstawowej – 252 uczniów. Zatrudnionych jest ponad 60 osób (i prawie drugie tyle zleceniobiorców). Dwa budynki, w których mieszczą się 3 szkoły, mają łącznie ponad  6000 mkw. – Do tego dwa tereny zielone, nie do końca uporządkowane, ale już niedługo, bo ciągle się remontujemy – zastrzega dyrektor. W tym roku przyszła kolej na SLO i SG – remont kotłowni, nowa elewacja, wentylacja wewnętrzna, taras, tynki wewnętrzne, opierzenia, wymieniana pieca. A w podstawówce został docieplony dach. Dyrektor podkręca, że dzięki inwestycjom w kotłownie, udało się obniżyć koszty ogrzewania z 3 zł za mkw. miesięcznie do 1,8 zł za mkw. – W sumie nie było roku bez jakichś  remontów, a do zrobienia została tylko elewacja starego budynku przy podstawówce, sala egzaminacyjna oraz boisko przy SLO, gdzie niestety rośnie drzewo – opowiada W. Polakowski. Takich drzew-przeszkód jeszcze na pewno będzie dużo, ale wpisaliśmy się już w krajobraz Żar, chyba na stałe. Mam nadzieję, że dopóki nauka będzie w cenie, istnieć będziemy i my – kończy Polakowski.

  • Społeczniak nie boi się drzew-przeszkód
Napisz komentarz »

Motocykle 125 - Jaki wybrać? Jaki kupić?